plakat para110x150praca socjalna 150px

Akt terroru w Strasburgu. Trwa obława na napastnika

Akt terroru w Strasburgu. Trwa obława na napastnika

  Trzy osoby zostały zabite, a 12 zostało rannych podczas strzelaniny niedaleko jarmarku bożonarodzeniowego we wschodniej części Strasburga....

Wizyta marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego we Francji

Wizyta marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego we Francji

W dniach 30.11-03.12 br. z wizytą we Francji przebywał marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski. W jej trakcie uczestniczył w uroczystościach...

Konferencja w Sejmie: abp Tokarczuk symbolem walki o polską duszę

Konferencja w Sejmie: abp Tokarczuk symbolem walki o polską duszę

  - Był jednym z największych Polaków ostatniego stulecia, symbolem walki o polską duszę – przekonywali uczestnicy konferencji naukowej...

Walka o Przemyśl

Walka o Przemyśl

- Zastanawiam się, czy czasem nie wszedł tu do gry ktoś trzeci. Czy ktoś poza sztabem naszej konkurencji nie próbuje „zza miedzy” mieszać w...

Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

  - Radykalizm przyjętej ustawy o języku ukraińskim świadczy o tym, że widoczne na co dzień parcie ukraińskiego nacjonalizmu coraz...

Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony częściej niż Chrystus

Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony częściej niż Chrystus

  W Niemczech z roku na rok przybywa meczetów. Mieszkańcy jednego z bawarskich miast postanowili się temu przeciwstawić i w głosowaniu...

Festiwal Dziedzictwa Kresów

Festiwal Dziedzictwa Kresów

  Jak podaje portal www.elubaczow.com, zapowiadany od miesięcy Festiwal Dziedzictwa Kresów w końcu rusza. Przez ponad tydzień, od czwartku...

Folkowisko w Gorajcu

Folkowisko w Gorajcu

  Najsłynniejsze zespoły polskiej sceny folk wystąpiły w Gorajcu na 8. Festiwalu Folkowisko. –  Ściągnięcie Kapeli ze Wsi...

Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

  LUBLIN. W Lublinie zakończył się dwudniowy (22-23.06.2018) Kongres Środowisk Kresowych RP „Tożsamość – Pamięć- Przyszłość” połączony z...

Kresowiacy jednoczą się...

Kresowiacy jednoczą się...

    Już po raz 15. Kędzierzyn-Koźle jest gospodarzem Wojewódzkich Dni Kultury Kresowej. Do miasta zjechali przedstawiciele różnych...

  • Akt terroru w Strasburgu. Trwa obława na napastnika

    Akt terroru w Strasburgu. Trwa obława na...

    środa, 12, grudzień 2018 00:18
  • Wizyta marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego we Francji

    Wizyta marszałka Senatu RP Stanisława...

    środa, 05, grudzień 2018 13:14
  • Konferencja w Sejmie: abp Tokarczuk symbolem walki o polską duszę

    Konferencja w Sejmie: abp Tokarczuk symbolem...

    piątek, 23, listopad 2018 17:35
  • Walka o Przemyśl

    Walka o Przemyśl

    poniedziałek, 29, październik 2018 14:52
  • Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

    Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

    niedziela, 07, październik 2018 08:27
  • Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony częściej niż Chrystus

    Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony...

    piątek, 07, wrzesień 2018 11:40
  • Festiwal Dziedzictwa Kresów

    Festiwal Dziedzictwa Kresów

    środa, 25, lipiec 2018 11:00
  • Folkowisko w Gorajcu

    Folkowisko w Gorajcu

    poniedziałek, 16, lipiec 2018 11:46
  • Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

    Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

    niedziela, 24, czerwiec 2018 10:55
  • Kresowiacy jednoczą się...

    Kresowiacy jednoczą się...

    niedziela, 03, czerwiec 2018 08:30

Cud w Sokółce – odpowiedź na znieważenie

 

 

SokkaCuda eucharystyczne stanowią odpowiedź na niewiarę bądź też świętokradcze postawy czy zachowania sług Ciała i Krwi Pańskiej. Nie inaczej stało się w podlaskiej Sokółce.

Zaistniały w Sokółce wielki cud przemiany hostii przeistoczonej (consecrata) w postrzegalne ciało ludzkie, a dokładniej – w mięsień serca, które jeszcze żyje, bardzo cierpi i jest w stanie agonalnym, jakby przedzawałowym [1], to wydarzenie nie tylko równające się z cudem w Anxanum (Lanciano), lecz pod pewnym względem nawet go przewyższające. Obydwa te wydarzenia są odpowiedziami Pana Jezusa na pewien stan albo krok ludzki.

W środkowych Włoszech, nad Adriatykiem, ponad tysiąc dwieście lat temu, podobna przemiana była odpowiedzią Pana na wątpliwości pewnego hieromónachos – greckiego księdza zakonnego, odnośnie do rzeczywistej obecności Ciała Chrystusa w chlebie przeistoczonym podczas Boskiej liturgii (osobnym zaś cudem było to, że grecka bryłka chleba kwaszonego po przeistoczeniu i przemianie w postrzegalne ciało, przyjęła zarys hostii łacińskiej). Natomiast cud, który się wydarzył na Podlasiu, był odpowiedzią na zbezczeszczenie świętej hostii za sprawą tamtejszego księdza.

Podczas udzielania Komunii hostia bez jego wiedzy [2], czyli z powodu niedbalstwa, spadła na stopień ołtarza. Zauważyła to klęcząca obok kobieta i wskazała księdzu. Co ten zrobił? Coś zupełnie innego niż to, co powinien był uczynić. Podniósł wprawdzie hostię, lecz jedynie po to, by ją zanurzyć w wodzie, w naczyńku stojącym obok tabernakulum, służącym jednak tylko do tego, by kapłan, udzieliwszy Komunii, zwilżył końce palców, a potem je wytarł, z oczywistego założenia, że osiadły na nich pyłki z dotykanych przezeń hostii.

Kłamstwo

Niech nikt się nie waży powielać kłamstwa, jakoby hostia, która upadła na ziemię, nie może być już ze względów higienicznych podana wiernym [3], jeśli do niedawna kromkę chleba, która spadła na ziemię, należało podnieść, ucałować, a następnie spożyć. Gdyby zaś nawet – wbrew rzeczywistości – nie miałoby się jej dać komuś z wiernych, to czy – nawet po ostrożnym jej otarciu płócienkiem mszalnym (purificatorium) – nie miałby jej spożyć kapłan, który z istoty jest sługą Ciała i Krwi Pańskiej? Który papież czy sobór coś takiego powiedział? Żaden, bo żaden tego uczynić nie mógł. Wręcz przeciwnie – także po Soborze Watykańskim II powtórzono odwieczną zasadę:

Jeśli hostia przeistoczona (consecrata) lub jakaś jej część spadłaby na ziemię, to z szacunkiem należy ją podnieść (reverenter accipiatur), a na miejsce, gdzie upadła, polać trochę wody i wytrzeć puryfikaterzem [4](czyli wspomnianym płócienkiem mszalnym).

Hostię należy więc podnieść ze czcią po to, by ją spożyć, a nie – zanurzyć w wodzie, i to jeszcze w naczyńku do zwilżania palców. To wykluczenie jest tak bezwzględne, jak wielka jest troska Kościoła o to, by nawet miejsce, gdzie hostia upadła, zostało ze czcią przemyte i wytarte lnianym płótnem od kielicha mszalnego. Niniejsze wykluczenie, a jednocześnie przestępstwo księdza, dodatkowo jaśnieje na tle dwóch innych rozporządzeń Kościoła:

Gdyby do kielicha [po przeistoczeniu] wpadło coś trującego (aliquid venenosum) lub powodującego wymioty, to wino przeistoczone (consecratum) należy przelać do innego kielicha napełnionego wodą, tak by postacie wina rozpuściły się, a taką wodę – wylać do naczynia poświęconego (in sacrarium). Do kielicha zaś należy wlać inne wino z wodą, by ponownie dokonać przeistoczenia.

Gdyby coś trującego dotknęło hostii przeistoczonej, to wtedy [kapłan] niech przeistoczy inną i spożyje tak, jak powiedziano, a tamtą [zatrutą] niech włoży do kielicha pełnego wody, jak wyżej (n. 36) powiedziano o Krwi. [5]

Nie bez znaczenia wprawdzie jest, że w obydwu przypadkach mowa jest o kielichu mszalnym, a nie o naczyńku do maczania palców, lecz najważniejsze jest, że niniejsze rozpuszczanie w wodzie dotyczy tylko hostii czymś zatrutej, a nie takiej, która spadła na ziemię. Znalazła się ona zresztą, ściśle biorąc, nie na ziemi czy na ziemistej podłodze jak w dawnych chatach – gdzie pobożny lud ze czcią podnosił i całował nawet kromkę chleba, a potem ją spożywał – lecz na stopniu ołtarza. W tym względzie ze wszech miar słuszna była uwaga innego księdza z tejże parafii podlaskiej, który podkreślił, że hostia upadła nie w żadne błoto, tylko na stopień ołtarza. [6]

Nawet zresztą gdyby wpadła w błoto, to i tak nie wolno byłoby jej zanurzać w wodzie w celu rozpuszczenia, lecz ostrożnie oczyścić puryfikaterzem – może lekko nawilżonym – a potem ze czcią spożyć. Według wspomnianego rozporządzenia Kościoła hostię rozpuszcza się w wodzie tylko wówczas, gdy dotknęło jej coś trującego, a tym przecież nie jest nawet błoto.

Kiedyś pewien nowicjusz zakonny dostrzegł hostię świętą, która spadła na posadzkę przy udzielaniu Komunii poza prezbiterium, a w kościele było wielu wiernych. W okamgnieniu podniósł ją i bez najmniejszego wahania włożył do złotej puszki komunijnej, którą trzymał kapłan. Ten zaś po Mszy, jeszcze nie ochłonąwszy z przerażenia na myśl o tym, co mogło się zdarzyć, nie miał słów wdzięczności dla tego „orlęcia” w zakonie.

Świętokradztwo

W Sokółce doszło więc do świętokradztwa, na które Pan Jezus odpowiedział cudem. Świętokradztwo (sacrilegium) jest to zniewaga osób, miejsc lub rzeczy Bogu poświęconych. Przypadek podlaski należy do kręgu trzeciego, gdzie zbezczeszczenie (profanatio) hostii przeistoczonej stanowi przypadek najcięższy. Nawet kościelne prawo zreformowane, na ogół mniej wymagające od poprzedniego, stanowi: Kto postacie przeistoczone wyrzuca albo w celu świętokradczym zabiera lub przechowuje, ten podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa (latae sententiae), zastrzeżonej Stolicy Apostolskiej; [a] duchowny może być ponadto ukarany inną karą, nie wykluczając wydalenia ze stanu duchownego (kan. 1367). Kodeks tradycyjny, oparty na źródłach z całych dziejów Kościoła, a zasadniczo obowiązujący aż do roku 1983, orzekał bardziej stanowczo: Kto wyrzuciłby postacie przeistoczone lub w złym celu zabrał albo zatrzymał, jest podejrzany o herezję; popada w ekskomunikę wiążącą z samego prawa, która najściślej jest zastrzeżona Stolicy Apostolskiej; przez sam czyn jest on zniesławiony (infamis), a duchowny ma być wydalony ze stanu duchownego (kan. 2320).

Czyn księdza z Sokółki lokuje się bardzo blisko ostrzeżenia: Kto wyrzuciłby… Sam biskup przyznał, że pewne jest jedno: hostia nie została należycie uszanowana. Dodał wprawdzie, że dawniej, kiedy komunikant upadł na ziemię, myło się całą posadzkę kościoła, a to miejsce traktowało się z wielkim szacunkiem i czcią [7], lecz nasuwa się konieczne pytanie, co on sam w tej sprawie zrobił jako biskup. Otóż nie tylko nie zrobił nic, lecz nawet w pewnym sensie rzecz usprawiedliwił zdaniem: Ale to znak naszych czasów[8]. O wielkiej winie swojego księdza nie rzekł zaś ani słowa, zupełnie jakby w istocie wszystko było w porządku. Winny jest zatem nie ksiądz, lecz „czasy”…

Ignorancja

Podobną postawę zajął też bezpośredni przełożony, czyli proboszcz parafii pod wezwaniem świętego Antoniego. Biskup oświadczył wprawdzie, że o sprawie dowiedział się (chyba od niego) dopiero dwa, może trzy tygodnie później [9] – mimo że cud zauważono już po niespełna tygodniu [10]. Pan Jezus natomiast zadziałał wyraźnie; i to nie po to, by mnożono przesłodzone wywiady, artykuły i książki, w których brak poczucia rzeczywistości często idzie w parze z mierną teologią. Kara kościelna, która spada na sprawcę znieważenia hostii, na swój sposób dotyczy również jego przełożonych, którzy wykazali obojętność, a swoim milczeniem zdali się potwierdzać ten czyn.

Można wprawdzie wyobrazić sobie, że ów winny ksiądz zadziałał tak na skutek niewiedzy, lecz był to zawiniony brak wiedzy należnej (ignorantia), szeroko rozpowszechniony w kręgach katolicko reformowanych, gdzie, na przykład, niedawne oświadczenie Kościoła o nadużyciach przy sprawowaniu Eucharystii [11] nie miało i nie ma większego znaczenia, bo niestety księża mogą je łamać bezkarnie. Sprawa zaczyna się jednak najczęściej w seminarium duchownym jako owoc nauczania reformowanych wykładowców spod znaku „nowej teologii” (la théologie nouvelle), która niewiele ma wspólnego z nauką Kościoła. Zjawisko to trwa w seminariach co najmniej od lat siedemdziesiątych (najpierw zarysowało się we Francji i w Niemczech). To ono sprawia, że nowo wyświęcony ksiądz opuszczając seminarium, nierzadko kpi sobie z tego, przed czym klękał, wstępując doń.

Szkoda, że to zjawisko zarysowuje się także na Podlasiu – ziemi uświęconej krwią męczenników katolickich obydwu obrządków. Jeśli dzięki temu objawieniu – rzecze biskup – wzmocni się wiara ludzi i cześć do Najświętszego Sakramentu, to będziemy mogli mówić o rzeczywistym cudzie [12]. Lepiej nie mówić o ludziach, bo ci są wiernymi katolikami, którzy wierzą i czczą Najświętszy Sakrament. Trzeba myśleć raczej o księżach, których wiara blednie; trzeba myśleć o seminarium.

Z faktu, iż dzieci wprost za nim [owym winnym księdzem] przepadają, bo zawsze ma dla maluchów dobre słowo i uśmiech [13], niewiele wynika względem jego kapłaństwa, tym bardziej, że według relacji jedenastoletniej Kasi, odprawiał Msze nawet z taką małą żmijką. Uczył nas, że trzeba kochać wszystkich bliźnich i szanować naszą przyrodę [14]. Znamienne, że dziecko nie zapamiętało zachęt do kochania Pana Jezusa i szanowania Sakramentu Ołtarza. Wspomniane zaś przez nie nauki księdza mógłby przecież wcale nie gorzej wygłosić jakiś uczciwy żyd lub muzułmanin. Gdyby owemu księdzu wspomniana żmijka spadła na ziemię, a nawet w błoto [15], z pewnością z szacunku dla przyrody podniósłby ją, może przemył, lecz na pewno nie topiłby jej w wodzie jak coś zatrutego.

* * *

Pan Jezus po raz kolejny dokonał wielkiego cudu, by otworzyć oczy księżom, a zwłaszcza biskupom. Przedostatnim razem coś podobnego wydarzyło się w Argentynie szesnaście lat temu. 18 sierpnia 1996 roku w kościele parafialnym Santa María w Buenos Aires księdzu po Mszy powiedziano, że na podłodze kościoła leży porzucona hostia. Ksiądz ów działając na protestantyzującą modłę nie raczył oczyścić i spożyć hostii, ale zanurzył ją w wodzie, w naczyniu, które włożył do tabernakulum. Po kilku dniach spostrzegł, że hostia zmieniła się w coś krwistego, co w ciągu następnych kilku dni jeszcze się powiększyło. Niespecjalnie dziwi, że świętą hostię znieważył w ten sposób reformowany ksiądz w Argentynie, na wpół spoganiałej, gdzie na dodatek – jak w innych krajach Ameryki Łacińskiej – duchowieństwo jest jeszcze w części zamroczone tak zwaną „teologią wyzwolenia” będącą w istocie wyzwoleniem od teologii. Musi jednak dziwić i sprzeciw wywołać, jeśli podobna rzecz dzieje się w katolickiej Polsce, i to na świętym Podlasiu.

[1]          M. Piotrowski TChr, Sokółka – polskie Lanciano, „Miłujcie się!” 3 (2012), ss. 3–6.

[2]          Tamże, s. 3.

[3]          A. Kaszuba, Cud w Sokółce, Warszawa 2009, ss. 19–20.

[4]          Kongregacja Kultu Bożego i Sakramentów, De defectibus in celebratione Missae occurrentibus, n. 45, w: Taż, Ordo Missae, ritus servandus in celebratione Missae et de defectibus in celebratione Missae occurrentibus, Watykan 1965, s. 67.

[5]          Tamże, nn. 36–37, ss. 65–66.

[6]          A. Kaszuba, Cud w Sokółce, s. 18.

[7]          Tamże.

[8]          Tamże.

[9]          Tamże, s. 4.

[10]        M. Piotrowski TChr, Sokółka – polskie Lanciano, s. 3.

[11]        Kongregacja Kultu Bożego i Sakramentów, Instrukcja Redemptionis Sacramentum o tym, co należy zachowywać, a czego unikać w związku z Najświętszą Eucharystią (25 III 2004 r.).

[12]        A. Kaszuba, Cud w Sokółce, s. 8.

[13]        Tamże, s. 23.

[14]        Tamże.

[15]        Tamże, s. 18.

Benedykt J. Huculak OFM – dr hab. teologii dogmatycznej, autor m.in. książek: Chrześcijańskiej nadziei warunek konieczny oraz Słowo o jedności Katolickiego Kościoła Chrystusowego.

Więcej na: https://www.pch24.pl/cud-w-sokolce---odpowiedz-na-zniewazenie,64581,pch.html

Fot. Piotr Mecik/FORUM

 

Międzynarodowa konferencja naukowa w Lublinie

 

 

abp Teodorowicz

W dniach 2-3 grudnia br. w Lublinie odbędzie się Międzynarodowa Konferencja Naukowa poświęcona 80. rocznicy śmierci ormiańskokatolickiego arcybiskupa lwowskiego Józefa Teodorowicza, Duszpasterza i Męża Stanu Polski Odrodzonej oraz 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Konferencja odbędzie się na Wydziale Teologii KUL w Lublinie, w dniach 2-3 grudnia br. Patronat honorowy objął abp Mieczysław Mokrzycki, Metropolita Lwowski. Organizatorami są: Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego, Fundacja Ormiańska, Centrum Ucrainicum KUL, Muzeum Niepodległości w Warszawie, Katedra Historii XIX i XX w. – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie i inni. Patronat medialny nad wydarzeniem sprawują m.in. TVP „Polonia”, TK „Niedziela”, portal "Kresy.pl".

Wydarzenie rozpocznie się w niedzielę 2 grudnia od Mszy Św. w intencji abp Józefa Teodorowicza pod przewodnictwem JE ks. bp. Mariana Buczka. Tego dnia odbędzie się też polsko-ormiańskie spotkanie kulturowo-artystyczne oraz wystawa ormiańska.

Fot. http://www.ogniwom.com/260-abp-teodorowicz.html

***

Józef Teofil Teodorowicz

Abp. Józef Teodorowicz należał do grupy najbardziej wpływowych i znanych członków Episkopatu Polski okresu międzywojennego. Urodził się 25 VII 1864 r. w Żywaczowie koło Horodenki na Pokuciu, w ormiańskiej rodzinie szlacheckiej Grzegorza i Gertrudy z Ohanowiczów. Po śmierci ojca przeniósł się z rodziną do Stanisławowa, gdzie ukończył najpierw szkołę powszechną, a potem z wyróżnieniem gimnazjum.

W 1882 r. wstąpił na Uniwersytet w Czerniowcach, gdzie rozpoczął studia prawnicze. Dość szybko z nich zrezygnował i wstąpił do Seminarium Duchownego we Lwowie, rozpoczynając też na studia filozoficzno-teologiczne na Uniwersytecie Lwowskim (1883-1887). Po ich ukończeniu ormiańskokatolicki arcybiskup Izaak Isakowicz udzielił mu święceń kapłańskich, po których objął on przejściowo obowiązki wikariusza katedry lwowskiej.

Później był wikariuszem w Stanisławowie (1887-1890), po czym trafił do Brzeżan jako administrator (1890-1891). Od 1891 r. mógł poświęcić się pracy w Brzeżanach już jako proboszcz parafii, w której dał się poznać jako nieprzeciętny organizator, inicjator życia społecznego-religijnego oraz jako orator i kaznodzieja. W 1897 r. powołano go do Lwowskiej Kapituły Katedralnej. Wówczas mógł na szerszą skalę rozwinąć wielokierunkową działalność zarówno na polu religijno-kościelnym jak też i społeczno-narodowym, skupiając się na organizacji prasy katolickiej. Erygował Bractwo wydawnicze św. Józefa, włączył się aktywnie do grona współzałożycieli dzienników „Ruch Katolicki” i „Przedświt”. Należał też do lwowskiej Rady Miejskiej. W dniu 30 V 1901 r. jednogłośnie wybrano go na metropolitę lwowskiego i konsekrowano 2 II 1902 r.

Rządzona przez niego archidiecezja ormiańskokatolicka, mimo, że obejmująca duże terytorium, zamieszkiwana była przez niespełna 5000 wiernych, którym pomoc duszpasterską świadczyło ok. 20 kapłanów. Wobec faktu skromności podległej mu diecezji, mógł on bez przeszkód poświęcić się w pracy na polu działalności kościelnej, społeczno-politycznej, literackiej i kaznodziejskiej. Wśród wielu licznych inicjatyw duszpasterskich należy wymienić jego stałą troskę o zwiększenie liczby duchowieństwa obrządku ormiańskiego w Polsce, opiekę nad Zakładem Wychowawczym im. Mikołaja Torosowicza we Lwowie, czy też koronację obrazu Matki Bożej Łaskawej w Stanisławowie w 1937 r. Za jego rządów nowy wystrój zyskała też lwowska katedra ormiańska, której renowację przeprowadzono w latach 1908-1929. W wyniku tych przeobrażeń we wnętrzu obiektu powstały budzące uznanie po dziś dzień freski Jana Henryka Rosena i mozaiki Józefa Mehoffera.

Arcybiskup jeszcze w czasach monarchii austro-węgierskiej należał do wiedeńskiej Izby Panów (1902-1918) oraz zasiadał w Sejmie Galicyjskim (1902-1914). W 1913 r. poparł biskupów polskich, którzy opowiedzieli się za obaleniem niekorzystnej dla polskiej racji stanu reformy wyborczej. Po powstaniu niepodległej Polski został posłem w Sejmie Konstytucyjnym (1919-1922), a następnie w latach 1922-1923 senatorem. Angażował się w pracę nad utrzymaniem przy Polsce Małopolski Wschodniej, Śląska i Wileńszczyzny. Powszechne uznanie zyskał również jako orator, kaznodzieja, autor odezw, dzieł ascetycznych i religijnych.

Abp. Józef Teodorowicz zmarł 4 XII 1938 r. we Lwowie. Został pochowany na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Po II wojnie światowej, gdy władza sowiecka objęła rządy, miejscowi Polacy z obawy przed profanacją zwłok hierarchy ekshumowali je potajemnie, przenosząc na Cmentarz Łyczakowski. Spoczął w prywatnym, anonimowym grobowcu.

W 2011 roku specjalistom Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa udało się odnaleźć trumnę z ciałem ormiańskiego arcybiskupa. W czerwcu tego samego roku ponownie spoczął na Cmentarzu Orląt Lwowskich.

 

Pomnik Pamięci Narodowej odsłonięty w roku jubileuszowym

Pomnik Pamici_Narodowej-3

Ponad tysiąc lat historii w jarosławskim Pomniku Pamięci Narodowej. 26 października monument znajdujący się przy kościele pw. Chrystusa Króla został uroczyście odsłonięty w obecności władz państwowych, wojewódzkich i samorządowych, służb mundurowych, organizacji kombatanckich i społecznych, szkół oraz licznych gości.

Uroczystość rozpoczął patriotyczny program artystyczny w wykonaniu uczniów Szkoły Podstawowej Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu. Po muzycznym występie JE abp Adam Szal przewodniczył mszy św. koncelebrowanej i wygłosił homilię. Metropolita przemyski zaznaczył m.in.: - Trzeba wracać do naszych korzeni, po to by czerpać wzorce, idee które reprezentowali nasi przodkowie dla dobra Ojczyzny. Pomnik Pamięci Narodowej to wołanie o miłość Ojczyzny, to także podziękowanie bohaterom.

Z kolei pomysłodawca pomnika ks. prałat Andrzej Surowiec - archiprezbiter jarosławski, wprowadzając w program uroczystości mówił: - Obowiązek kształtowania świadomości historycznej nie może być przypisany tylko autorom podręczników, nauczycielom, szkołom. Musimy sobie uświadomić, że jest to obowiązek nas wszystkich, w tym rodziców i dziadków. Bo ta historia jest nasza i nas dotyczy, to jest nasze życie. Właśnie z tego poczucia obowiązku wobec Ojczyzny (...) zrodziła się chęć utrwalenia historii naszego narodu w postaci Pomnika Pamięci Narodowej przy Parafii pw. Chrystusa Króla w Jarosławiu - pomnika z najważniejszymi datami, wydarzeniami i osobami. Pomnik wpisuje się w obchody 1050-lecia Chrztu Polski i 100-lecia odzyskania niepodległości. Proboszcz parafii przypomniał również historię powstania, najdłuższego na Podkarpaciu, monumentu.

Po mszy św. na placu parafialnym kompanie honorowe złożyły meldunek marszałkowi Sejmu RP, a symbolicznego przecięcia wstęgi dokonali przedstawiciele władz państwowych, wojewódzkich, samorządowych oraz służb mundurowych: prof. Andrzej Waśko - doradca Prezydenta RP, marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński, poseł na Sejm RP Anna Schmidt-Rodziewicz, Władysław Ortyl - marszałek województwa podkarpackiego, Adam Siwek - dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Warszawie, Marcin Zaborniak - dyrektor generalny Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, burmistrz miasta Waldemar Paluch, starosta jarosławski Tadeusz Chrzan, dr Dariusz Iwaneczko - dyrektor oddziału IPN w Rzeszowie, rektor PWSTE prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Rejman, gen. Krzysztof Pobuta - komendant małopolskiej policji, insp. Henryk Moskwa - komendant podkarpackiej policji, ppłk Janusz Niedźwiedź - dowódca Garnizonu Jarosław.

Pomnik Pamici_Narodowej-2

Odsłonięciu pomnika towarzyszyły również: wciągnięcie flagi państwowej na maszt, odśpiewanie hymnu narodowego, apel pamięci, salwa honorowa oraz złożenie kwiatów przez przybyłe delegacje. Władze miasta reprezentowali: burmistrz Waldemar Paluch wraz z zastępcami Wiesławem Pirożkiem i Dariuszem Traczem.

***

Pomnik Pamici_Narodowej-1

Pomnik Pamięci Narodowej powstawał w trzech etapach. Najpierw w 2005 r. powstał pomnik katyński (część środkowa) ufundowany przez Fundację Pomocy Edukacyjnej dla Młodzieży im. H. i T. Zielińskich. Po katastrofie smoleńskiej, w 2011 r. do pomnika zostały dodane dwa skrzydła z nazwiskami wszystkich ofiar katastrofy. Natomiast w latach 2017-18 pomnik rozbudowano w dwie strony, a treść pomnika poszerzono o całą historię Polski od 966 roku do 2005 r., czyli do śmierci św. Jana Pawła II. Wszystkie części pomnika zaprojektował artysta rzeźbiarz Dariusz Jasiewicz. On też w 32-metrowym monumencie wykonał popiersia i płaskorzeźby odlane z brązu. Koncepcja była konsultowana z artystą rzeźbiarzem, miejscowymi historykami, IPN w Rzeszowie oraz Akademią Sztuk Pięknych w Krakowie. W gronie darczyńców jest ponad osiemdziesiąt osób, firmy z Jarosławia i okolic, Parafia pw. Chrystusa Króla, Archidiecezja Przemyska oraz Instytut Pamięci Narodowej.

Fot. M. Młynarska

Więcej na: http://www.jaroslaw.pl/aktualnosci-wydarzenia/id7889,Pomnik-Pamieci-Narodowej-odsloniety-w-roku-jubileuszowym.html

Wszystkich Świętych

 

225px-Albrecht Drer_003

1 listopada Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. Jest to dzień, w którym Kościół modli się do wszystkich świętych zarówno tych wyniesionych na ołtarze, jak i anonimowych. Święto ma wymiar powszechny, celebruje się je w każdym kościele katolickim. Wyznaczył je papież Grzegorz IV w 837 roku. 

Dzień Wszystkich Świętych ma na celu uczczenie ludzi wyniesionych na ołtarze i tych, którzy osiągnęli zbawienie, a nie zostali beatyfikowani. Kościół widzi we Wszystkich Świętych przykłady do naśladowania i orędowników. Wstawiennictwo tych osób u Boga wyprasza żyjącym łaski potrzebne w osiągnięciu zbawienia. Wstawiennictwa Wszystkich Świętych wyprasza się m.in. jedną z najstarszych litanijnych modlitw Kościoła – Litanią do Wszystkich Świętych.

W Polsce dzień Wszystkich Świętych jest ustawowo wolny od pracy. Tak było także w czasach PRL, ale oficjalnie starano się nadać mu charakter świecki i nazywano go dniem Wszystkich Zmarłych bądź Świętem Zmarłych. We Wszystkich Świętych Kościół katolicki wspomina wszystkich zmarłych, którzy dostąpili łaski zbawienia. Święto to zostało ustanowione przede wszystkim ku czci świętych anonimowych, niewyniesionych oficjalnie na ołtarze. Wszystkich Świętych rozpoczyna okres poświęcony wspomnieniom zmarłych, dlatego tego dnia – a także w kolejnych dniach listopada – wierni odwiedzają groby bliskich, zapalają znicze i modlą się o ich zbawienie. 

Wstawiennictwa Wszystkich Świętych wzywa się w szczególnie ważnych wydarzeniach życia Kościoła. Śpiewa się wówczas Litanię do Wszystkich Świętych, która należy do najstarszych litanijnych modlitw Kościoła i jako jedyna występuje w księgach liturgicznych – w liturgii Wielkiego Piątku. 

Droga do ustanowienia dnia Wszystkich Świętych

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Kościele nie wspominano żadnych świętych. Najwcześniej zaczęto oddawać cześć Matce Bożej. Potem kultem otaczano męczenników, nawiedzając ich groby w dniu narodzin dla nieba, czyli w rocznicę ich śmierci. W IV wieku na Wschodzie obchodzono jednego dnia wspomnienie wszystkich męczenników. Z czasem zaczęto pamiętać także o świątobliwych wyznawcach: papieżach, mnichach i dziewicach.

Pierwotnie uroczystość tę obchodzono w maju, który był miesiącem poświęconym zmarłym (wówczas wypadało starożytne święto Lemuraliów – zmarłych duchów). Z tego powodu do tej pory w tradycji ludowej funkcjonuje wiele przesądów związanych z tym miesiącem, między innymi przestroga przed organizowaniem majowych ślubów. W 731 roku Wszystkich Świętych zostało przeniesione przez papieża Grzegorza III z 13 maja na 1 listopada. Od tamtego czasu uroczystość zyskała również wymiar powszechny. Uważa się, że zmiana ta mogła być podyktowana względami praktycznymi (jak kłopoty z wyżywieniem chętnie przybywających do Rzymu w okresie wiosennym pielgrzymów) oraz ideologicznymi – 1 listopada zaczął konkurować z pogańskim świętem Halloween obchodzonym 31 października.

W 837 roku papież Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1 listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale także Wszystkich Świętych Kościoła katolickiego.

Cześć świętym w różnym stopniu

Listopadowa data była już znana w Irlandii i w Anglii, a od VIII w. rozprzestrzeniła się w całej Europie. Po ostatniej reformie liturgii teologowie podkreślają, że "uroczystość obejmuje nie tylko świętych kanonizowanych, ale wszystkich zmarłych, którzy osiągnęli doskonałość, a zatem także zmarłych krewnych i przyjaciół". Kościół oddaje cześć świętym w różnym stopniu. I tak na pierwszym miejscu stawia Najświętszą Maryję Pannę, następnie świętych: Józefa i Jana Chrzciciela, dalej apostołów, wśród których uprzywilejowane miejsce mają Piotr i Paweł. Najwięcej jest świętych lokalnych, którzy odbierają szczególną cześć: w zakonie, narodzie, w państwie czy w diecezji, gdzie się wsławili męczeństwem za wiarę lub niezwykłą cnotą.

Tradycja obchodzenia dnia Wszystkich Świętych

W dniu Wszystkich Świętych ludzie przychodzą na cmentarze, aby zapalić znicze, pomodlić się za swoich najbliższych zmarłych, przyjaciół, a także bohaterów narodowych, którzy oddali życie w obronie ojczyzny. Jest to również święto obchodzone przez część innych wyznań, m.in. protestantów. Zwyczaj ten jest także praktykowany przez osoby bezwyznaniowe i niewierzące, mający być wyrazem pamięci oraz oddania czci i szacunku zmarłym. 

Uroczystość Wszystkich Świętych ma swoje źródło w kulcie męczenników. W rocznicę śmierci, która dla chrześcijan jest dniem narodzin dla nieba, odprawiano na grobach męczenników Eucharystię i czytano opisy męczeństwa. Pamięć o tych, którzy krwią potwierdzili swoją wiarę, była w pierwszych gminach chrześcijańskich pieczołowicie przechowywana. Odwiedzanie w tym dniu grobów jest zwyczajem znanym niemal wszystkim ludom i przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Chrześcijanie podjęli tę tradycję i nadali jej wymiar religijny. 

Dzień zaduszny

Dzień Wszystkich Świętych celebrowany jest w Kościele katolickim przez odprawianie mszy świętej, podczas której księża mają na sobie białe szaty liturgiczne, symbolizujące radość i podniosły nastrój. Odbywa się ponadto uroczysta procesja. Na znak pamięci o zmarłych na płytach nagrobnych zapala się znicze i świeczki oraz składa się wieńce lub wiązanki kwiatów. Jest to czas zadumy i refleksji nad przemijaniem ludzkiego życia. Wszystkich Świętych sąsiaduje w kalendarzu liturgicznym z Dniem Zadusznym (2 listopada), stanowiącym wspomnienie wszystkich zmarłych. Ponadto rozpoczyna ono oktawę Wszystkich Świętych (1-8 listopada), kiedy wierni mogą uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami: pobożne nawiedzenie kościoła lub kaplicy, odmówienie "Ojcze nasz" i "Wierzę w Boga", dowolna modlitwa w intencji Ojca Świętego oraz spowiedź i Komunia św. W odróżnieniu od dnia Wszystkich Świętych, następnego dnia w Dzień Zaduszny wspomina się wszystkich wiernych zmarłych. To dzień modlitwy za tych, którzy znajdują się w czyśćcu i przygotowują się na przejście do nieba. 

IMG 20181101_154352

Więcej na: https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dzien-wszystkich-swietych-1-listopada-kosciol-modli-sie-za-wszystkich-swietych,880428.html

Fot. Archiwum

Cud za wstawiennictwem Jerzego Popiełuszki, który nie miał prawa się zdarzyć

 

Jerzy Popieluszko

Piątek, 14 września. Upłynęły zaledwie dwa miesiące od mojej podróży do Polski. Kończyłem spokojnie obiad w rozświetlonym słońcem ogrodzie przy plebanii. Około godziny piętnastej zadzwonił w kieszeni mój telefon.

 

 

Z drugiej strony dźwięczał głos siostry Rozalii, odpowiedzialnej za duszpasterstwo chorych w szpitalu Alberta Cheneviera w Créteil. Prosiła, bym pospiesznie przybył do umierającego. Wszedłem do pokoju chorego około piętnastej trzydzieści. Czystego, białego, trochę zimnego pokoju, jakie zobaczymy we wszystkich szpitalach. Na łóżku na środku pokoju leżał nieprzytomny mężczyzna w stanie wegetatywnym, w fazie terminalnej. Przywitałem się z jego żoną, Chantal, która powiedziała o nim kilka słów. Pięćdziesięciosześcioletni François, ojciec trzech córek, konsultant biura doradztwa na rynku nieruchomości, gorliwy chrześcijanin, walczy od 11 lat z rakiem krwi, bardzo rzadką, nietypową postacią przewlekłej białaczki szpikowej zwanej zespołem mieloproliferacyjnym. Od dwóch miesięcy stan chorego znacznie się pogorszył. Zmiana jest diametralna: pomimo trzech chemioterapii i przeszczepu szpiku kostnego komórki rakowe rozprzestrzeniły się w całym organizmie.

 

"Rak jest już wszędzie"

 

"Rak jest już wszędzie", mówi Chantal z naciskiem i kontynuuje, a głos więźnie jej w gardle: "W sierpniu lekarze uprzedzili mnie, że nic już nie można zrobić, oprócz stosowania zabiegów pielęgnacyjnych w oczekiwaniu na ostateczność. We wrześniu François opuścił szpital Henriego Mondora, w którym leczono go od początku choroby, i został przewieziony do tego szpitala, wyspecjalizowanego w opiece paliatywnej, w celu przygotowania go do śmierci". Z dalszego ciągu rozmowy z Chantal dowiaduję się, że skontaktowała się z zakładem pogrzebowym, by przygotować pochówek męża…

 

Na stoliku u wezgłowia umierającego ustawiam świecę, krzyż Jana Pawła II, oleje święte, krzyżma i obrazek z wizerunkiem księdza Jerzego Popiełuszki, z którym nie rozstaję się od powrotu z Polski. Następnie, w obecności siostry Rozalii oraz Chantal, udzielam François sakramentu namaszczenia chorych. Pamiętam, że była to bardzo intensywna chwila głębokiej modlitwy. Po zakończeniu rytu sakramentu uświadamiam sobie, że mamy 14 września, dzień urodzin księdza Jerzego i moich. Spontanicznie proponuję Chantal, by powierzyć jej męża wstawiennictwu błogosławionego księdza Popiełuszki oraz wspólnie odmówić modlitwę o jego kanonizację. Kończąc modlitwę, zwracam się w myślach do polskiego wikarego i mówię do niego jak do przyjaciela: "Posłuchaj, Jerzy, mamy 14 września. To twoje i moje urodziny, więc jeśli masz coś zrobić dla naszego brata François - zrób to dzisiaj!". Chwilę potem wychodzimy pospiesznie z siostrą Rozalią, przekonani, że oto pożegnaliśmy się na zawsze z François.

 

Cud nie do uwierzenia

 

Nazajutrz, około południa, zaskakuje mnie telefon od siostry Rozalii: "Księże Bernardzie, księże Bernardzie, to nie do uwierzenia! - woła bardzo podekscytowana. - Wracam z pokoju François. Myślałam, że umarł, a on był na nogach, umyty, ogolony. To cud, księże Bernardzie, to cud!".

 

Opowieść o tym, co zdarzyło się w przeddzień, po moim wyjściu, zawdzięczam Chantal: "Kiedy opuściliście pokój, François otworzył oczy, uśmiechnął się i spytał, co się stało. Miałam wrażenie, jakby rozdarła się zasłona, a mój mąż, jak Łazarz, wyszedł z grobu. Po raz pierwszy od tygodni wymówił spójnie i normalnie parę słów. A nocą, pomimo kroplówek i cewnika, udało mu się trzykrotnie wstać i dojść do drzwi łazienki!".

 

Następne dni dobitnie potwierdziły oczywisty fakt: François czuje się dobrze! Wraca zatem do domu w końcu września. Szczegółowe badania laboratoryjno-lekarskie, wykonywane jedne po drugich, prowadzą do jedynej w tej sytuacji diagnozy: doskonały przypadek ustąpienia choroby! Lekarze są oszołomieni. Jeszcze kilka dni wcześniej tomografia pokazywała zaatakowane chorobą kości, a teraz komórki rakowe zniknęły całkowicie. François został uzdrowiony. "Po dokładnym badaniu zaświadczam, że nagłe uzdrowienie, począwszy od 14 września 2012 roku, gdy pacjent poddany był już tylko opiece paliatywnej, jest z medycznego punktu widzenia niewytłumaczalne", stwierdził doktor Jean-Michel Dormont, lekarz prowadzący, w zaświadczeniu podpisanym 7 grudnia 2012 roku. Półtora roku później, w marcu 2014, całkowitą remisję choroby potwierdziła profesor Catherine Cordonnier, ordynator oddziału hematologii klinicznej i terapii komórkowej szpitala Henriego Mondora; pani profesor leczyła François od początku choroby. Wciąż ją widzę, w głębi szpitalnego korytarza, w białym kitlu, jak wyznaje mi, nieco zmieszana: "To spektakularny przypadek, wręcz cud!".

 

Najważniejsza jest cierpliwość

 

Pozwoliłem, by upłynęło trochę czasu, zanim zdecydowałem się powiadomić o tym fakcie mojego diecezjalnego biskupa, księdza Michela Santiera. Wiedziałem - w głębi serca - że zdarzył się cud, i to cud za wstawiennictwem księdza Jerzego Popiełuszki. Było to dla mnie wewnętrznie oczywiste. Czułem jednak również, że trzeba zachować milczenie. Dla uznania cudu potrzebne jest uleczenie samoistne i całkowite - i tak było w tym wypadku - lecz musi być ono także potwierdzone w czasie, czyli trwałe. Należało okazać cierpliwość.

 

Strzegłem zatem tej tajemnicy prawie siedem miesięcy. Długich siedem miesięcy, podczas których moja więź z księdzem Jerzym stała się jeszcze silniejsza, głębsza i wręcz scalająca. To oczekiwanie zagłębiało mnie również w otchłaniach rozmyślań. Zadawałem sobie nieustannie pytanie, dlaczego Pan Bóg wybrał mnie, człowieka o życiu chaotycznym i krętym, na narzędzie swej łaski. Czy nie miał sług przykładnych i czcigodnych? Dlaczego posłużył się moimi rękami, by objawić swe miłosierdzie i uratować François? Czy stało się tak - w co wierzę - aby mnie utwierdzić w powołaniu kapłańskim, kilka miesięcy po moich święceniach? Budziłem się w środku nocy nękany pytaniami. Nawet dzisiaj nadal tego nie rozumiem. Kiedy Bóg przechodzi obok nas, czujemy się tacy mali. Pozostaje nam zatem naśladować Maryję, po prostu paść na kolana i wołać w zachwycie: "wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię" (Łk 1, 49).

 

 

Fragment pochodzi z książki Bernarda Briena "Jerzy Popiełuszko. Prawda przeciw totalitaryzmowi" wydanej przez wydawnictwo WAM.

Więcej na: https://www.deon.pl/religia/swiety-patron-dnia/art,373,cud-za-wstawiennictwem-jerzego-popieluszki-ktory-nie-mial-prawa-sie-zdarzyc.html

 

Komentarze mogą zamieszczać tylko osoby zalogowane.
Zaloguj się i komentuj...

Konkurs wiedzy o Rzeszowie rozstrzygnięty

Aktualności |  czwartek, 15, luty 2018
  W czwartek, 15 lutego 2018 roku, w Auli III Liceum Ogólnokształcącego im. Cypriana Kamila Norwida w Rzeszowie odbyło się uroczyste wręczenie...
Czytaj Dalej...

Prof. Czesław Partacz z zakazem wjazdu na Ukrainę

Aktualności |  sobota, 23, wrzesień 2017
    Profesor Czesław Partacz, który przebywając w uzdrowisku wraz z małżonką postanowił wykupić wycieczkę na Ukrainę i odwiedzić Lwów, nie...
Czytaj Dalej...

Rocznica śmierci ks. abp Ignacego Tokarczuka

Aktualności |  czwartek, 29, grudzień 2016
      Dziś przypada 4 rocznica śmierci ks. abp Ignacego Tokarczuka, kapłana katolickiego, metropolity przemyskiego (ur. 1918). Świ...
Czytaj Dalej...

Laureaci konkursu wiedzy o Rzeszowie nagrodzeni

Super News |  sobota, 26, styczeń 2013
W piątek, 18 stycznia 2013 roku, w Sali Posiedzeń Rzeszowskiego Ratusza odbyła się uroczysta gala konkursu wiedzy o Rzeszowie pod hasłem „Rzeszów - ...
Czytaj Dalej...

Prezes Solidarnej Polski w Nisku, Tarnobrzegu, Stalowej Woli

Super News |  piątek, 18, maj 2012
  W niedzielę (20 maja) lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro spotka się z mieszkańcami Niska, Tarnobrzega i Stalowej Woli. Poniżej prog...
Czytaj Dalej...

Co łączy Palikota i Komorowskiego

Super News |  środa, 25, styczeń 2012
Na portalu www.nowyekran.pl napotkałem bardzo intresujący wpis.  Zainteresowanych zapraszam na http://janpinski.nowyekran.pl/post/49567,broni...
Czytaj Dalej...

O dylematach i pułapkach marketingu miasta

Super News |  sobota, 10, grudzień 2011
- Marketingu miasta nie da się sprowadzić do promocji miasta. Marketing miasta wymaga konsekwencji i cierpliwości, gdyż efekty nie pojawią się od razu...
Czytaj Dalej...

Niedokończone msze wołyńskie

Super News |  sobota, 12, listopad 2011
Od poniedziałku (7 listopada br.) w Atrium Collegium Norvidianum KUL (Al. Racławickie 14) można oglądać bardzo ciekawą wystawę „Niedokończone msze...
Czytaj Dalej...

Ile mandatów dla Podkarpacia?

Aktualności |  poniedziałek, 10, październik 2011
PODKARPACIE. Ważą się losy mandatów dla Podkarpacia. Każda z partii ma ochotę na jak najwięcej miejsc w Sejmie. PiS ma pewnych 14 mandatów, PO 6. PS...
Czytaj Dalej...

Najwyższa frekwencja w Czarnej Łańcuckiej

Aktualności |  niedziela, 09, październik 2011
  PODKARPACIE. Ponad 47,16 proc. mieszkańców Czarnej Łańcuckiej poszło do głosowania do godz. 18. Natomiast najmniej w gminie Dynów, bo tylko 29...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Telewizja i Radio Wyborcze |  wtorek, 04, październik 2011
  Relacje dźwiękowe ze spotkania z Posłem Zbigniewem Ziobro:   Spotkanie w Sędziszowie Małopolskim - 2 października 2011 r. ...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Super News |  poniedziałek, 03, październik 2011
RZESZÓW, JAROSŁAW. – Potrzebny jest pozytywny scenariusz, aby odnowić Polskę. Media liberalne, sprzyjające obecnemu rządowi, nie koncentrują się na ty...
Czytaj Dalej...
Copyright © 2018 Gazeta Parlamentarna. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie Studio-Gestgraf

Nasi Partnerzy

Polecane Strony

Media Podkarpackie

Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna im. ks. B. Markiewicza w Jarosławiu