plakat para110x150praca socjalna 150px

Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

  - Radykalizm przyjętej ustawy o języku ukraińskim świadczy o tym, że widoczne na co dzień parcie ukraińskiego nacjonalizmu coraz...

Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony częściej niż Chrystus

Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony częściej niż Chrystus

  W Niemczech z roku na rok przybywa meczetów. Mieszkańcy jednego z bawarskich miast postanowili się temu przeciwstawić i w głosowaniu...

Festiwal Dziedzictwa Kresów

Festiwal Dziedzictwa Kresów

  Jak podaje portal www.elubaczow.com, zapowiadany od miesięcy Festiwal Dziedzictwa Kresów w końcu rusza. Przez ponad tydzień, od czwartku...

Folkowisko w Gorajcu

Folkowisko w Gorajcu

  Najsłynniejsze zespoły polskiej sceny folk wystąpiły w Gorajcu na 8. Festiwalu Folkowisko. –  Ściągnięcie Kapeli ze Wsi...

Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

  LUBLIN. W Lublinie zakończył się dwudniowy (22-23.06.2018) Kongres Środowisk Kresowych RP „Tożsamość – Pamięć- Przyszłość” połączony z...

Kresowiacy jednoczą się...

Kresowiacy jednoczą się...

    Już po raz 15. Kędzierzyn-Koźle jest gospodarzem Wojewódzkich Dni Kultury Kresowej. Do miasta zjechali przedstawiciele różnych...

Triduum Paschalne

Triduum Paschalne

Triduum Paschalne to nazwa uroczystości obchodzonych w Kościele katolickim pod koniec tak zwanego Wielkiego Tygodnia. Poprzedzają one...

Francja oddała hołd bohaterowi narodu

Francja oddała hołd bohaterowi narodu

  Tomasz Jezuita Korespondencja własna z Francji Arnaud Beltrame, żandarm, który oddał samego siebie w zamian za zakładników...

Koncert Chóru Męskiego „Trzech Opactw”

Koncert Chóru Męskiego „Trzech Opactw”

  Korespondencja własna z Francji W Niedzielę Palmową, 25 marca, w Kościele Parafialnym we Fraize (Alzacja) odbył się koncert „Chóru...

Warsztaty z kryminalistyki w II LO w Łańcucie

Warsztaty z kryminalistyki w II LO w Łańcucie

  Prawie 100 uczniów wzięło udział w pokazowej lekcji kryminalistyki w II Liceum Ogólnokształcącym w Łańcucie. Lekcje poprowadził...

  • Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

    Ukraina przyjmuje totalitarne ustawy

    niedziela, 07, październik 2018 08:27
  • Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony częściej niż Chrystus

    Przerażające dane z Niemiec. Mahomet czczony...

    piątek, 07, wrzesień 2018 11:40
  • Festiwal Dziedzictwa Kresów

    Festiwal Dziedzictwa Kresów

    środa, 25, lipiec 2018 11:00
  • Folkowisko w Gorajcu

    Folkowisko w Gorajcu

    poniedziałek, 16, lipiec 2018 11:46
  • Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

    Kongres Środowisk Kresowych w Lublinie

    niedziela, 24, czerwiec 2018 10:55
  • Kresowiacy jednoczą się...

    Kresowiacy jednoczą się...

    niedziela, 03, czerwiec 2018 08:30
  • Triduum Paschalne

    Triduum Paschalne

    czwartek, 29, marzec 2018 17:42
  • Francja oddała hołd bohaterowi narodu

    Francja oddała hołd bohaterowi narodu

    środa, 28, marzec 2018 15:05
  • Koncert Chóru Męskiego „Trzech Opactw”

    Koncert Chóru Męskiego „Trzech Opactw”

    piątek, 02, marzec 2018 12:58
  • Warsztaty z kryminalistyki w II LO w Łańcucie

    Warsztaty z kryminalistyki w II LO w Łańcucie

    czwartek, 22, marzec 2018 19:40

Nie mogę milczeć, aby nie umrzeć w grzechu

 

Peychatyj

Biskup Grzegorz Chomyszyn starał się wyprowadzić nasze narody ze ślepej uliczki nieporozumień i wzajemnej nienawiści, wskazując na nasze niemal wspólne pochodzenie i terytorium życia oraz zbliżoną mentalność. Pokazywał, że nie powinniśmy być wrogami, lecz braćmi – mówi ksiądz Ihor Pełechaty, kapłan eparchii iwanofrankiwskiej i współredaktor książki błogosławionego Grzegorza Chomyszyna Dwa carstwa, dwa królestwa, w rozmowie z Mateuszem Ziomberem i Łukaszem Karpielem.

 

Jakie reakcje wywołało udostępnienie ukraińskiemu czytelnikowi książki błogosławionego biskupa Grzegorza Chomyszyna?

– Książka Dwa carstwa, dwa królestwa odbiła się szerokim echem na Ukrainie i nie tylko – również w Polsce. To testament wynikający z życia i czterdziestodwuletniej posługi pasterskiej w eparchii stanisławowskiej. Chomyszyn był dobrym, sprawiedliwym i wrażliwym duszpasterzem. Pod koniec życia dostrzegał, że Cerkiew unicka nie rozwija się we właściwym kierunku.

Dwa carstwa, dwa królestwa to analiza pierwszej połowy XX wieku – ówczesnego życia społeczno‑politycznego, religijnego i kulturowego w Galicji. Porusza wiele kwestii, na które my, współcześni Ukraińcy, nie mieliśmy odpowiedzi. Biskup Chomyszyn prezentował orientację prozachodnią i wszedł w konstruktywną polemikę z metropolitą Andrzejem Szeptyckim odnośnie kierunku, w jakim powinna się rozwijać Cerkiew. Jak sam stwierdził, do napisania tej książki skłoniło go to, że kiedy w roku 1939 bolszewicy napadli na Polskę od wschodu, a Niemcy od zachodu, metropolita Szeptycki zaczął forsować wprowadzenie obrzędu bizantyńskiego. Chomyszyn przewidział, co stanie się z Cerkwią greckokatolicką po obraniu takiego kursu – przewidział katastrofę.

Oficjalna historiografia przyjmuje, że początek likwidacji Cerkwi greckokatolickiej na Ukrainie przypada na rok 1944. Grzegorz Chomyszyn przewidział ten proces dużo wcześniej, bo już w latach dwudziestych, kiedy Hawryło Kostelnyk – pod patronatem metropolity Szeptyckiego – rozpoczął przygotowania do przejścia na obrządek bizantyński, do zbliżenia i połączenia z Cerkwią rosyjską. Kiedy w roku 1946 Józef Stalin postanowił zniszczyć Cerkiew greckokatolicką na Ukrainie, sytuację ułatwiły mu działania uczniów Szeptyckiego.

 

„Testament” biskupa Chomyszyna przetrwał historyczną zawieruchę.

– W nocy z 11 na 12 kwietnia 1945 roku, kiedy bolszewicy wkroczyli i pojmali biskupa Chomyszyna, splądrowali także jego archiwum. Rzeczy, które uznali za nieistotne – w tym pięćsetstronicowy rękopis – wrzucili do ognia. Dwa carstwa, dwa królestwa uratowała siostra Bonifacja Horbiańska. Rękopis został podpisany przez biskupa, w wielu miejscach zawiera też uwagę: Postanowiłem ten rękopis opublikować. Była to praca skierowana dla przyszłych pokoleń Ukraińców. Według słów biskupa, aby ludzie mogli wyrobić sobie swój własny pogląd i nie chodzili po omacku, nie błąkali się we mgle, ale by mogli ujrzeć jasną historię naszej Cerkwi i by doszli do takich wniosków, dzięki którym w przyszłości nie powtórzą się te błędy, które miały miejsce w pierwszej połowie XX wieku. Rękopis był przechowywany przez Cerkiew działającą w podziemiu. Po zalegalizowaniu struktur otrzymał go biskup Sofron Dmyterko. Rozumiał on znaczenie tej książki, jak również fakt, iż dla wielu środowisk jest ona niewygodna. Pod koniec życia biskup Dmyterko przekazał książkę swemu najlepszemu przyjacielowi – mnichowi z zakonu Bazylianów, ojcu Doroteuszowi Szymczyjowi. Ojciec Szymczyj, również przeczuwając bliski koniec swojego życia, poprosił mnie o przepisanie tego tekstu. Wraz ze stworzeniem aparatu naukowego zajęło mi to trzy lata.

 

Publikacja wywołała jednak falę niechęci i bezpodstawnych zarzutów.

– Publikacja wywołała ogromną krytykę. Najciekawsze jest to, że nikt spośród ukraińskich dziennikarzy ani spośród hierarchii cerkiewnej nie zapytał mnie o historię tego rękopisu. To taki totalitarny sposób: krytykować i poniżać, nie sprawdzając najpierw. Uważam, że dzięki łasce Bożej miałem wielkie szczęście pracować nad tą książką, bo przeczytałem ją dziesiątki razy – każdą stronę, każdy jej fragment. Na początku sam nie rozumiałem Chomyszyna, w wielu wypadkach nie mogłem się zgodzić z jego wnioskami – bardzo surowymi, ale i precyzyjnymi. Jednak potem, kiedy zacząłem porównywać książkę z innymi źródłami, okazało się, że Chomyszyn napisał ją bardzo delikatnie. Był człowiekiem niezwykle kulturalnym, dobrze wychowanym i etycznym. Sam pisze: Ja nie osądzam Szeptyckiego jako człowieka, szanuję go jako człowieka modlitwy, bardzo żałuję i współczuję mu, ponieważ jest osobą chorą, sparaliżowaną, ale z polityką, którą się kierował, nie mogę się zgodzić. Mam obowiązek wyrazić swój sprzeciw, aby nie umrzeć w grzechu, ponieważ jeśli będę milczał wobec grzechu, to sam z tym grzechem umrę. Postanowiłem tę prawdę o naszej Cerkwi i o roli Szeptyckiego w naszej Cerkwi zawrzeć w tej książce.

To książka bardzo aktualna dla współczesnych Ukraińców: dla społeczeństwa, duchowieństwa i sprawujących władzę. Przedstawia ona drogę budowy ustroju państwowego w oparciu o zasady religii katolickiej, odrzucając stosowanie metod radykalnych. Chomyszyn dokonuje analizy bizantynizmu, który bardzo aktywnie propagował Szeptycki. Uważa, że to forma martwa i zaskorupiała. Udowadnia, że w Rosji to właśnie bizantynizm stworzył warunki dla powstania bolszewizmu. Oczywiście tego komuniści nie mogli wybaczyć katolickiemu biskupowi i kiedy go zamęczyli w więzieniu, ukryli nawet jego zwłoki. System sowiecki obawiał się kultu Chomyszyna. Dalej nie wiemy, gdzie spoczywa ciało tego błogosławionego męczennika.


Źródło: http://www.pch24.pl/nie-moge-milczec--aby-nie-umrzec-w-grzechu,50015,i.html

Więcej na: http://www.pch24.pl/nie-moge-milczec--aby-nie-umrzec-w-grzechu,50015,i.html#ixzz4uuu73iTz

Wysadzono i zdewastowano pomnik pomordowanych Polaków w Hucie Pieniackiej

 

 

 pomnik huta_pieniacka_zdewastowany

 

Wysadzono i zdewastowano pomnik pomordowanych Polaków w Hucie Pieniackiej

 

W Hucie Pieniackiej, polskiej wsi w obwodzie lwowskim na Ukrainie, która 28 lutego 1944 roku została zrównana z ziemią, wysadzono i zdewastowano pomnik pomordowanych tam Polaków. Uczynili to nieznani sprawcy, którzy zdewastowali pomnik Polaków zamordowanych w 1944 r. przez SS Galizien. Zniszczenia udokumentowano, a nagrania wideo i zdjęcia, opublikowano wczoraj w rosyjskich mediach społecznościowych. Dziś na miejscu był polski konsul we Lwowie, a opiekujący się tym miejscem od lat członkowie Stowarzyszenia Huta Pieniacka jeszcze niedowierzają w to co się stało.

Tak wygląda zdewastowany pomnik. Kamienny krzyż - jego centralna część - prawdopodobnie został wysadzony w powietrze bo zostały po nim tylko kawałki. Granitowe płyty z nazwiskami ofiar ktoś pomalował. Jedną na niebiesko-żółto (w barwach flagi Ukrainy) drugą w kolory flagi UPA czyli czarno - czerwono dokładając do tego symbol SS. Krótki filmik i zdjęcia od wczoraj można oglądać w Internecie. Dziś na miejscu był polski konsul we Lwowie. 

- Wiem, że już dzisiaj taka grupa pojechała na miejsce do Huty Pieniackiej żeby ocenić ten stan rzeczy. Rozmawiałam też z miejscowymi władzami ukraińskimi, dostałam zapewnienie, że zrobią wszystko, aby sprawę wyjaśnić – poinformował Wiesław Mazur, Konsul Generalny RP we Lwowie.

Zniszczony pomnik wzniesiono w 2005 r. dzięki staraniom Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Strona ukraińska przez dwa lata blokowała umieszczenie daty zbrodni na monumencie, ale w rezultacie w kolejnych obchodach rocznicy zbrodni w 2009 roku wzięli udział prezydenci Polski i Ukrainy Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko. 

Co roku 28 lutego w rocznicę tragedii odbywają się tam uroczystości, których głównym organizatorem jest Stowarzyszenie Huta Pieniacka, skupiająca rodziny zamordowanych. 

28 lutego 1944 roku ochotnicy z SS Galizien zamordowali według różnych danych od 600 do 900 osób - mieszkańców tej polskiej wsi. Przez lata zbrodnia była tematem tabu, ale w ostatnich latach pamięć ofiar co roku czczą wspólnie Polacy i Ukraińcy, a samo miejsce stało się jednym z symboli polsko-ukraińskiego pojednania. W 2013 roku w 70 rocznicę zbrodni wołyńskiej mieszkańcy sąsiadującej z Hutą Pieniacką wsi Hołubnica zwrócili potomkom ofiar przechowywaną w cerkwi monstrancję z dawnego rzymskokatolickiego kościoła. 

Incydent potępił ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca. Potępiamy akt wandalizmu w Hucie Pieniackiej. Wszczęto śledztwo. Sprawcy powinni być ukarani. Nie dajmy się sprowokować! - napisał dziś na Twitterze ambasady. Władze obwodu lwowskiego oceniły podczas spotkania z konsulem generalnym RP we Lwowie Wiesławem Mazurem, że zdarzenie w Hucie Pieniackiej to prowokacja - podała agencja Interfax-Ukraina. 

Podobnie napisał na facebooku dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wjatrowycz. Działania wandali na terytorium Ukrainy są podobne do wandalizmu, który w ciągu ostatnich miesięcy obserwowaliśmy na ukraińskich cmentarzach w Polsce. Są one podobne i mają ten sam cel (...) Profanacja grobów i pomników po obu stronach granicy powinny spotkać równie stanowcze potępienie w obu krajach zarówno ze strony władz, jak i społeczeństwa obywatelskiego. 

W marcu 2016 w miejscowości Mołodycz, koło Jarosławia nieznani sprawcy rozbili nielegalną tablicę upamiętniającą Ukraińską Powstańczą Armię. Sprawcy zadbali o upowszechnienie tego, co zrobili. Nagrali film i umieścili go na portalu novorosijja.today. Rok wcześniej zniszczone zostały podobne pomniki w Radrużu, Hruszowicach i Wierzbicy.

Więcej na: http://rzeszow.tvp.pl/28560938/akt-wandalizmu-wysadzony-pomnik-polskich-ofiar-ss-galizien

 

http://www.kuriergalicyjski.com/actualnosci/5489-wysadzono-i-zdewastowano-pomnik-pomordowanych-polakow-w-hucie-pieniackiej

http://www.kuriergalicyjski.com/actualnosci/polska/5495-oswiadczenie-zwiazku-polakow-na-ukrainie-ws-zdewastowania-pomnika-polakow-zamordowanych-w-hucie-pieniackiej

***

Huta Pieniacka

 

Huta Pieniacka była dużą polską wsią, leżącą w powiecie Brody na Tarnopolszczyźnie (Małopolska Wschodnia). Swoją nazwę zawdzięczała tamtejszej hucie szkła. W czasie ludobójstwa rozpętanego przez UPA powstała w sposób samorzutny wiejska samoobrona. Dlatego też Polacy z pobliskiego Wołynia szukali tutaj schronienia. 23 lutego 1944 r. samoobrona odparła pierwszy napad Ukraińców. Kolejny atak, który był odwetem za śmierć dwóch ukraińskich esesmanów, nastąpił 28 lutego. Dokonał go 4 pułk policyjny SS, złożony w całości z ukraińskich ochotników do 14 Dywizji SS "Galizien". Wspierał go oddział UPA, a także uzbrojeni Ukraińcy z okolicznych wiosek. Na podstawie relacji świadków, IPN opracował następujący przebieg wydarzeń: „Po ostrzelaniu wsi do jej centrum wkroczyli żołnierze i grupy cywilów narodowości ukraińskiej. Strzelali do mieszkańców, którzy próbowali uciekać. Dowodził nimi oficer niemiecki w stopniu kapitana. Pozostałych mieszkańców wyprowadzono z domów i grupami doprowadzono do kościoła. Odbywało się to w bardzo brutalny sposób, np.: siedemdziesięcioletniej Rozalii Sołtys bagnetem rozpruto brzuch, innej kobiecie wyrwano z objęć noworodka i rzucono nim o mur, zastrzelono rodzącą kobietę. Spośród doprowadzonych do kościoła osób około dwudziestu udało się ukryć w piwnicy oraz na wieży kościelnej. One przeżyły. W kościele, gdy rozeszła się wieś, że jest zaminowany i zostanie wysadzony w powietrze, działy się dantejskie sceny. Ludzie chcieli wydostać się na zewnątrz, w obłędnym strachu, nie panując nad swoim zachowaniem. Kościół jednak był chroniony bardzo solidnymi drzwiami. Do kościoła wciąż doprowadzano kolejnych ludzi, inni ginęli na terenie wsi. Każdy dom i zabudowanie gospodarcze, po wcześniejszym ostrzelaniu, były plądrowane i grabione przez przybyłych razem z oddziałem SS Galizien cywilnych Ukraińców, którzy zabierali wszelkie przedstawiające jakąkolwiek wartość przedmioty, żywność, bydło, drób, trzodę chlewną itp. Zrabowany dobytek ładowano na podwody, zorganizowane przez oddział dywizji w drodze do Huty Pieniackiej z Ukraińców, mieszkańców wsi położonych na trasie jego pochodu. Dowódcę samoobrony wsi, doprowadzonego na plac przed kościołem, oblano płynem łatwopalnym i żywcem spalono. Wcześniej zbrodniarze z SS Galizien zamordowali w mieszkaniu jego żonę i córkę oraz trzy ukrywające się u nich Żydówki. W godzinach popołudniowych rozpoczęto wyprowadzać z kościoła kilkudziesięcioosobowe grupy, które kierowano do stodół i drewnianych zabudowań gospodarczych. Po wpędzeniu do nich ludzi, obiekty te ostrzeliwano z broni maszynowej, a następnie po oblaniu płynem łatwopalnym podpalono. W tej sytuacji "szczęśliwy" los spotkał tych, którzy zginęli od kul, większość bowiem uwięzionych spłonęła żywcem. Akcja pacyfikacyjna w Hucie Pieniackiej zakończyła się około godziny 17., gdy pijani sprawcy ze zrabowanym dobytkiem, śpiewając opuścili wieś.” Łącznie zamordowano ok. 1000 osób, a wieś, w tym także kościół, zrównano z ziemią. W następnych dniach Ukraińcy z 4 pułku SS dokonali niemniej okrutnych, masowych zbrodni na Polakach w Podkamieniu, Chodaczkowie Wielkim, Palikrowach i kilku innych wsiach na Tarnopolszczyźnie. Członkowie pułku po rozbiciu go przez Armię Czerwoną w bitwie pod Brodami trafili do Dywizji SS "Galizien". Dzięki interwencji - uwaga! - gen. Władysława Andersa i Watykanu większość ukraińskich esesmanów znalazła schronienie w Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Te szokujące informacje omawia także w swoim opracowaniu Instytut Pamięci Narodowej a także w "Myśli Polskiej" Bohdan Piętka. Sprawa ta wciąż budzi wiele kontrowersji i nie została do końca. Dodam, że w 2001 roku opinię publiczną poruszył film dokumentalny BBC autorstwa Juliana Hendy’ego, opowiadający o zbrodniach dokonanych na Polakach, Żydach i Słowakach przez ukraińskich esesmanów, którzy do dziś spokojnie mieszkają sobie w Anglii i jej dawnych koloniach. Dziś na miejscu zbrodni nie ma żadnej osady. Nazwa Huty Pieniackiej nie figuruje też na ukraińskich mapach, a strona ukraińska systematycznie zaprzecza ludobójstwu. Staraniem rodzin ofiar postawiono tutaj pomnik, który w 2009 r. odwiedzili prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko. Żaden z nich jednak nie powiedział prawdy o ludobójstwie i jego sprawcach…’ ( http://wiadomosci.onet.pl/kraj/huta-pieniacka-by-polska-o-nich-nie-zapomniala/3q0y3m ) Zdewastowanie pomnika upamiętniającego ukraińską rzeź polskich rolników i ich rodzin dokonaną 28 lutego 1944 r. pokazuje nam, że Ukraińcy w XXI wieku pozostają nam wrodzy. Napływ do Polski tysięcy młodych, agresywnych i roszczeniowych naszych tradycyjnych wrogów, Ukraińców, jest śmiertelnym zagrożeniem naszego bezpieczeństwa. Jest to świadome, zdradliwe i antypolskie działanie polskojęzycznych władz warszawskich, które swą potencjalnie zabójczą polityką imigracyjną sprowadzają na Polskę katastrofę swymi rozmiarami porównywalną z polityką Merkel. Z jej winy mamy po drugiej stronie zachodniej granicy setki tysięcy młodych Arabów i Murzynów żądnych gwałtów, rabunku i krwi białych ludzi. Są oni niezatrudnialni i niezdatni do asymilacji. Rok 2017 przyniesie Europie pożogę i krew. Pamiętajmy: Ukraińcy są naszymi śmiertelnymi wrogami. Albo oni nas albo my ich. Czas się przygotować do obrony naszych rodzin i naszego kraju. Trzeba się zbroić, nawet w broń na proch czarny. Napiszę o tym osobno.

 

 

 

CBA wnioskuje o wygaszenie mandatu prezydenta Krzysztofa Żuka

 

 

ak Krzysztof

Wniosek do Rady Miasta Lublin o wygaszenie mandatu prezydenta Krzysztofa Żuka wysłało Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zdaniem agentów, prezydent złamał prawo ustawy antykorupcyjnej.

 - Chodzi o fakt, że Krzysztof Żuk był członkiem nadzorczym państwowej spółki PZU Życie, jednocześnie będąc samorządowcem - tłumaczy Temistokles Brodowski z CBA: - Mimo tego, że pan prezydent nie podpisał protokołu kontrolnego, w dalszym ciągu stoimy na stanowisku, że została złamana ustawa antykorupcyjna. Przestrzeganie zasad tej ustawy przez pana prezydenta zostało potraktowane niezgodnie z tą ustawą. W związku z powyższym wysłaliśmy wniosek o wygaszenie mandatu do rady miasta. W dalszym ciągu stoimy na stanowisku, że ta ustawa została złamana. Nasi funkcjonariusze ustalili, że prezydent, zasiadając w radzie nadzorczej PZU Życie, zarobił ponad 260 tys. zł., łamiąc tym samym ustawę antykorupcyjną.

„Złożenie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne do Rady Miasta Lublin wniosku o stwierdzenie wygaśnięcia mandatu prezydenta, to polityczna odpowiedź na moją niedzielną konferencję prasową. Potwierdza to dobitnie, że PiS używa instytucji państwa i wykorzystuje służby do walki politycznej ze mną. Skierowanie obecnie przez CBA wniosku do rady miasta o stwierdzenie wygaśnięcia mojego mandatu nie ma wyraźnego umocowania prawnego. Dopiero wezwanie wojewody uruchamia określoną procedurę prawną. Na dzień dzisiejszy takiego wezwania nie ma. Ze swej strony, jeżeli zajdzie taka konieczność, będę podejmował wszelkie kroki prawne, w ramach przysługujących mi uprawnień, a w szczególności na drodze postępowania przed sądami administracyjnymi (WSA i NSA)” - czytamy w specjalnym oświadczeniu prezydenta Żuk.

 Podczas niedzielnej konferencji prezydent zapewniał, że zasięgał w tej sprawie opinii prawnych, a w każdym swoim oświadczeniu majątkowym informował, że zasiadał w radzie nadzorczej. – Nie doszło do złamania prawa – mówił Krzysztof Żuk. - W związku z tym kontrola CBA zakończyła się odmową podpisania przeze mnie protokołu. Wcześniej na przestrzeni kilku miesięcy Centralne Biuro Antykorupcyjne kilkakrotnie odrzuciło zastrzeżenia do tegoż protokołu, które skierowałem zgodnie z procedurą. Politycy PiS, którzy zainicjowali te działania, wykorzystują służby specjalne państwa polskiego do walki politycznej ze mną.

- CBA jest instytucję niezależną i działa zawsze w przypadku, gdy jest łamane prawo – odpiera zarzut prezydenta Lublina Temistokles Brodowski. – My nie rozróżniamy barw politycznych. Nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Po prostu wykonujemy swoją pracę.

Zdaniem senatora Grzegorza Czeleja – zasłanianie się przez Krzysztofa Żuka polityką to słaba linia obrony. - Niczego nie inicjowaliśmy. To nie jest kwestia polityki, to sprawa czysto prawna. Jeżeli prezydent może być w radzie nadzorczej, to nie złamał prawa, jeżeli nie może, a był, to je złamał. Tu nie ma polityki – uważa senator Grzegorz Czelej.

„Gazeta Parlamentarna” próbowała zasięgać opinii prawników, co do możliwości wygaszenia mandatu prezydenta przez radę miasta. Ich zdania w tej sprawie są podzielone.

Więcej na stronie: http://www.radio.lublin.pl/#/news/58207d6f83ba88fb7e3c9869

Rocznica śmierci ks. abp Ignacego Tokarczuka

 

 

 306039 PRZEMYSL080508_HP10_34

Dziś przypada 4 rocznica śmierci ks. abp Ignacego Tokarczuka, kapłana katolickiego, metropolity przemyskiego (ur. 1918).

Święcenia kapłańskie otrzymał we Lwowie 21 czerwca 1942 r. Wykładał filozofię i teologię w Wyższym Seminarium Duchownym w Olsztynie i na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W grudniu 1965 r. otrzymał nominację na ordynariusza diecezji przemyskiej. Podczas swoich rządów tamtejszym Kościołem wielki nacisk kładł na budowę nowych świątyń, uważał bowiem, że wielkie parafie zatracają charakter wspólnoty. W latach jego posługi biskupiej zbudowano około 430 kościołów i kaplic, w większości bez zgody władz. Twardą postawą wobec reżimu komunistycznego zdobył sobie w strukturach służby bezpieczeństwa opinię jednego z najgroźniejszych wrogów systemu. W roku 1992 otrzymał godność arcybiskupa metropolity przemyskiego. Rok później przeszedł na emeryturę. Ks. abp zmarł 29 grudnia 2012 roku.  

Źródło: http://www.pch24.pl/29-grudnia,20117,i.html#ixzz4UDRCOI1o

Fot. Archiwum

***

Sesja okolicznościowa w IV rocznicę śmierci abp. Ignacego Tokarczuka - Przemyśl, 29 grudnia 2016

 

Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie, Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, Wydział Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie

 

i Parafia Archikatedralna pw. Św. Jana Chrzciciela i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zapraszają na sesje okolicznościową "Abp. Ignacy Tokarczuk metropolita przemyski obrządku łacińskiego" w 4 rocznicę Jego śmierci.
Sesja odbędzie się 29 grudnia 2016 r. o godz. 16.00 w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej, Plac Berka Joselewicza 1.

PROGRAM:

16.00 - Powitanie gości
16.20 - abp Adam Szal Metropolita Przemyski Obrządku Łacińskiego - Słowo wstępne
16.40 - dr Jan Musiał  - Bezdebitowe wydawnictwa diecezji przemyskiej w latach 80 . XX wieku
17.00 - dr Mariusz Krzysztofiński  - Prezentacja książki Non omnis moriar. Abp Ignacy Tokarczuk we wspomnieniach, opracowanie Mariusz Krzysztofiński, Rzeszów – Lwów 2016(Instytut Pamięci       Narodowej Oddział w Rzeszowie, Uniwersytet Rzeszowski, Wydawnictwo bł. Jakuba Strzemię Archidiecezji Lwowskiej Ob. Łac.)
17.20 - ks. prof. dr hab. Józef Wołczański  - Prezentacja książki – „Kochałem tych ludzi całym sercem i oddaniem”. Wspomnienia 1918-1976, opracowanie, ks. Józef Wołczański, Lwów– Kraków 2014 (Wydawnictwo bł. Jakuba Strzemię Archidiecezji Lwowskiej Ob. Łac.)
17.40 - Msza Święta koncelebrowana pod przewodnictwem abp. Adama Szala metropolity przemyskiego obrządku łacińskiego w intencji śp. abp. Ignacego Tokarczuka. (Archikatedra pw. Św. Jana Chrzciciela i Wniebowzięcia NMP)

http://rzeszow.ipn.gov.pl/pl8/aktualnosci/38106

Sesja-okolicznosciowa-w-IV-rocznice-smierci-abp-Ignacego-Tokarczuka-Przemysl-29-.html

Tymochowicz dosadnie o byłym prezydencie

Tymochowicz

Tymochowicz nazywa rzeczy po imieniu. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" mówi, że najbardziej jaskrawym przykładem patologii jest Aleksander Kwaśniewski. Świadczy o tym fakt, że urządza wielki ślub swojej córki, jak koronowane głowy a do pełni szczęścia potrzeba mu tylko poddanych na kolanach, których oczywiście nie ma, a bardzo by ich chciał mieć. Z kolei o Januszu Palikocie, któremu doradzał wypowiada się tak: " Palikot wpadł w pułapkę, którą sam na siebie zastawił. Kiedyś domagał się zaświadczenia, że Lech Kaczyński nie jest alkoholikiem. Teraz nie odpowiadając na mój apel, przyznał się, że jest hipokrytą". 

 

O tych innych sprawach opowiada Tymochowicz w bardzo ciekawej rozmowie z Elizą Olczyk, którą zamieszczamy poniżej.

Samozwańczy książę Kwaśniewski

Najbardziej jaskrawym przykładem patologii jest Aleksander Kwaśniewski. Urządza wielki ślub swojej córki, jak koronowane głowy. Do pełni szczęścia potrzeba tylko poddanych na kolanach – mówi Elizie Olczyk specjalista ds. wizerunku politycznego.

Poszedł pan na wojnę z „Gazetą Wyborczą” po artykule, w którym przytoczono pana wypowiedzi, np. tę, że wyborcy to debile. Te wypowiedzi w każdej chwili można obejrzeć w Internecie, więc dlaczego się pan tak zdenerwował? 

Każdą wypowiedź można sfałszować, wyrywając ją z kontekstu. Nigdy nie powiedziałem, że wyborcy są debilami. Mówiłem tylko, że im liczniejszy jest tłum, tym jego inteligencja jest mniejsza i poczucie odpowiedzialności też, co sprawia, że niektóre wybory są debilne. Poza tym moje słowa o wyborcach są trawestacją słów Cypriana Kamila Norwida, który mówił, że narodem jesteśmy wielkim, a społeczeństwem żadnym. Jakoś nikt nie miesza z błotem Norwida, a mnie tak. A ja tylko przetłumaczyłem to piękne zdanie na język potoczny, że w swojej masie jesteśmy społeczeństwem debilnym.

Palikot to niebywale inteligentny człowiek. Do dzisiaj nie wiem, kiedy mówi prawdę, a kiedy cynicznie kłamie Jest subtelna różnica. Norwid nie używał słów powszechnie używanych za obraźliwe. 

Bo Norwid nie żył w XXI wieku, w epoce Internetu, który spłyca każdy przekaz. Ja po prostu przetłumaczyłem jego słowa tak, by współczesny człowiek mógł go zrozumieć.

Czy człowiekowi, który żyje z kreowania cudzego wizerunku, nie szkodzi spór z mediami? Nie cierpią na tym pana klienci? 

Nie. Moi klienci z kręgów biznesu, a to jest 95 proc. moich zleceń, nie mogą się na to uskarżać, bo nikt nie wie, komu doradzam. Ujawniam tylko klientów politycznych, bo uważam, że w polityce wszystko powinno być jawne. Wyborcy mają prawo wiedzieć, na co przeznaczone są ich pieniądze i czy jest rozdźwięk między piarem a tym, co dana partia robi naprawdę. 

To jakie są rozbieżności między piarem a rzeczywistością w SLD, któremu teraz pan doradza? 

Jest ich bardzo dużo. Nie chcę oskarżać SLD, ale nie chcę też go wybielać. Sojusz podobno otwiera się na młodych, tylko gdzie oni są? Czy pani widziała, żeby Leszek Miller promował młodych? Nie. Ale chce to zmienić. I trzeba to docenić, bo wszystkie partie zamykają szczelnie drzwi przed młodymi. Nasi politycy uważają, że jak już zostaną wybrani na posłów, to stają się wybrańcami, książętami. SLD nie był od tego wolny. Nie bez powodu mówiono o kawiorowej lewicy i baronach SLD. A najbardziej jaskrawym przykładem tej patologii jest Aleksander Kwaśniewski, który zachowuje się jak książę. Urządza wielki ślub swojej córki, jak koronowane głowy. Do pełni szczęścia potrzeba tylko poddanych na kolanach. Ja mam serce po lewej stronie i nie znoszę wywyższania się, a wielu liderów lewicy tak się zachowuje. Czas to zmienić, a jedynym, który może to zrobić, jest Leszek Miller, dopuszczając młodych do polityki.

Gdy Leszek Miller odmładzał kiedyś partię, to skończyło się na tym, że sam zastąpił na stanowisku lidera Józefa Oleksego. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? 

Gdybym nie wierzył w ten projekt, to bym się w to nie angażował. Lubię uczestniczyć w akcjach, które kończą się sukcesem. Taka możliwość pojawiła się, gdy Leszek Miller odseparował się od samozwańczego księcia Kwaśniewskiego.

To stało się już dawno temu. 

Ale ludzie księcia otaczali Millera jak agenci. A teraz, gdy odeszli Marek Siwiec i Ryszard Kalisz, naprawdę można coś zrobić. Trochę mi tylko przykro z powodu Janusza Palikota, który zapowiadał, że po roku wycofa się z przywództwa i odda władzę młodym, a skończył z Kaliszem i Kwaśniewskim. To kto jest tym młodym?

To nie pan był autorem tej strategii? 

Ja. Ale naprawdę wierzyłem, że będzie chciał wprowadzić te zmiany, które zapowiadał. Okazało się, że absolutnie nie. Że jedynie pogłębił przepaść między piarem a rzeczywistością. Ale nie chcę go odsądzać od czci i wiary, bo powinno się rozliczać partie rządzące, a on jeszcze nie zdobył władzy. Poza tym ma pewne zasługi – pokazał wyklętych, czyli ludzi, którzy nie pasują do zastanej rzeczywistości. 

A jednak zaatakował go pan, pytając, czy ma zaświadczenie o kuracji odwykowej Aleksandra Kwaśniewskiego. 

To nie był atak, tylko apel o prawdę. Palikot wpadł w pułapkę, którą sam na siebie zastawił. Kiedyś domagał się zaświadczenia, że Lech Kaczyński nie jest alkoholikiem. Teraz nie odpowiadając na mój apel, przyznał się, że jest hipokrytą. 

To przecież pan podpowiadał Palikotowi, żeby mówił o rzekomym alkoholizmie Kaczyńskiego, a więc to pan złapał go w tę pułapkę. 

Wszystkie moje pomysły stają się własnością intelektualną klientów, dla których pracuję. 

Tak czy inaczej to pana pomysły były obłudne. 

Nie zgadzam się z tym. W mojej działalności nie było oszustwa. 

Palikot na początku swojej kariery politycznej kreował się na konserwatystę o wielkopańskich manierach, a pan go przerobił na lewicowca. Czy to było uczciwe? 

Jeżeli to jest zgodne z intencjami i odczuciami polityka, to tak.

Przecież celem tej przebieranki było zajęcie wolnej niszy politycznej. 

Zapewne taka była główna motywacja. Ale Palikot wielokrotnie mnie zapewniał, że w głębi duszy zawsze czuł się lewicowcem, dlatego to, co robimy, jest zgodne z tym, co czuje. Co prawda były przejawy zachowań cynicznych, ale je ignorowałem. Myślałem, że to są tylko momenty słabości. 

A pana wystąpienie na konferencji prasowej obok Palikota, zamiast Ryszarda Kalisza było uczciwe? Jak pan się wtedy czuł? 

Oczywiście, że fatalnie, bo wiedziałem, jak to będzie odebrane. To był kapiszon, niewypał, a nie wielki transfer. Ale co mieliśmy zrobić, skoro została godzina do konferencji prasowej, a wiedzieliśmy, że Ryszard Kalisz zrezygnował z przejścia do Ruchu Palikota. Jedyną możliwością było wystąpić w roli ofiary. Pamiętam, jak się wszyscy śmiali, że Tymochowicz nie przysporzy Palikotowi nawet 1 proc. głosów. Później im nie było do śmiechu, gdy Palikot zdobył 10 proc. poparcia. Bo dopóki moi klienci polityczni się mnie słuchali, to wszystko szło dobrze. W momencie, gdy dochodzili do wniosku, że już mnie nie potrzebują, idą własną drogą i przestawali słuchać moich rad, to nie najlepiej kończyli.

Palikot przestał pana słuchać? 

On mi publicznie powiedział po wyborach, że ci, którzy świetnie się sprawdzili w kampanii wyborczej, niekoniecznie muszą się sprawdzić później. I dlatego on nie widzi potrzeby dalszej ze mną współpracy. Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem. 

Palikot był trudnym klientem? 

To niebywale inteligentny człowiek. Do dzisiaj nie wiem, kiedy mówi prawdę, a kiedy cynicznie kłamie.

To chyba nie najlepiej o panu świadczy jako kreatorze wizerunku? 

Być może. Z innymi klientami mam lepsze rozeznanie, ale w jego przypadku poddaję się.

A może pan się po prostu wybiela? Pana praca na tym polega, żeby brzydkiego polityka przerobić na pięknego, bo wtedy wyborcy go kupią.

Nie do końca. Każdy piarowiec wie, że im większa jest przepaść między obrazem, jaki kreuje, a rzeczywistością, tym większe jest prawdopodobieństwo, że prawda wyjdzie na jaw i będą z tego poważne problemy. Poza tym moim głównym zadaniem jest sprzedawanie wartości. Bo są ludzie wartościowi, którzy przegrywają w polityce tylko dlatego, że nie potrafią sprzedać tego, w co wierzą. Podobnie jest w biznesie. Ideał nie polega na tym, że sprzedaje się puste butelki, tylko naprawdę wartościowy produkt ładnie opakowany. Niestety, polska polityka to jest ciągle sprzedawanie pustych opakowań.

Przecież w jednym z wywiadów sam pan powiedział, że zajął się polityką, bo w tym biznesie puste butelki można sprzedawać bez końca. 

Ale mam już tego dosyć. Chcę wreszcie sprzedawać butelki wartościowe. 

Leszek Miller jest tą wartością? 

Miller to jest człowiek, który wielu rzeczy nie musiał robić, ale je robił z przyzwoitości. Kiedyś miałem potwornie trudny okres i tylko dwóch polityków mnie wówczas nie zostawiło: Andrzej Lepper i Leszek Miller. Nie musieli mi pomagać, a zrobili bardzo wiele.

Rozumiem, że dla Leszka Millera jest pan gotów zrobić trochę więcej niż dla innego klienta. 

Pewnie tak. Z czystego sentymentu i przyzwoitości.

Czy dlatego atakuje pan Kwaśniewskiego, bo Europa Plus jest problemem dla SLD? 

Europa Plus rzeczywiście jest problemem. Bo to jest taki drugi LiD, który upadnie jeszcze szybciej niż ten pierwszy, ale miesza na lewicy. A gdy upadnie Europa Plus, to na scenie pozostanie SLD, który naprawdę ma przed sobą przyszłość. Chcę jednak powiedzieć, że Miller był przeciwny mojej akcji. Ale ja jestem niepokorny i robię to, co uważam za słuszne, bo na marketingu politycznym znam się lepiej. Mój klient musi się pogodzić, że niektóre rzeczy będę robił na własną rękę. To jest ryzyko Leszka Millera.

Skoro Sojusz ma przyszłość, to dlaczego tak tragicznie przegrał w wyborach w Rybniku. 

Ja nie byłem w to zaangażowany, mogłem tylko obserwować i przyznam, że byłem przerażony spotami reklamowymi, które wyglądały jak żywcem przeniesione z początku lat 90. To jest żałosne, że doradcy lokalni na coś takiego pozwolili. Szkoda mi tego kandydata, lekarza neurochirurga. To jest właśnie przykład wartościowego człowieka, który sam nie potrafi się rozpychać łokciami, a partia nie potrafiła tego zrobić za niego. Takim ludziom jestem potrzebny.

Który z naszych polityków ma najlepszy wizerunek? 

Jest kilka świetnych wizerunków. Na przykład Jarosław Kaczyński jako wódz, dyktator idealnie pasuje do swojego elektoratu. Choć dla intelektualistów to jest groteska. Bronisław Komorowski ma wizerunek skrojony dla wszystkich. Jest swojski, jowialny. Nie miałbym sumienia go atakować, bo byłoby mi zaraz przykro. Ale trzeba być zwichrowanym psychicznie, żeby chcieć zostać prezydentem.

Piotr Tymochowicz jest doradcą mediowym, specjalistą ds. wizerunku i marketingu politycznego. Współpracował m.in. z Marianem Krzaklewskim, Michałem Kamińskim i Andrzejem Lepperem. W styczniu 2011 przystąpił do Ruchu Palikota. W maju 2012 podjął współpracę z SLD.

 

Eliza Olczyk 03-05-2013, ostatnia aktualizacja 03-05-2013 17:46

Rzeczpospolita

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/9160,1005747-Samozwanczy-ksiaze-Kwasniewski.html?p=2

 

Komentarze mogą zamieszczać tylko osoby zalogowane.
Zaloguj się i komentuj...

Konkurs wiedzy o Rzeszowie rozstrzygnięty

Aktualności |  czwartek, 15, luty 2018
  W czwartek, 15 lutego 2018 roku, w Auli III Liceum Ogólnokształcącego im. Cypriana Kamila Norwida w Rzeszowie odbyło się uroczyste wręczenie...
Czytaj Dalej...

Prof. Czesław Partacz z zakazem wjazdu na Ukrainę

Aktualności |  sobota, 23, wrzesień 2017
    Profesor Czesław Partacz, który przebywając w uzdrowisku wraz z małżonką postanowił wykupić wycieczkę na Ukrainę i odwiedzić Lwów, nie...
Czytaj Dalej...

Rocznica śmierci ks. abp Ignacego Tokarczuka

Aktualności |  czwartek, 29, grudzień 2016
      Dziś przypada 4 rocznica śmierci ks. abp Ignacego Tokarczuka, kapłana katolickiego, metropolity przemyskiego (ur. 1918). Świ...
Czytaj Dalej...

Laureaci konkursu wiedzy o Rzeszowie nagrodzeni

Super News |  sobota, 26, styczeń 2013
W piątek, 18 stycznia 2013 roku, w Sali Posiedzeń Rzeszowskiego Ratusza odbyła się uroczysta gala konkursu wiedzy o Rzeszowie pod hasłem „Rzeszów - ...
Czytaj Dalej...

Prezes Solidarnej Polski w Nisku, Tarnobrzegu, Stalowej Woli

Super News |  piątek, 18, maj 2012
  W niedzielę (20 maja) lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro spotka się z mieszkańcami Niska, Tarnobrzega i Stalowej Woli. Poniżej prog...
Czytaj Dalej...

Co łączy Palikota i Komorowskiego

Super News |  środa, 25, styczeń 2012
Na portalu www.nowyekran.pl napotkałem bardzo intresujący wpis.  Zainteresowanych zapraszam na http://janpinski.nowyekran.pl/post/49567,broni...
Czytaj Dalej...

O dylematach i pułapkach marketingu miasta

Super News |  sobota, 10, grudzień 2011
- Marketingu miasta nie da się sprowadzić do promocji miasta. Marketing miasta wymaga konsekwencji i cierpliwości, gdyż efekty nie pojawią się od razu...
Czytaj Dalej...

Niedokończone msze wołyńskie

Super News |  sobota, 12, listopad 2011
Od poniedziałku (7 listopada br.) w Atrium Collegium Norvidianum KUL (Al. Racławickie 14) można oglądać bardzo ciekawą wystawę „Niedokończone msze...
Czytaj Dalej...

Ile mandatów dla Podkarpacia?

Aktualności |  poniedziałek, 10, październik 2011
PODKARPACIE. Ważą się losy mandatów dla Podkarpacia. Każda z partii ma ochotę na jak najwięcej miejsc w Sejmie. PiS ma pewnych 14 mandatów, PO 6. PS...
Czytaj Dalej...

Najwyższa frekwencja w Czarnej Łańcuckiej

Aktualności |  niedziela, 09, październik 2011
  PODKARPACIE. Ponad 47,16 proc. mieszkańców Czarnej Łańcuckiej poszło do głosowania do godz. 18. Natomiast najmniej w gminie Dynów, bo tylko 29...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Telewizja i Radio Wyborcze |  wtorek, 04, październik 2011
  Relacje dźwiękowe ze spotkania z Posłem Zbigniewem Ziobro:   Spotkanie w Sędziszowie Małopolskim - 2 października 2011 r. ...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Super News |  poniedziałek, 03, październik 2011
RZESZÓW, JAROSŁAW. – Potrzebny jest pozytywny scenariusz, aby odnowić Polskę. Media liberalne, sprzyjające obecnemu rządowi, nie koncentrują się na ty...
Czytaj Dalej...
Copyright © 2018 Gazeta Parlamentarna. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie Studio-Gestgraf

Nasi Partnerzy

Polecane Strony

Media Podkarpackie

Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna im. ks. B. Markiewicza w Jarosławiu