plakat para110x150praca socjalna 150px

Renowacja schodów wejściowych kościoła pw. św. Antoniego we Lwowie

Renowacja schodów wejściowych kościoła pw. św. Antoniego we Lwowie

    Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA rozpoczął renowację, ze względu na zły stan techniczny,...

Głos pamięci

Głos pamięci

  - Tylu było już ministrów sprawiedliwości, premierów, tylu wspaniałych ludzi i nikt nie zajął się tematyką Wołynia. Dla nas nigdy nie...

Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie zapłonęło 35 tys. zniczy

Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie zapłonęło 35 tys. zniczy

  W ramach corocznej akcji Światełko Pamięci, na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie zapłonęło około 35 tys. zniczy. Wzięli w niej udział...

Ewa Leniart złożyła rezygnację z funkcji wojewody podkarpackiego

Ewa Leniart złożyła rezygnację z funkcji wojewody podkarpackiego

  Koniec spekulacji na temat przyszłości Ewy Leniart? W czwartek złożyła ona rezygnację z funkcji wojewody podkarpackiego – dowiedziała...

PiS wygrał wybory do Sejmu RP 2019, ale stracił dwóch posłów. Kto jeszcze w Sejmie?

PiS wygrał wybory do Sejmu RP 2019, ale stracił dwóch posłów. Kto jeszcze w Sejmie?

Sensacyjne rozstrzygnięcie w obozie PiS w okręgu nr 23. Mimo, że partia Kaczyńskiego zdeklasowała konkurencję, straciła dwóch posłów. ...

W miejscowości Wołczuchy powstaje pomnik mający upamiętniać żołnierzy Ukraińskiej Armii Halickiej

W miejscowości Wołczuchy powstaje pomnik mający upamiętniać żołnierzy Ukraińskiej Armii Halickiej

  W miejscowości Wołczuchy na Ziemi Lwowskiej powstaje pomnik mający upamiętniać żołnierzy Ukraińskiej Armii Halickiej, którzy polegli w...

Święto Wojska Polskiego w Katowicach

Święto Wojska Polskiego w Katowicach

  Uroczysta defilada wojskowa „Wierni Polsce” była głównym punktem uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego. W tym roku wyjątkowo...

Ponad 200 tys. Ukraińców posiada ważne zezwolenia na pobyt długoterminowy w Polsce

Ponad 200 tys. Ukraińców posiada ważne zezwolenia na pobyt długoterminowy w Polsce

  Ponad 200 tys. Ukraińców osiedliło się w Polsce na dłużej lub wręcz na stałe i liczba ta rośnie w tempie dwucyfrowym: tylko od początku...

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa

  Dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. 76 lat temu, w...

II Kongres Środowisk Kresowych RP w Lublinie

II Kongres Środowisk Kresowych RP w Lublinie

  Pod patronatem „GP” W dniach 14-15 czerwca 2019 roku, pałac Czartoryskich w Lublinie (siedziba Lubelskiego Towarzystwa Naukowego w...

  • Renowacja schodów wejściowych kościoła pw. św. Antoniego we Lwowie

    Renowacja schodów wejściowych kościoła pw. św....

    czwartek, 14, listopad 2019 18:55
  • Głos pamięci

    Głos pamięci

    piątek, 08, listopad 2019 16:56
  • Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie zapłonęło 35 tys. zniczy

    Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie zapłonęło...

    piątek, 01, listopad 2019 21:53
  • Ewa Leniart złożyła rezygnację z funkcji wojewody podkarpackiego

    Ewa Leniart złożyła rezygnację z funkcji...

    sobota, 26, październik 2019 21:32
  • PiS wygrał wybory do Sejmu RP 2019, ale stracił dwóch posłów. Kto jeszcze w Sejmie?

    PiS wygrał wybory do Sejmu RP 2019, ale...

    poniedziałek, 14, październik 2019 19:49
  • W miejscowości Wołczuchy powstaje pomnik mający upamiętniać żołnierzy Ukraińskiej Armii Halickiej

    W miejscowości Wołczuchy powstaje pomnik...

    wtorek, 24, wrzesień 2019 12:27
  • Święto Wojska Polskiego w Katowicach

    Święto Wojska Polskiego w Katowicach

    czwartek, 15, sierpień 2019 19:02
  • Ponad 200 tys. Ukraińców posiada ważne zezwolenia na pobyt długoterminowy w Polsce

    Ponad 200 tys. Ukraińców posiada ważne...

    piątek, 19, lipiec 2019 22:23
  • Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa

    Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa

    czwartek, 11, lipiec 2019 11:14
  • II Kongres Środowisk Kresowych RP w Lublinie

    II Kongres Środowisk Kresowych RP w Lublinie

    niedziela, 16, czerwiec 2019 17:08

Co łączy Palikota i Komorowskiego

Komorowski i Palikot-indeks
Na portalu www.nowyekran.pl napotkałem bardzo intresujący wpis.  Zainteresowanych zapraszam na http://janpinski.nowyekran.pl/post/49567,bronislaw-komorowski-moze-byc-szantazowany.
Ponizej jeden z wątków:
„Taśmy Palikota” wywołały polityczną burzę. Ponad tydzień trwała w mediach i na sejmowych korytarzach gorąca debata na temat finansowania kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej w 2005 roku. W całym tym zamieszaniu pojawił się jednak pewien istotny wątek, który – wydaje się – umknął uwadze wielu komentatorów życia politycznego w naszym kraju. To emocjonalna wypowiedź Bronisława Komorowskiego

Gdy ujrzałem w telewizji roztrzęsionego marszałka, który niczym lwica chroniąca swoje młode bronił partyjnego kolegi, nie mogłem powstrzymać zdumienia. – Janusz Palikot pewnie jest pierwszy w tej nowej fali działań pisowskich, może ja będę drugi, może trzeci, może czwarty – mówił Komorowski. W rozmowie z dziennikarzami sugerował, że niebawem mogą ukazać się kolejne taśmy, które go zdyskredytują. Oczywiście o przygotowanie tej, jak i „preparowanie” następnej politycznej bomby oskarżył PiS, tak jakby nie istniały w Polsce niezależne media, które prowadzą własne śledztwa dziennikarskie. I gdy tak obserwowałem marszałka, zacząłem się zastanawiać, jakie to taśmy ma on na myśli? Dlaczego tak bardzo jest zdenerwowany sprawą finansowania kampanii Palikota? Czemu zdecydował się na wypowiedź wyglądającą na klasyczne uderzenie wyprzedzające? I po chwili przypomniałem sobie o pewnej leśniczówce niedaleko Janowa Lubelskiego. Leśniczówce, która kryje wiele tajemnic i łączy marszałka z Januszem Palikotem.

> Ojciec chrzestny Komorowski

W 2008 roku jako dziennikarz programu „Misja specjalna” przygotowywałem reportaż na temat konfliktu interesów, który miał dotyczyć Bronisława Komorowskiego, gdy ten pełnił funkcję ministra obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka. Reportaż ten nigdy nie został wyemitowany. Powodem był artykuł, który ukazał się w „Gazecie Wyborczej”. Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski opisali w nim prowadzone przeze mnie śledztwo – oczywiście w jednoznacznie negatywnym świetle. Artykuł był wyraźnie inspirowany przez samego marszałka Komorowskiego, który najwidoczniej obawiając się treści reportażu, postanowił wykonać ruch wyprzedzający i interweniował w zaprzyjaźnionej gazecie. Czy marszałek obawia się dokumentów i taśm zebranych w tym śledztwie? Być może.

Historia, którą one zawierają, jest bowiem bardzo interesująca. Dotyczy zabytkowej leśniczówki położonej głęboko w Lasach Janowskich, nieopodal wsi Władysławów. Leśniczówkę tę wynajął od Nadleśnictwa Janów Lubelski na początku lat 90. Francuz o polsko brzmiącym nazwisku Kruch. Według pracowników nadleśnictwa pan Kruch był w rzeczywistości Belgiem z francuskim paszportem. Co ciekawe, w pismach kierowanych przez niego do Polski widniał adres w Monako. Pan Kruch wynajął leśniczówkę jako bazę dla swojego hobby, jakim były polowania. I rzeczywiście, w leśniczówce do tej pory wiszą na ścianach podpisane przez niego trofea. Jego pracownikiem i jedynym przedstawicielem w Polsce był Jerzy Kostka.

Kostka za dewizy przysyłane przez Krucha kupował samochody, sprzęt AGD, meble, wybudował także obok leśniczówki (będącej zabytkowym dworkiem) mały dom, w którym zamieszkał. Od początku lat 90. w leśniczówce pojawiał się także Bronisław Komorowski. Był on wówczas wiceministrem obrony narodowej. Podobnie jak Kruch kochał polowania. Czy Komorowski dobrze znał Krucha? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że wokół obecnego marszałka pojawiali się w tamtych latach inni podejrzani Francuzi. Jednym z nich był Julien Demol, o którym służby wojskowe wiedziały, że prowadził działalność „stanowiącą zagrożenie dla obronności i skarbu państwa RP.” Mówiąc wprost, oznaczało to, że pracuje on dla obcego wywiadu. Demol stał się pretekstem do nielegalnego rozpracowania Komorowskiego przez WSI.

Wracając jednak do leśniczówki, to z całą pewnością marszałek znał dobrze asystenta Krucha, Jerzego Kostkę. Panowie od lat się przyjaźnią. Komorowski jest nawet ojcem chrzestnym córki Kostki.

> Złe wyniki polowań i inwazja grzybiarzy

W 1997 roku Kruch nagle wyjechał i nigdy więcej się już nie pojawił. Wysłał jedynie do Polski dosyć lakoniczny list, w którym stwierdzał, że powodem jego wyjazdu były złe wyniki na polowaniach spowodowane inwazją grzybiarzy. Jednocześnie przekazał nadleśnictwu całe wyposażenie leśniczówki z meblami i sprzętem RTV i AGD. Oprócz tego zostawił samochody honker i łada niva, pojazd wojskowy, ciężarówki, motocykl i bryczki. Jednym słowem, dosyć spory i cenny jak na tamte czasy tabor. Jerzy Kostka otrzymał volkswagena taro. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że Kruch po prostu nagle zniknął. W tym samym roku 11 kwietnia leśniczówkę wynajęła od Nadleśnictwa Janów Lubelski firma Auto-Hit z Tychów. Jej właścicielem jest wymieniany na liście „Wprost” wśród najbogatszych Polaków – Krzysztof Strykier. Firma podpisała umowę na 10 lat i miała płacić za wynajem 13 tys. zł rocznie. Rok później do umowy o najem dołączyła spółka Prokom innego polskiego miliardera Ryszarda Krauzego. Od tej pory Prokom miał wnosić 90 proc. opłat za leśniczówkę, a Auto-Hit 10 proc. Jerzy Kostka został administratorem obiektu, a firma Prokom zarejestrowała go jako swojego pracownika.

W 1997 roku Bronisław Komorowski został przewodniczącym Sejmowej komisji obrony narodowej i nadal często pojawiał się w leśniczówce. W 2000 roku obecny marszałek Sejmu został ministrem obrony narodowej. W tym samym roku spółka Auto-Hit podpisała z ministerstwem pierwszy duży kontrakt na dostawy samochodów fiat i iveco.

Łącznie w latach 2000–2004 MON kupił od firmy Strykiera 308 pojazdów. W 2000 roku kontrakt opiewał na 2 374 824,00 zł. W 2001 na 15 480 974,22 zł, a w 2002 na 23 038 731,60 zł. Za kontrakt w 2003 roku MON zapłacił 15 447 040,84 zł, a za 2004 – 41 647 428,18 zł. Podobnie milionowe kontrakty w czasie, gdy Bronisław Komorowski był ministrem (2000–2001), MON podpisał z Prokomem i spółkami, w których Prokom ma udziały. Dotyczyły one dostaw sprzętu komputerowego, informatycznego i poligraficznego oraz oprogramowania. Biorąc pod uwagę powyższe, można z przekonaniem stwierdzić, że wieloletnie wizyty Komorowskiego w leśniczówce były klasycznym przykładem konfliktu interesów. Czy jednak były czymś więcej?

Według rzecznika Prokomu, Bronisława Komorowskiego i Ryszarda Krauzego nigdy nie łączyły żadne relacje. Sam Krauze w leśniczówce był tylko raz, a leśniczówka nigdy nie służyła za miejsce spotkań. – Celem dzierżawy było odrestaurowanie obiektu i zachowanie go jako dziedzictwa historycznego i przyrodniczego. Mieściło się to w ramach działań określanych jako społeczna odpowiedzialność biznesu. Ponadto, leśniczówka służyła jako miejsce wypoczynku pracowników Prokomu – tłumaczył wówczas rzecznik firmy Krzysztof Król. Czy jednak Prokom nie wiedział, że częstym gościem leśniczówki był Komorowski?

> Limuzyny jadą na Władysławów

Gdy rozmawiałem z mieszkańcami wsi, to niemal wszyscy pamiętali wizyty marszałka. Do tej pory krążą opowieści o kolumnach limuzyn przyjeżdżających do wsi Władysławów i śmigłowcach lądujących nieopodal tamtejszej puszczy. W nadleśnictwie wizyty Komorowskiego też były tajemnicą poliszynela. Zresztą do dnia dzisiejszego zachowały się zeszyty, w których leśniczy rejestrowali polowania obecnego marszałka. Pomimo to Prokom i Auto-Hit utrzymują, że o wizytach Komorowskiego nie wiedziały. – W czasie gdy pracowników Prokomu nie było w leśniczówce, jej zarządcy mieli wolną rękę w jej wykorzystaniu – tłumaczył Krzysztof Król. – Oświadczam z pełnym przekonaniem, że pan Bronisław Komorowski nigdy nie był zaproszony przez kogokolwiek z kierownictwa lub pracowników Auto-Hitu do leśniczówki dzierżawionej przez naszą spółkę ani nie znamy jakiegokolwiek przypadku, aby nasi pracownicy spotkali pana Bronisława Komorowskiego na jej terenie – to z kolei Andrzej Stolarczyk, rzecznik Auto-Hit. Skąd dwie duże firmy dowiedziały się o istnieniu domku położonego w leśnej głuszy i o tym, że właśnie wyprowadził się stamtąd były dzierżawca i jest możliwość przejęcia obiektu? Czy Prokom, zatrudniając Jerzego Kostkę, nie wiedział o jego koligacjach z marszałkiem? Biorąc pod uwagę wypowiedź rzecznika, trzeba się zastanowić, jak często pracownicy Auto-Hit bywali w leśniczówce. Z opowieści mieszkańców wynika bowiem, że marszałek potrafił przyjeżdżać do leśniczówki na kilka dni, ale też mieszkał w niej nieraz i cały miesiąc. Komorowskiego wszyscy pamiętają, pracowników Auto-Hit, jak twierdzą, nie widywali.

> Marszałek bez negatywnych związków

Gdy przygotowywałem reportaż, zwróciłem się do marszałka Komorowskiego z prośbą o wypowiedź na temat jego wizyt w leśniczówce. Niestety pan marszałek konsekwentnie nie miał dla mnie czasu. W jego imieniu wypowiedział się wówczas rzecznik Jerzy Smoliński. – Pan marszałek przebywał rzeczywiście wielokrotnie w leśniczówce Władysławów. Przyjeżdżał tam na zaproszenie swojego przyjaciela Jerzego Kostki – potwierdzał rzecznik. – Czy pan marszałek miał świadomość, że leśniczówka ta była wynajmowana przez te (Prokom i Auto-Hit) firmy i że pan Kostka był ich pracownikiem? – pytałem wówczas. – Myślę, że tak, natomiast przebywali tam najczęściej, z tego co wiem, pracownicy szeregowi poszczególnych firm. I oczywiście tak się często zdarza, że w takich miejscach przebywają także osoby, które pracują w różnych firmach, ale tu jakby pan marszałek nie widział jakiegoś negatywnego związku – odpowiedział rzecznik.

Być może do leśniczówki nigdy nie przyjeżdżali znani biznesmeni czy podejrzane postacie. Jeżeli jednak przyjeżdżali, to możliwe, że nigdy nie rozmawiali z Bronisławem Komorowskim. Czy jednak nie wiedział on, jakie firmy wynajmują leśniczówkę? Czy nikt ówczesnego ministra obrony narodowej nie poinformował, że w firmach tych pracują ludzie wywodzący się z wojskowych służb specjalnych lub związani z tymi służbami? Dyrektorem oddziału produkcji specjalnej w Auto-Hit był wówczas Marek Nowakowski, pułkownik Wojskowych Służb Informacyjnych. To właśnie ten dział zaopatrywał MON w ciężarówki. Nowakowski szerzej „zasłynął” z głośnej sprawy Pertronu. Jako oficer WSI odpowiedzialny był za nadzorowanie kontraktów dla Marynarki Wojennej. Według raportu weryfikacyjnego WSI mógł on świadomie preparować informacje na temat rzekomego szpiegostwa w marynarce, aby uzasadnić działania operacyjne wobec prezesa Pertronu Andrzeja Fornalskiego i tym samym zapewnić osłonę przed działaniem innych służb. Miało to na celu stworzenie dogodnej sytuacji do korumpowania oficerów marynarki i wyprowadzania pieniędzy z MON. O tym, że w Prokomie pracują ludzie związani z WSI, wiedzieli wówczas wszyscy. Bronisław Komorowski także musiał o tym wiedzieć.

Ryszard Krauze wręcz „kolekcjonuje” ludzi ze służb specjalnych. Dość wspomnieć adwokata, a niegdyś współpracownika gen. Władysława Pożogi związanego z KGB, Krzysztofa Wilskiego, gen. Sławomira Petelickiego będącego niegdyś oficerem wywiadu i kontrwywiadu, Wojciecha Brochwicza będącego niegdyś dyrektorem w UOP, Zbigniewa Końskiego nadzorującego swego czasu WSI czy Marcina Dukaczewskiego, syna gen. Marka Dukaczewskiego, byłego szefa WSI. Na Bronisławie Komorowskim obecność tych osób w firmach wynajmujących leśniczówkę, do której przyjeżdżał na polowania, mogła nie wywoływać specjalnego wrażenia. Marszałek, jak się w zeszłym roku okazało, miał wszak w zwyczaju przyjmować u siebie byłych oficerów WSI takich jak płk Tobiasz i płk Lichocki. Sam nie miał też złego zdania o WSI, bo jako jedyny poseł Platformy Obywatelskiej głosował przeciwko rozwiązaniu tej formacji.

> Palikot poluje w Rosji

Sprawa leśniczówki do tej pory nie została do końca wyjaśniona. Co jednak ma z nią wspólnego Janusz Palikot? Otóż okazuje się, że to właśnie w tej leśniczówce poznał on w sylwestrową noc 1994 roku Bronisława Komorowskiego. Panowie zaprzyjaźnili się i pięć kolejnych sylwestrów spędzili razem. Komorowski uczył Palikota myślistwa. Wspólnie odbywali wiele wypraw. O jednej z nich Palikot pisze z rozrzewnieniem na swoim blogu: „Z tych wszystkich wydarzeń najbardziej niezwykły był nasz wspólny pobyt w Rosji i polowanie na głuszca. To było dobre 300 km od Moskwy, w kierunku na Białoruś, jak sobie przypominam – w marcu 1997 lub 1998 roku. […] To było moje pierwsze polowanie. Nie jestem urodzonym myśliwym i bardziej ciągnęło mnie do przygody i towarzystwa, niż do strzelania. Wśród prawdziwych myśliwych doświadczyłem swoistego rodzaju więzi i kultury, które mają niezwykle wiele uroku. Składają się na to różne obyczaje, pieśni i... nalewki, a nawet dobra tradycyjna kiełbasa. Dawne KGB podesłało nam na wieczór jakiegoś niby-sąsiada, który raczył nas wódką i próbował wyciągać na debaty polityczne. W pewnym momencie powiedział prowokacyjnie: mówcie co chcecie, ale Polska to prostytutka! Jak Rosja była silna – to była z Rosją, kiedy silna stała się Ameryka, to poszła za Ameryką. I patrząc na nas dodał: tylko się nie gniewajcie, ja wam tylko prosto mówię, co myślę... Bronek czujnie nie dał się sprowokować, zaczął coś swoim zwyczajem mądrze i historycznie tłumaczyć. Ja zaś w pewnym momencie powiedziałem: to i ja ci coś powiem – Rosja to było, jest i będzie gówno. Gawno! Tylko się nie gniewaj, wiesz, bo ja tak tylko po prostu ci mówię... co myślę. I tak sobie we trójkę gaworzyliśmy, budując przyjaźń polsko-postradziecką. I popijając jakimś bimbrem z soku z sosny”.

Bronisław Komorowski wprowadzał Palikota nie tylko w arkana myślistwa, ale też w arkana polityki. To on miał być jego gwarantem w Platformie Obywatelskiej. Dziś, kiedy Palikot ma poważne problemy związane z finansowaniem swojej kampanii wyborczej, Komorowski gotów jest poświęcić wiele w jego obronie. Pozostaje tylko pytanie, jaką tajemnicę skrywa ich wspólna przyjaźń? Czy chodzi o taśmy, o których tak nerwowo mówił marszałek, gdy gorąco zrobiło się wokół Palikota?

Na pytania te z pewnością mógłby udzielić odpowiedzi Janowski Las, który widział i słyszał wiele. Tylko jakoś ciągle milczy, zajęty własnymi sprawami.

Tajny kongres "Solidarnej Polski"

 

Kurski-DSC00544

Jak podaje portal www.nowyekran.pl, trwają pracę na zwołaniem kongresu "Solidarnej Polska". Data jest na razie tajna, bo politycy tego ugrupowania obawiają "przykrycia" wydarzenia przez PiS.

Wiadomo tylko tyle, że Solidarna Polska w połowie marca zorganizuje pod Warszawą kongres, na którym oficjalnie przekształci się w nową partię polityczną. Do tego czasu SP będzie kierował 9-osobowy zarząd, w którym znaleźli się byli liderzy PiS, między innymi Zbigniew Ziobro i Ludwik Dorn.

Kto zasiądzie we władzach nowej partii? Na pewno były wiceprezes PiS Zbigniew Ziobro. W tymczasowych władzach znaleźli się także europosłowie Jacek Kurski i Tadeusz Cymański (wiceprezesi zarządu), Jacek Włosowicz (sekretarz zarządu) oraz były bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego i były marszałek Sejmu Ludwik Dorn.

Po marcowym kongresie do zarządu wejdzie także były marszałek Sejmu i były polityk PiS, obecnie lider Prawicy Rzeczpospolitej Marek Jurek. Marek Jurek nie jest jeszcze członkiem Solidarnej Polski, gdy nim zostanie, zapewne zasiądzie w zarządzie partii - zdradza jeden z czołowych polityków SP.

Marcowy kongres założycielski odbędzie się w jednym z centrów konferencyjnych pod Warszawą. Jego termin jest nieznany, gdyż politycy Solidarnej Polski obawiają się "przykrycia" wydarzenia przez PiS. Reżyserem kongresu będzie Jacek Kurski. Podczas niego zostanie oficjalnie zaprezentowana nazwa partii.

Więcej na http://janpinski.nowyekran.pl/post/49006,tajny-kongres-solidarnej-polski.

Nie będzie wspólnego sukcesu

 

Ukra-fot.-sxc.hu-Vasenka-CC

TOMASZ KUŁAKOWSKI: Na biurku prezydenta Ukrainy leżą dwa wynegocjowane dokumenty – umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską i umowa o pogłębionej strefie wolnego handlu. Wystarczyłoby wypuścić byłą premier Julię Tymoszenko z więzienia i parafować oba dokumenty 19 grudnia w Kijowie podczas unijnego szczytu. Wiktor Janukowycz nie chce jednak integrować Ukrainy z Unią Europejską. Dlaczego?

BORYS TARASIUK: W sferze deklaracji chce. Tyle, że jego polityka przeczy wartościom i standardom unijnym. Przykłady można by długo wymieniać, w tym niejedno działanie niezgodne z konstytucją – na przykład podczas tworzenia większości parlamentarnej i rządu po wyborach prezydenckich z 2010 roku. Prezydent Ukrainy kieruje władzą wykonawczą, ustawodawczą oraz sądowniczą. Takiej władzy nie miał nawet Leonid Kuczma.

Wiktor Janukowycz wymyślił sobie, że na salonach europejskich będą go przyjmować jako demokratę i reformatora, ale robi wszystko, by oddalić nas od Europy. Tłamsi opozycję, więzi byłą premier Julię Tymoszenko i byłego ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenkę.

I lawiruje. Dotąd nie określił się, którą ofertę integracyjną wybiera – tę z Brukseli czy z Moskwy. W perspektywie krótkoterminowej bardziej opłaca się wstąpić do unii celnej z Rosją, niż stowarzyszyć z Unią Europejską i stworzyć strefę wolnego handlu. Bruksela nie chce na przykład ukraińskich produktów rolnych, a Rosja kusi niższymi cenami na gaz i pełnym otwarciem swoich rynków. Czy w wyborze konkretnej oferty chodzi wyłącznie o korzyści?

Bynajmniej. To jest jak gra w karty, w której prezydent chce wygrać z obydwoma partnerami. Negocjując z Brukselą, Janukowycz szantażuje unijnych przywódców integracją z Rosją. W rozmowach z Moskwą straszy Brukselą. Im bardziej obaj partnerzy to rozumieją, tym lepiej dla nich, ale prezydent powinien się określić.

Polskie władze podjęły szereg wysiłków, by udało się podczas polskiej prezydencji osiągnąć wspólny sukces, czyli podpisać umowę stowarzyszeniową z Ukrainą. W ciągu ostatnich kilku miesięcy prezydenci Polski i Ukrainy spotykali się czterokrotnie – w Juracie, podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Warszawie, we Wrocławiu i w Kijowie. Z dyplomatyczną ofensywą do Doniecka wyruszył nawet szef polskiej dyplomacji, któremu towarzyszył minister spraw zagranicznych Szwecji. Radosława Sikorskiego i Carla Bildta do Donbasu zaprosił Rinat Achmetow, najbogatszy oligarcha nad Dnieprem, będący w otoczeniu Wiktora Janukowycza. Spotkanie szefów dyplomacji z Achmetowem skrytykowała ukraińska prasa, oceniając, że był to poważny błąd, bowiem oligarcha nie ma wpływu na Janukowycza. Jak pan ocenią tę wizytę?

Jest zbyt mało informacji na temat spotkania na stadionie w Doniecku, by móc je komentować. Jest to jednak niestandardowe podejście, gdy dwaj ministrowie unijni odwiedzają Donieck, który uchodzi za „miasto prywatne” najbogatszego ukraińskiego oligarchy. Możliwe, że Sikorski i Bildt, w poszukiwaniu klucza do drzwi gabinetu Wiktora Janukowycza, posunęli się do takiego kroku. Była to jednak nieudana inwestycja obu szefów dyplomacji, ponieważ Rinat Achmetow nie ma wpływu na prezydenta, podobnie jak pozostali „koledzy”.

Jednak warto zwrócić uwagę, że właściciel klubu piłkarskiego Szachtar Donieck to mądry człowiek. Zdaje sobie sprawę, że rezygnując z integracji z UE, prędzej czy później rosyjski kapitał pochłonie ukraiński, w tym i biznes Achmetowa. On rozumie, że sprzedaż Rosji naszych narodowych interesów oznacza oddanie w jej ręce rodzimego biznesu. Ale takich jest niewielu.

Otoczenie Wiktora Janukowycza to klucz do zrozumienia ukraińskiego systemu politycznego. Wokół prezydenta są dwie grupy wpływu. Pierwsza to ekipa tak zwanych „młodych donieckich”, do których zalicza się Achmetow i inni biznesmeni, chcący „legitymizowania” swoich majątków na Zachodzie. Druga grupa jest kojarzona między innymi z szefem administracji prezydenta Serhijem Lowoczkinem, wicepremierem Borysem Kołesnikowem czy oligarchą Dmytrem Firtaszem. Oni stawiają na interesy z Rosją, szczególnie w sferze energetycznej.

Nie będę wymieniał nazwisk, bowiem nie jestem specem od otoczenia Janukowycza. Jednak te dwie grupy mącą prezydentowi w głowie. Pierwsza z nich dąży do integracji ekonomicznej z Unią Europejską, druga chce robić interesy z Rosjanami, bowiem łatwiej się dogadać, nie trzeba przeprowadzać reform, przystosowywać prawa. Czas pokaże, która z tych grup wygra batalię o Janukowycza. Póki co, otoczenie „rozrywa” prezydenta, ciągnąc go na Zachód i Wschód. On sam nie potrafi się określić i nie wyciąga wniosków z lekcji Aleksandra Łukaszenki, nieuznawanego w demokratycznym świecie. Białoruski prezydent, by przetrwać kryzysy, musiał ostatnio oddać w ręce Gazpromu spółkę Biełtransgaz, kluczowego dystrybutora gazu.

Na Ukrainie obserwujemy kryzys władzy. Należy też dostrzec kryzys opozycji, która nie ma planu działania i biernie przygląda się usuwaniu z życia publicznego jej przedstawicieli. Co dalej? Ktoś musi zająć miejsce Julii Tymoszenko.

Kryzys władzy jest oczywisty. Zaufanie do prezydenta i jego Partii Regionów nieustannie maleje. Przyczyny to nie tylko autorytarne zapędy, ale również wzrost cen na gaz, energię elektryczną, produkty spożywcze, usługi i tak dalej.

Co do opozycjonistów, to, paradoksalnie, areszt Julii Tymoszenko wpłynął na nas pozytywnie, doprowadził do zjednoczenia sił. Warto pamiętać, że opozycja była rozbita, do czego doprowadził były prezydent Wiktor Juszczenko, tocząc nieustanne „wojny na górze” z byłą premier.

Tymoszenko pozostaje liderką opozycji, jest obok Janukowycza najpopularniejszym politykiem na Ukrainie. Była premier przebywa w areszcie, by nie mogła zajmować się polityką i budować frontu oporu przeciwko prezydentowi. Z Julią Tymoszenko na czele opozycja może zdobyć znacznie więcej głosów podczas przyszłorocznych wyborów parlamentarnych niż bez niej. Jest za wcześnie, by rozmawiać o tym, kto może zająć jej miejsce. Sprawa „przekroczenia uprawnień” jest w toku, bowiem wyrok rozpatruje druga instancja – sąd apelacyjny w Kijowie.

Wszystko jednak wskazuje na to, że Julia Tymoszenko zostanie za kratami. Gdyby Janukowycz zamierzał ją wypuścić, zrobiłby to przed szczytem Ukraina-UE, który odbędzie się już 19 grudnia. To postawiony przez Brukselę warunek podpisania umowy stowarzyszeniowej. Kto zatem może zająć miejsce lidera podczas jesiennych wyborów do Rady Najwyższej? Mówi się o byłym wicepremierze Ołeksandrze Turczynowie i o Arseniju Jaceniuku, przywódcy Frontu Zmian, byłym przewodniczącym Rady Najwyższej.

Nie chcę spekulować nazwiskami. Nie mamy polityka, który mógłby autorytetem i popularnością dorównać Julii Tymoszenko. Tym bardziej, że nie jest etyczne „grzanie sobie” miejsca lidera opozycji.

Co się dzieje z ukraińskim społeczeństwem? Na pewno rosną nastroje protestacyjne, ale kryzys też nie ustąpił. Obywatele są bierni, sfrustrowani „pomarańczowymi” wojnami, wyborem Janukowycza na prezydenta i tak dalej.

Nastroje protestacyjne rosną. Są grupy niezadowolone z sytuacji materialnej i nie tylko. Należy wymienić weteranów akcji ratunkowej po katastrofie w elektrowni atomowej w Czarnobylu, weteranów wojny radziecko-afgańskiej, przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorstw oraz studentów. Jednak nastroje protestacyjne nie przeniosły się na większość.

Jednocześnie widać bierność społeczeństwa, rozczarowanego niespełnieniem obietnic „pomarańczowej rewolucji”. Życie zmusza jednak Ukraińców do zajęcia się polityką, choć nie wiadomo, kiedy to nastąpi.

Ciekawe jest także to, że protesty zaczynają przybierać na sile nie we Lwowie, tylko w „bastionie” Partii Regionów – Doniecku, Ługańsku czy Charkowie. To świadczy o tym, że maleje regionalne zróżnicowanie na Ukrainie, znane pod stereotypem „prorosyjski wschód kontra prozachodni zachód”.
   
Kończy się polska prezydencja w Unii Europejskiej. Jednym z jej nielicznych sukcesów miała być umowa stowarzyszeniowa Kijowa z Brukselą, fundamentalny krok w cywilizacyjnym wyborze Ukrainy. Polskie władze robiły wszystko, by przekonać Janukowycza, że bardziej opłaca się zbliżenie z Unią i długoterminowe korzyści z tego płynące niż krótkowzroczność polegająca na utrzymaniu władzy i tłamszeniu opozycji. Nie udało się.

Mogę tylko być wdzięczny za podjęcie wysiłku wyrwania Ukrainy z „zaklętego kręgu”. Polska zrobiła wszystko, co możliwe, ale nie pomogły jej ukraińskie władze, dlatego nie będzie wspólnego sukcesu.


Borys Tarasiuk jest ukraińskim politykiem, był uczestnikiem pomarańczowej rewolucji, dwukrotny minister spraw zagranicznych Ukrainy, lider partii Ludowy Ruch Ukrainy, wchodzącej w skład koalicji Nasza Ukraina-Ludowa Samoobrona.

Tomasz Kułakowski jest stałym współpracownikiem „Nowej Europy Wschodniej”.

 

 

Tekst ukazał się w portalu "Nowej Europy Wschodniej".

Źródło: http://www.new.org.pl/2011-12-17,nie_bedzie_wspolnego_sukcesu.html

 

 

 

 

Smoleńsk nas podzielił

Smolesk-DSC00626

Do niedawna to narracja o stanie wojennym dzieliła Polaków. Dla sporej części społeczeństwa decyzja generała Wojciecha Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego była słuszna i zapobiegła rozlewowi krwi. Dla nich generał urósł do miary bohatera narodowego. Środowiska prawicowe nigdy takiej narracji nie przyjmą. Ostatni wyrok sądu potwierdza, że mają rację…stan wojenny został wprowadzony przede wszystkim niezgodnie z prawem i był zbrodniczym aktem zorganizowanej grupy przestępczej. Podobna analogia jest w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej. Opublikowane ekspertyzy krakowskich biegłych wytracają z rąk zręczny dowód, który pozwalał na wskazanie kozła ofiarnego. Pijany generał w kabinie pilotów był dla wielu bardzo na rękę…Można było winę zwalić na niego…Ekspertyza biegłych wykazała, że generała nie było w kabinie pilotów, a drugi głos, to głos drugiego pilota…Wierzę mocno, że z upływem czasu dojdą kolejne dowody, aż wreszcie wyjdzie, że za katastrofą stoją konkretne osoby…i wówczas okaże się, że nie była to katastrofa tylko dobrze wyreżyserowany „zbieg okoliczności”.
Tym czasem w kwitnie różnego rodzaju twórczość, a w Internecie mnóstwo jest zażartej dyskusji i wymiany zdań…Stan wojenny pokazał, że sama narracja to zbyt mało, aby przetrwać. Potrzebne są dowody na jej prawdziwość…podobnie rzecz ma się z katastrofą smoleńską…
Poniżej kilka wpisów, na jakie natknąłem się w Internecie:
NieruchomyPoruszyciel: „Wypadki lotnicze się zdarzają a nawet największe osobistości tego świata są po prostu naruszalne bo są ludźmi. Odnośnie szczątków samolotu to trzeba pamiętać, że ta maszyna ważyła 100 ton. Taka masa uderzająca o drzewa z prędkością 300 km/h rozlatuje się dosłownie na strzępy a drzewa potęgują jeszcze ten efekt działając jak szatkownica. Jedyne nad czym można się w przypadku tej katastrofy zastanawiać, to skąd wzięło się tak duże przekłamanie we wskazaniach wysokości. Trudno uwierzyć aby na pokładzie samolotu nie było żadnych zaawansowanych urządzeń GPS mierzących wysokość. Profesjonalne niwelatory GPS mają dokładność wskazań wynoszącą 2cm a jest to de facto zwykłe urządzenie do pomiarów np. budowlanych. Trudno mi uwierzyć, że na pokładzie takiego samolotu piloci polegali tylko na wskazaniach sprzętu barycznego (czyli nieelektronicznego)”.
http://www.wykop.pl/link/347917/szokujaca-prawda-o-tragedii-w-smolensku/
@NieBierzTegoNaPowaznie: „Ja wiem, że jak "teoria spiskowa" to autor autor musi być kretynem. Ale nikt w tym wpisie nie stawia tezy a zadaje pytania. Skoro obrażasz autora, miewam, że te pytania są banalne i znasz na nie odpowiedzi. A więc słucham.
I odpowiadam od razu na zarzuty które się pojawią (żałosne, że trzeba to robić). Nie twierdze, że stoją za tym Rosjanie, a jedynie uważam, że powinno się zadawać pytania. Ale krytykowanie teorii tylko dlatego, że jest "spiskowa" bądź niewiarygodna jest po prostu przejawem głupoty, bo nie wiem jak to inaczej nazwać. Mówi się, że prawda się sama obroni więc jeżeli wszyscy mają czyste ręce to nie widzę problemu w zadawaniu pytań i snuciu różnych teorii. Twórcy różnych "spisków" mają te ułatwienie, że ludzie od razu uważają że ich autorzy to pomyleńcy. A każdy z nas sam nie chce być pomyleńcem więc, nawet nie zastanawia się i płynie z nurtem. Ale gdyby nie ci pomyleńcy, to dziś nie widzielibyśmy choćby o wiezieniach CIA w Polsce”.
http://www.wykop.pl/link/347917/szokujaca-prawda-o-tragedii-w-smolensku/
Juzef: No dobra. Wykryliście straszliwy spisek. Fachowcy z KGB nie dali rady ukryć niecnych postępków przed czujnym okiem i uchem Wiedzących. Ale co z tego? Przecież większość pasażerów przeżyła, a potem KGB przez godzinę ganiało ich po lesie i dobijało. Ciała zastrzelonych pozamykali w kuferki i nikomu nie pokażą. Świadkowie na pewno już nie żyją. Zakamuflowani żydomasoni w polskiej prokuraturze również zamiotą pod dywan wszystkie wątki ujawniające ich spisek ze światowym lobby wolnomularskim oraz germańcami i sowietami, wymierzony w Prawdziwych Polaków. Nagrania z czarnych skrzynek zostaną sfałszowane. Śledztwo wykaże winę mgły (którą wyprodukował przenośny zestaw zamocowany na 2 Kamazach, ukrytych w pobliskich krzakach). Zakłamane żydolewackie media przedstawią ciemnemu ludowi kłamliwą papkę, a do drzwi Obrońców Polskości, doszukujących się Prawdy w filmach z miejsca katastrofy pewnego dnia o 4. nad ranem zapukają smutni panowie. Neoliberały przejmą pełnię władzy i sprzedadzą nas Moskwie do spółki z Brukselą i Tajwanem (tajna stolica żydomasońskiej międzynarodówki), Śląsk przypadkie germańskiemu oprawcy, a Żuławy dostaną w leasing Reptalianie. Na szczęście nie potrwa to długo - pamiętajmy o końcu świata w 2012”.
http://www.wykop.pl/link/347917/szokujaca-prawda-o-tragedii-w-smolensku/

Polska, jako pierwszy kraj, uznała niepodległość Ukrainy

 

„20 lat na tle tysiącletniego sąsiedztwa Polski i Ukrainy” – pod takim hasłem przez dwa dni obradowali i dyskutowali naukowcy z Polski i Ukrainy, a także z Wielkiej Brytanii i Rosji - uczestnicy międzynarodowego spotkania w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W wygłoszonych referatach podjęli się próby oceny bilateralnych stosunków w minionym okresie, zwracając szczególną uwagę na fakt, że to właśnie dwadzieścia lat temu Polska, jako pierwszy kraj, uznała niepodległość Ukrainy.

DSC00596

Honorowy patronat nad międzynarodową konferencją sprawował prezydent RP Bronisław Komorowski, który wystosował do jej organizatorów i uczestników okolicznościowy list (został odczytany uczestnikom konferencji). Nakreślił w nim wizję współpracy Polski i Ukrainy na kolejne lata. Zdaniem prezydenta, dialog, który dotyczy także trudnych momentów historii polsko-ukraińskich stosunków daje szanse na dobre partnerstwo.

Inauguracyjny wykład „Dziedzictwo kulturowe narodów Rzeczypospolitej” wygłosił ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk, rektor KUL, w którym przypomniał historię unii i traktatów pomiędzy Polską a jej wschodnimi sąsiadami, a zwłaszcza unii lubelskiej.

- Z biegiem czasu nauczyliśmy się doceniać dodatnie strony unii, zwłaszcza jej dobrowolny charakter kompromisowe rozwiązanie. Należy mieć nadzieję, że unia lubelska pozostanie dla nas i pozostałych narodów wzorem rozwiązywania współczesnych problemów politycznych – powiedział ks. rektor KUL.

W wygłoszonych ponad 20 referatach naukowych analizowano religijne, kulturowe, polityczne, gospodarcze, wojskowe i sportowe aspekty naszych międzypaństwowych i międzyludzkich relacji. W spotkaniu wzięli udział dyplomaci, samorządowcy, przedsiębiorcy, naukowcy i duchowni, którzy pracują na rzecz porozumienia.

Ordynariusz diecezji w Łucku ks. biskup Marcjan Trofimiak oraz rektor Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki prof. dr hab. Ihor Kocan otrzymali odznaczenia - tytuły Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego „Gratae memoriae signum universitatis” ("Znak wdzięcznej pamięci uniwersytetu").

DSC00602

Ordynariusz łucki odebrał tytuł w podziękowaniu za „Niedokończone msze wołyńskie i zaangażowanie na rzecz pojednania między narodami”.

- Praca duszpasterska i społeczna bpa Trofimiaka przypadała w trudnym czasie przemian na Ukrainie, transformacji środowiska społecznego, politycznego i religijnego prorektor – przypomniał w mowie laudacyjnej ks. prof. dr hab. Stanisław Zięba, prorektor KUL. - W tych transformacjach przypadł mu udział, szczególnie w znalezieniu miejsca i roli Kościoła katolickiego.

- To nie bohaterstwo, to obowiązek. Jestem szczęśliwy i dziękuję Panu Bogu, że ten obowiązek bodaj w małym stopniu mogę wypełniać – tak bp Trofimiak skomentował wyrazy uznania dla jego pracy na rzecz odrodzenia wiary bez unikania historycznej prawdy o tragicznych losach ukraińskiego Kościoła. - Przyszło nam żyć w czasach i miejscu bardzo ciekawym. Na ile się nam udało zrobić coś dobrego, oceni to historia, może skrytykuje, że można było więcej. Myślę jednak, że nie zmarnowaliśmy tego czasu. Trzeba pamiętać o Wołyniu nie po to, by jątrzyć bolesne rany i blizny, ale żeby je goić, w prawdzie, bo bez prawdy nie będzie przyszłości – dodał ordynariusz łucki.

DSC00604

Z kolei prof. dr hab. Ihor Kocan, rektor Uniwersytetu Wołyńskiego, tytuł „Gratae memoriae signum universitatis” otrzymał za „rozwijanie współpracy międzyuniwersyteckiej i budowanie serdecznych więzi między narodami”. Prorektor ks. prof. dr hab. Sławomir Nowosad gratulując rektorowi Kocanowi wyróżnienia mówił, że KUL ma szczególne zobowiązanie, by zwracać się ku Wschodowi. - Wspólnota losu, dziejów, to zawsze jest zobowiązanie, zwłaszcza myśląc o młodzieży. Musimy mieć świadomość, że nikt nie jest samotną wyspą. Mamy powinność, by przyszłość budować bardziej razem, mieć świadomość teraźniejszości, nowych szans i zachować w pamięci to, co stanowi o naszej przeszłości – powiedział prorektor KUL.

DSC00609

Warto dodać, że KUL, wykorzystując swoje usytuowanie geograficzne, a także kilkudziesięcioletnią tradycję współpracy z ośrodkami zachodnimi, od wielu lat w różnoraki sposób wspomaga Kościół na Wschodzie i tworzenie nowych perspektyw współżycia ze wschodnimi sąsiadami Polaków. Było to także wyraźnym życzeniem bł. Jana Pawła II.

- Środowiska, które działają na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego, są przeniknięte duchem etycznym i odwołują się do wartości chrześcijańskich. Na tej drodze dalej będziemy realizować naszą misję – powiedział dr hab., prof. KUL Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich „Ucrainicum” KUL.

Konferencji towarzyszyła prezentacja książki „Z Ukrainy dawnych czasów” - autorstwa prof. dr hab. Ihora Kocana.

Konferencję wspólnie zorganizowały: Centrum Badań Wschodnioeuropejskich „Ucrainicum” KUL, Katedra Literatury Ukraińskiej KUL, Katedra Stosunków Międzynarodowych Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie, Instytut Polski Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki, Zarząd Regionu Środkowowschodniego „Solidarność” oraz Polski Związek Katolicko-Społeczny.

Zapis filmowy wykładu inauguracyjnego „Dziedzictwo kulturowe narodów Rzeczypospolitej” ks. prof. dr hab. Stanisława Wilka, rektora KUL, znajduje się na: http://wyslijplik.pl/manage.php?uid=hvSn9HC6.

 

Natomiast relacja filmowa z prezentacji książki „Z Ukrainy dawnych czasów” autorstwa prof. dr hab. Ihora Kocana znajduje się na: http://wyslijplik.pl/manage.php?uid=JCIU9JqQ.

 


 


Podkategorie

Komentarze mogą zamieszczać tylko osoby zalogowane.
Zaloguj się i komentuj...

Ukraińskie błędy polityczne

Aktualności |  poniedziałek, 08, kwiecień 2019
    Niezależnie od wyników II tury wyborów na prezydenta Ukrainy, przyszły przywódca tego kraju powinien naprawić błędy w zaniedbanych w...
Czytaj Dalej...

Konkurs wiedzy o Rzeszowie rozstrzygnięty

Aktualności |  czwartek, 15, luty 2018
  W czwartek, 15 lutego 2018 roku, w Auli III Liceum Ogólnokształcącego im. Cypriana Kamila Norwida w Rzeszowie odbyło się uroczyste wręczenie...
Czytaj Dalej...

Laureaci konkursu wiedzy o Rzeszowie nagrodzeni

Super News |  sobota, 26, styczeń 2013
W piątek, 18 stycznia 2013 roku, w Sali Posiedzeń Rzeszowskiego Ratusza odbyła się uroczysta gala konkursu wiedzy o Rzeszowie pod hasłem „Rzeszów - ...
Czytaj Dalej...

Prezes Solidarnej Polski w Nisku, Tarnobrzegu, Stalowej Woli

Super News |  piątek, 18, maj 2012
  W niedzielę (20 maja) lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro spotka się z mieszkańcami Niska, Tarnobrzega i Stalowej Woli. Poniżej prog...
Czytaj Dalej...

Co łączy Palikota i Komorowskiego

Super News |  środa, 25, styczeń 2012
Na portalu www.nowyekran.pl napotkałem bardzo intresujący wpis.  Zainteresowanych zapraszam na http://janpinski.nowyekran.pl/post/49567,broni...
Czytaj Dalej...

O dylematach i pułapkach marketingu miasta

Super News |  sobota, 10, grudzień 2011
- Marketingu miasta nie da się sprowadzić do promocji miasta. Marketing miasta wymaga konsekwencji i cierpliwości, gdyż efekty nie pojawią się od razu...
Czytaj Dalej...

Niedokończone msze wołyńskie

Super News |  sobota, 12, listopad 2011
Od poniedziałku (7 listopada br.) w Atrium Collegium Norvidianum KUL (Al. Racławickie 14) można oglądać bardzo ciekawą wystawę „Niedokończone msze...
Czytaj Dalej...

Ile mandatów dla Podkarpacia?

Aktualności |  poniedziałek, 10, październik 2011
PODKARPACIE. Ważą się losy mandatów dla Podkarpacia. Każda z partii ma ochotę na jak najwięcej miejsc w Sejmie. PiS ma pewnych 14 mandatów, PO 6. PS...
Czytaj Dalej...

Najwyższa frekwencja w Czarnej Łańcuckiej

Aktualności |  niedziela, 09, październik 2011
  PODKARPACIE. Ponad 47,16 proc. mieszkańców Czarnej Łańcuckiej poszło do głosowania do godz. 18. Natomiast najmniej w gminie Dynów, bo tylko 29...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Telewizja i Radio Wyborcze |  wtorek, 04, październik 2011
  Relacje dźwiękowe ze spotkania z Posłem Zbigniewem Ziobro:   Spotkanie w Sędziszowie Małopolskim - 2 października 2011 r. ...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Super News |  poniedziałek, 03, październik 2011
RZESZÓW, JAROSŁAW. – Potrzebny jest pozytywny scenariusz, aby odnowić Polskę. Media liberalne, sprzyjające obecnemu rządowi, nie koncentrują się na ty...
Czytaj Dalej...

Transgraniczne zapiski

Super News |  niedziela, 02, październik 2011
  Obchodzona w tym roku dwudziesta rocznica niepodległości Ukrainy inspiruje zarówno stronę ukraińską jak i polską do różnorodnych działań na rz...
Czytaj Dalej...
Copyright © 2019 Gazeta Parlamentarna. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie Studio-Gestgraf

Nasi Partnerzy

Polecane Strony

Media Podkarpackie

Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna im. ks. B. Markiewicza w Jarosławiu