plakat para110x150praca socjalna 150px

Zmarł ks. Roman Kulczycki, senior z Domu Księży Seniorów w Biłgoraju

Zmarł ks. Roman Kulczycki, senior z Domu Księży Seniorów w Biłgoraju

    W sobotę, 12 września, w Domu Księży Seniorów w Biłgoraju, w wieku 63 lat zmarł ksiądz Roman Kulczycki. Pochodził z Nowego Sioła...

Zmarł kard. Marian Jaworski

Zmarł kard. Marian Jaworski

  W wieku 94 lat zmarł w sobotę 5 września kard. Marian Jaworski – przyjaciel św. Jana Pawła II, były metropolita lwowski, pierwszy rektor...

Spór w Zjednoczonej Prawicy?

Spór w Zjednoczonej Prawicy?

  Trwają rozmowy dotycząc rekonstrukcji rządu. Do mediów przedostają się informacje o kulisach rozmów na Nowogrodzkiej. Blisko pięć godzin...

O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Polakach

O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Polakach

  Pod patronatem „Gazety Parlamentarnej” W niedzielę, 30.08.2020 r., w dawnej, drewnianej, desakralizowanej cerkwi greckokatolickiej pod...

Turniej szachowy w Mielcu

Turniej szachowy w Mielcu

 W niedzielę, 23.08.2020, w Mielcu (w Centrum Wystawienniczo - Promocyjnym przy SCK) odbył się XXVI MIĘDZYNARODOWY TURNIEJ SZACHOWY...

O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Polakach

O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Polakach

  W niedzielę, 30.08.2020 r., w Bełżcu odbędzie się wydarzenie historyczno - społeczno – kulturalne upamiętniające 77-rocznicę...

W Porębach Kupieńskich obyły się II Lasowiackie Dożynki

W Porębach Kupieńskich obyły się II Lasowiackie Dożynki

  W niedzielę, 23.08.2020 r., w Porębach Kupieńskich odbyły się II Lasowiackie Dożynki. Ich celem było przypomnienie dawnych tradycji...

„Niedokończone Msze Wołyńskie” w Nowym Siole

„Niedokończone Msze Wołyńskie” w Nowym Siole

  Z inicjatywy Stowarzyszenia „Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Kresowego” z siedzibą w Lublinie, w niedzielę, 23.08.2020 r., w kościele...

W Kolbuszowej uczczono Bitwę Warszawską

W Kolbuszowej uczczono Bitwę Warszawską

  Kwiaty i modlitwa. Tak wyglądały uroczystości w Kolbuszowej. W sobotę, 15 sierpnia, w kolbuszowskiej kolegiacie odprawiona została...

Ks. Karol Kulczycki SDS nowym biskupem diecezji Port Pirie w Australii

Ks. Karol Kulczycki SDS nowym biskupem diecezji Port Pirie w Australii

Ks. Karol Kulczycki, SDS, wiceprowincjał Polskiej Prowincji Towarzystwa Boskiego Zbawiciela (Księża Salwatorianie) w Krakowie, został...

  • Zmarł ks. Roman Kulczycki, senior z Domu Księży Seniorów w Biłgoraju

    Zmarł ks. Roman Kulczycki, senior z Domu...

    niedziela, 13, wrzesień 2020 10:34
  • Zmarł kard. Marian Jaworski

    Zmarł kard. Marian Jaworski

    niedziela, 06, wrzesień 2020 08:01
  • Spór w Zjednoczonej Prawicy?

    Spór w Zjednoczonej Prawicy?

    sobota, 05, wrzesień 2020 08:50
  • O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Polakach

    O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez...

    poniedziałek, 31, sierpień 2020 20:36
  • Turniej szachowy w Mielcu

    Turniej szachowy w Mielcu

    wtorek, 25, sierpień 2020 21:17
  • O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Polakach

    O banderowskim ludobójstwie dokonanym przez...

    wtorek, 25, sierpień 2020 14:55
  • W Porębach Kupieńskich obyły się II Lasowiackie Dożynki

    W Porębach Kupieńskich obyły się II...

    wtorek, 25, sierpień 2020 22:04
  • „Niedokończone Msze Wołyńskie” w Nowym Siole

    „Niedokończone Msze Wołyńskie” w Nowym Siole

    niedziela, 23, sierpień 2020 07:28
  • W Kolbuszowej uczczono Bitwę Warszawską

    W Kolbuszowej uczczono Bitwę Warszawską

    niedziela, 16, sierpień 2020 09:06
  • Ks. Karol Kulczycki SDS nowym biskupem diecezji Port Pirie w Australii

    Ks. Karol Kulczycki SDS nowym biskupem...

    sobota, 01, sierpień 2020 14:42

Płaca minimalna w 2018 roku: 2100 zł od pierwszego stycznia

 

 

15158981 ml_0

Wstępna propozycja wysokości płacy minimalnej ustalana jest w oparciu o prognozowaną na kolejny rok wysokość wzrostu cen (inflacja) oraz - jeśli płaca minimalna jest niższa od połowy wysokości średniej krajowej

Najniższa krajowa w 2018 roku wynosi 2100 zł brutto. Sprawdzamy ile wynosi płaca minimalna do ręki (netto) oraz kto skorzysta na podwyżce minimalnego wynagrodzenia.
Podwyżka płacy minimalnej w 2018 roku oznacza wzrost o 5proc. (100 zł) w stosunku do poprzedniego roku (pensja minimalna w 2017 r. wynosiła 2000 zł brutto). Kwota ta stanowi 47,04 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2018 r.

 

- Dzięki podwyżce płacy minimalnej zmniejszy się różnica między wynagrodzeniem średnim a minimalnym. Dobra sytuacja na rynku pracy powinna przekładać się także na wzrost wynagrodzeń - komentuje Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. 

Ile wyniesie najniższa krajowa netto w 2018 roku

Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2018 roku wynosi 2100 złotych brutto. Podwyżka płacy minimalnej sprawia, że pracownik zatrudniony za najniższą krajową dostanie na rękę (netto) ok. 1530  złotych. 

  • WAŻNE: Przepisy dotyczące płacy minimalnej obowiązują tylko w stosunku do osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, czyli na etat. Nie stosuje się ich do umów cywilno-prawnych, czyli umowy zlecenie czy o dzieło. 

Minimalna stawka godzinowa w 2018 roku

Od 1 stycznia 2018 r. dla pracujących na umowach zlecenia oraz umowach o świadczenie usług obowiązuje minimalna stawka za godzinę pracy w wysokości 13,7 złotych brutto. Stawka dotyczy również samozatrudnionych, którzy jednoosobowo świadczą usługi dla firm. Nad przestrzeganiem nowych przepisów czuwa teraz Państwowa Inspekcja Pracy. Za niepłacenie minimalnej stawki grozi grzywna od 1 tys. do 30 tys. złotych.

Płaca minimalna niezależna od stażu pracy - kto zyska

W 2018 r więcej zarobią osoby dopiero rozpoczynające pracę. Dotychczas ich wynagrodzenie w pierwszym roku zatrudnienia nie mogło być niższe niż 80 proc. minimalnej pensji. Po zmianie przepisów w 2017 r. nowo zatrudnionym osobom przysługuje wynagrodzenie w wysokości co najmniej 100 proc. płacy minimalnej.

Minimalne wynagrodzenie - odprawa dla zwalnianych pracowników

Wzrost płacy minimalnej pociąga za sobą również podwyżkę innych świadczeń. Od 2018 roku wyższa jest odprawa dla zwalnianych grupowo. Nie może ona przekroczyć 15-krotności minimalnego wynagrodzenia. Wynosi więc 31 500 zł brutto (w 2017 roku ta kwota wynosiła 30 000 zł brutto).

Płaca minimalna - dodatek za pracę w nocy 2018

Jak zapisano w art. 151 kodeksu pracy, każdemu pracującemu w porze nocnej, czyli między godz. 22 a 7, należy się dopłata do pensji w wysokości 20 proc. stawki godzinowej wynikającej z płacy minimalnej. Oznacza to dodatek do każdej godziny pracy w porze nocnej w wysokości od 2,5 do 2,7 zł (w zależności od ilości dni pracujących w danym miesiącu).

Dodatek za czas przestoju w firmie oraz odszkodowanie

Od wysokości minimalnego wynagrodzenia nie może być niższe wynagrodzenie za czas przestoju w firmie oraz odszkodowania dla ofiar mobbingu i dyskryminacji w pracy. Sąd nie może przyznać odszkodowania niższego od pensji minimalnej, wynoszącej w 2018 roku 2100 zł brutto zł. Górna wysokość rekompensaty nie jest określona.

Potrącenie pensji pracownika

Na podwyżce ustawowego minimum skorzystają też dłużnicy, którym wypłatę zajął komornik. A wszystko dlatego, że zgodnie z prawem, po potrąceniach pracownik musi dostać wypłatę w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia W przypadku kar za wykroczenia służbowe na konto pracownika musi trafić przynajmniej 90 procent najniższej płacy, a przy potrąceniach zaliczek firmowych - co najmniej 75 procent. W takim przypadku pracownik otrzyma pensję na poziomie odpowiednio 1890 zł lub 1575 zł brutto.

Zatrudnienie w niepełnym wymiarze czasu pracy 2018

Z reguły pracownicy otrzymujący wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej zatrudnieni są na pełny etat. W przypadku zatrudnienia w niepełnym wymiarze czasu pracy, płaca minimalna jest proporcjonalna do tego wymiaru. Tak więc w przypadku zatrudnienia na 1/2 etatu pracownik otrzyma pensję w wysokości 1050 zł brutto.

Płaca minimalna a premia

Często zdarza się, że oprócz wynagrodzenia zasadniczego pracownik zatrudniony na etacie otrzymuje premie w różnej wysokości w zależności od miesiąca. Co w sytuacji, gdy łączna wysokość pensji i premii jest niższa niż płaca minimalna?

Wówczas pracodawca musi w danym miesiącu uzupełnić wynagrodzenie do poziomu minimalnego. Nie może wypłacić pracownikowi mniej niż wynosi najniższe wynagrodzenie w Polsce, czyli w 2018 roku mniej niż 2100 zł brutto. Np. jeśli pracownik łącznie dostanie 1920 złotych brutto pensji i premii, to pracodawca musi mu jeszcze wypłacić 180 złotych brutto dodatku.

Kto nie skorzysta na podwyżce najniższej krajowej 2018

Co ciekawe są osoby, których nie ucieszy wzrost minimalnego wynagrodzenia. Mowa o tych, którzy dopiero rozpoczynają własną działalność gospodarczą i mają prawo do preferencyjnych składek na ZUS. Dla nich podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne (z chorobowym) stanowi kwota nie niższa niż 30 proc. minimalnego wynagrodzenia. W 2018 roku do wyliczeń stosowana jest płaca minimalna wysokości 2100 zł brutto, a nie 2000 zł jak było to w 2017 r. 

Dyskusje o wysokości minimalnego wynagrodzenia

Pierwsza propozycja poziomu płacy minimalnej w 2018 roku wyszła z resortu pracy, przewidując podwyżkę do 2100 zł brutto. Rząd jednak nie zgodził się na taką wysokość, proponując najniższą krajową na poziomie 2080 zł. Po kilku tygodniowych dyskusjach międzyresortowych, Rada Ministrów ostatecznie przyjęła we wrześniu 2017 r. rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2018 r., które zakłada poziom 2100 zł brutto oraz 13,7 zł za godzinę pracy. 

Wysokość płacy minimalnej w 2018 roku

- Zgodnie z regułą określoną w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, wysokość minimalnej stawki godzinowej jest waloryzowana o wskaźnik wzrostu minimalnego wynagrodzenia za pracę. To oznacza, że podnieśliśmy minimalne stawki o 5 procent – mówi szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.  

Ile wyniesie płaca minimalna w 2019 roku

Nie padły jeszcze żadne zapowiedzi ze strony resortu pracy odnośnie płacy minimalnej w 2019 roku. Część ekspertów szacuje jednak, że możliwa jest kolejna podwyżka o 100 złotych. Oznaczałoby to, że najniższa krajowa w 2019 roku wyniesie 2200 zł brutto. Jednak w tej sprawie zasadnicze będzie stanowisko ministerstwa, które poznamy najwcześniej w połowie roku.

Więcej na: 

http://www.regiopraca.pl/portal/rynek-pracy/wiadomosci/zdjecie-placa-minimalna-w-2018-roku-2100-zl-od-pierwszego-stycznia-0

 

 

Fot. 123RF

 

Jacy są mieszkańcy Rzeszowa? Znamy wyniki badań socjologów z UR

 

 DSC688990 procent mieszkańców nie wie, czemu jest poświęcony najsłynniejszy pomnik w Rzeszowie. Najbardziej zaufanym politykiem okazuje się Tadeusz Ferenc, a do tego wszystkiego rzeszowianie pragną odmulenia zalewu. O czym mowa? O „Rzeszowskiej diagnozie społecznej” przygotowanej przez socjologów z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

We wtorek ma Uniwersytecie Rzeszowskim zaprezentowano wyniki „Rzeszowskiej diagnozy społecznej”. Badania przeprowadzili dr Hubert Kotarski, dr Krzysztof Malicki, dr Krzysztof Piróg z Instytutu Socjologii UR wraz z grupą studentów.

Jest to już drugie badanie, które ta grupa naukowców przeprowadziła na rzeszowianach. Pierwsze z nich dotyczyło poziomu zadowolenia mieszkańców z przyłączenia do stolicy Podkarpacia. O wyniki tych badań możecie przeczytać TUTAJ

Prof. Sylwester Czopek, rektor UR, jest zadowolony, że rzeszowscy naukowcy i studenci socjologii prowadzą tego typu badania, jednocześnie podkreślaja, że wiedza akademicka musi też mieć swój walor praktyczny.

– Często mówi się, że nauki humanistyczne, społeczne mają ograniczone możliwości do właśnie takiej współpracy z szeroko pojmowanym otoczeniem. Nasi socjologowie zaprzeczają temu – stwierdził prof. Czopek. – To badanie pomaga  podejmować decyzje. Jest przydatne prezydentowi, Radzie Miasta  do prognozowania rozwoju Rzeszowa – dodaje.

Na prezentacji wyników badań był również Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, który podziękował naukowcom i studentom za przygotowane wyniki. Przypomniał również, że ratusz skorzystał już z badań socjologów  UR, gdy opracowali oni wyniki dotyczące zadowolenia mieszkańców z przyłączenia do Rzeszowa.

– Te  wyniki pokazały, że prawie 90 proc. było za tym, aby kolejne miejscowości przyłączać do Rzeszowa. W grupie wiekowej do 24 lat wynik ten osiągnął 100 proc. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że należy dalej zmierzać do rozszerzenie granic, rozbudowywać miasto, tworzyć nowe miejsca pracy, rozwijać uczelnie – powiedział Tadeusz Ferenc.

618 wybranych

Grupa rzeszowskich naukowców przeprowadziła badania na próbie 618 dorosłych mieszkańców Rzeszowa. Pierwsze z pytań, które się pojawiło w badaniach dotyczyło tego, czy Rzeszów jest miastem, z którego można być dumnym. Z tym twierdzeniem zgodziło się ponad 84 proc. ankietowanych, 11,7 proc. nie miało zdania, a niecałe 4 proc. nie jest dumne z Rzeszowa.

Naukowcy sprawdzić również więzi mieszkańców z Rzeszowem. Na odpowiedź: „Odczuwam więź z Rzeszowem” postawiło 75,1 proc. ankietowanych. Niecałe 60 proc. zdenerwowałaby się, gdyby usłyszało, że ktoś źle mówi o mieście, a ponad 48 proc. potrafiłoby opowiedzieć turyście o najważniejszych zabytkach stolicy Podkarpacia.

Z kolei niecałe 40 proc. było przeciwne wobec stwierdzenia „Przeprowadziłbym się do innego miasta w Polsce, gdybym otrzymał atrakcyjną ofertę pracy w nim” i ponad 45 proc wobec stwierdzenia „Przeprowadziłbym się zagranicę, gdybym otrzymał atrakcyjną ofertę pracy”.

W tym zestawieniu podało również pytanie o wiedzę historyczną na temat miasta. W tym zakresie pojawiły się dwa pytania: „Interesuję się jakimś wydarzeniem lub okresem z historii Rzeszowa”  oraz „Potrafiłbym opowiedzieć turyście o najważniejszych”.  Okazuje się, że historią Rzeszowa interesuje się około 40 proc. mieszkańców, a niecałe 30 proc. byłoby w stanie opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach z historii miasta.

I o pomnik pytali

Badaniom poddano również gorący temat ostatnich dni, a mianowicie pomnik Czynu Rewolucyjnego, który znajduje się u zbiegu alei Piłsudskiego i Cieplińskiego. W tym aspekcie nie były to pierwsze badania, które naukowcy przeprowadzili na temat kontrowersyjnego monumentu. Pierwsze wykonali w 2009 roku, kolejne w 2015 roku i aktualne w bieżącym.

– Patrząc na wyniki można zauważyć jedną tendencję – systematycznie rośnie odsetek osób, które uważają, że pomnik powinien zostać w obecnej postaci. Mniej więcej na poziomie około 20 proc. są osoby, które uważają, że pomnik powinien zostać, ale z jakimś wyjaśnieniem historycznym czego on dotyczy. Systematycznie maleje odsetek ludzi, którzy uważają, że pomnik należy zburzyć zniszczyć lub przenieść – wyjaśnia dr Krzysztof Piróg.

– Te odpowiedzi nam nie wystarczyły, bo one nam tak naprawdę niewiele mówią.  Dlatego w tym roku postanowiliśmy zrobić pewien eksperyment i zadać mieszkańcom serię pytań otwartych – dodaje.

Pierwszym pytanie brzmiało: „Co upamiętnia Pomnik?”. 53,4 proc. respondentów zdeklarowało, że zna nazwę pomnika, 82,1 proc. (tj. 43,7 proc.  ogółu respondentów) spośród nich podało poprawną nazwę. 36,6 proc. pytanych zdeklarowało, że wie, co monument upamiętnia. 81,1 proc.  spośród nich podkreśliło, iż wie, że  pomnik upamiętnia „czyn rewolucyjny”.

Czym jest „czyn rewolucyjny”?

Po takich odpowiedziach naukowcy postanowili grupę respondentów zapytać o to, czym jest wskazywany przez nich „czyn rewolucyjny”. Okazało się, że ponad 90 proc. mieszkańców Rzeszowa nie potrafi określić, czemu jest poświęcony największy pomnik stolicy Podkarpacia.

Tylko 4,8 proc. odpowiedziało, że chodzi o strajki i bunty chłopskie przed wojną na Rzeszowszczyźnie, bunt klasy robotniczej przeciw uciskowi oraz  wyrównanie szans i dostępu do dóbr, a 2,3 proc. wskazało iż pomnik upamiętnia komunizm.

Kolejne pytania zadawane przez naukowców dotyczyły bezpieczeństwa w mieście. Pierwsze z nich dotyczyło działań policji. Respondenci mieli ocenić, czy liczba patroli na ich osiedlu jest wystarczająca i  czy policja w mieście dobrze pracuje. W obu przypadkach większość mieszkańców była zadowolona.

Przy okazji okazało się, że 76,8 proc. mieszkańców nie wie, kim jest na osiedlu ich dzielnicowy, a 79,2 proc. nie słyszała o projekcie policji o nazwie „Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa”.

A jakich  zagrożeń obawiają się rzeszowianie w pobliżu swojego miejsca zamieszkania? Okazuje się, że najbardziej straszni są kierowcy, którzy jeżdżą brawurowo. Ich jazdy obawia się ponad 50 proc. pytanych. Najmniej w Rzeszowie mieszkańcy obawiają się wymuszeń i okupów (ponad 80 proc.).

Rzeszowianie tak czują się bezpiecznie w naszym mieście, że tylko niecałe 15 proc. boi się wychodzić z domu po zmroku.

Co jedzą i piją mieszkańcy?

Dobrym sygnałem wynikającym z badań przeprowadzonych przez rzeszowskich socjologów jest  fakt, że na pytanie „Gdybym dowiedział się, że ktoś z moich sąsiadów jest ofiarą przemocy domowej, to zadzwoniłbym na Policję” ponad 80 proc. respondentów zdeklarowało, że zrobiłoby to.

W wynikach badań przeprowadzonych przez Instytut Socjologii UR padło też ogólne pytanie – jak oceniasz jakość swojego życia. Niecałe 80 proc. twierdzi, że w Rzeszowie żyje się dobrze, szczególnie grupie wiekowej 36-55 lat (65,5 proc.) i osobom z wyższym wykształceniem (63,1 proc.).

Rzeszowscy naukowcy postanowili również sprawdzić, jaką dietę stosują mieszkańcy stolicy Podkarpacia. Codziennie 63,9 proc. rzeszowian je produkty mleczne, 65 proc. mięso, wędlinę, ryby, 82,5 proc. produkty zbożowe, 68,6 proc. owoce i soki owocowe,  66,8 proc. warzywa i soki warzywne. 84,2 proc. mieszkańców codziennie pije kawę i herbatę a 89, 2 proc. pije wodę mineralną.

W Rzeszowie mamy tylko 3,7 proc. osób codziennie pijących alkohol oraz 28 proc. osób, które codziennie jedzą słodycze. 52,4 proc. mieszkańców Rzeszowa ma prawidłową wagę, a 35,3 proc. lekką nawagę.

Respondenci musieli również dokończyć zdanie „Rzeszów to miasto …”. Wśród odpowiedzi znalazły się m.in. takie, że 90  proc. mieszkańców uważa, stolica Podkarpacia jest zadbana, ponad 86 proc. – bezpieczna, ponad 86 proc. twierdzi, że po Rzeszowie łatwo poruszać się pieszo.

76,2 proc. mieszkańców jest również zadowolona z zarządzania miastem, 30 proc. uważa, że żyje się u nas dobrze, 74,7 proc., że mamy wystarczającą ilością terenów zielonych, 60,2 proc. twierdzi, że stan ulic i chodników w mieście jest dobry.

Buspasy potrzebne, czy nie?

Co ciekawe, 70,2 proc. respondentów twierdzi, że w Rzeszowie mamy bogatą ofertę kulturalną, a niecałe 60 proc. zaznacza, że mamy wystarczającą liczbę ścieżek rowerowych. Ponad 60 proc. respondentów uważa również, że mamy zbyt dużo galerii handlowych.

Jeśli chodzi o sposób przemieszczania, to 52,3 proc. mieszkańców jeździ samochodem, 17,9 proc. chodzi pieszo, 15,9 proc. jeździ komunikacją miejską, a 9,5 proc. – rowerem.

Rzeszowscy socjolodzy postanowili sprawdzić też, jaki stosunek mieszkańcy Rzeszowa mają do buspasów oraz płatnej strefy parkowania. W pierwszym przypadku 47 proc. mieszkańców uważa to za dobry pomysł, w drugim – 48, 8 proc.

W badaniach nie mogło zabraknąć kolejnego gorącego pytania, a mianowicie chodzi o rozszerzenie granic Rzeszowa. Socjolodzy z UR stwierdzili, że 54 proc. respondentów jest za poszerzaniem.

Naukowcy zapytali również o  to, jak mieszkańcy oceniają czystość powietrza. To pytanie zadali dwa raz – w 2015 i 2017 roku. Okazuje się, że tendencja jest spadkowa i mieszkańcy coraz gorzej oceniają czystość powietrza w Rzeszowie.  Ale dobrą wiadomością jest to, że 61,4 proc. mieszkańców segreguje odpady.

Brakuje odmulenia zalewu i aquaparku

Naukowcy zapytali również, czego brakuje w Rzeszowie. Okazało się, że w stolicy Podkarpacia mieszkańcy najbardziej chcą odmulenia zalewu (70,1 proc.), aquaparku (64,5 proc.) oraz zagospodarowania terenów  dworców PKP i PKS (62,1 proc.). Mieszkańcom marzą się również odpowiedniej jakości kąpieliska (60,2 proc.), baseny (58,2 proc.) i lodowisko (48,8 proc.).

Marzenie Tadeusza Ferenca, czyli kolejka nadziemna, do szczęścia potrzebna jest tylko 34,3 proc. mieszkańcom.

– W związku z tym, że zbliżają się wybory samorządowe, chcieliśmy zbadać, jak wygląda poziom zaufania do niektórych rzeszowskich  polityków. Lista ich jest do pewnego stopnia arbitralna – zapytaliśmy o 15 osób kierując się dwoma względami: przewodniczy w Radzie Miasta lub dana osoba pojawiała się w kontekście wyborów prezydenckich – wyjaśnia dr Krzysztof Piróg.

– To nie jest sondaż przedwyborczy. Pytania były zadawane w odniesieniu do każdej osoby oddzielnie – dodaje.

Popularny Ferenc, Homicki nieznany

W badaniu pod uwagę wzięto: Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa oraz jego trzech zastępców: Stanisława Sienkę, Marka Ustrobińskiego oraz Andrzeja Gutkowskiego, Andrzeja Deca, przewodniczącego Rady Miasta, jego zastępców Waldemara Szumnego i Konrada Fijołka, oraz Marcina Fijołka, szefa klubu PiS, radnego Roberta Homickiego, szefa rzeszowskich struktur Nowoczesnej; Wojciecha Buczaka, posła PiS; Zdzisława Gawlika, posła i szefa PO na Podkarpaciu, Jolantę Kaźmierczak, szefową klubu PO oraz Krystynę Wróblewską, posłankę PiS, a także Martę Niewczas, byłą radną miejską.

W rankingu zaufania najwyżej znalazł się Tadeusz Ferenc. Ufa mu 65, 5 proc. respondentów. Drugie miejsce zajęła Marta Niewczas (22,7 proc.), a trzecie – Andrzej Dec (15,7 proc.).

Jeśli chodzi o brak zaufania, tu prym wiodą: Niewczas (9,1 proc.), Ferenc (7,8 proc.) oraz Waldemar Szumny (5,4 proc.). W proponowanym przez badaczy zestawianiu okazało się, że najmniej znany jest Robert Homicki (57,9 proc.), Andrzej Gutkowski (57,6 proc.) i Zdzisław Gawlik (56,5 proc.).

Więcej na: 

http://rzeszow-news.pl/jacy-sa-mieszkancy-rzeszowa-znamy-wyniki-badan-socjologow-ur/?utm_source=wp&;utm_medium=sg&utm_campaign=trendy

Fot. 

http://www.ur.edu.pl/uniwersytet/aktualnosci/28935,rzeszowska-diagnoza-spoleczna-2017.html

CBA wnioskuje o wygaszenie mandatu prezydenta Krzysztofa Żuka

 

 

ak Krzysztof

Wniosek do Rady Miasta Lublin o wygaszenie mandatu prezydenta Krzysztofa Żuka wysłało Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zdaniem agentów, prezydent złamał prawo ustawy antykorupcyjnej.

 - Chodzi o fakt, że Krzysztof Żuk był członkiem nadzorczym państwowej spółki PZU Życie, jednocześnie będąc samorządowcem - tłumaczy Temistokles Brodowski z CBA: - Mimo tego, że pan prezydent nie podpisał protokołu kontrolnego, w dalszym ciągu stoimy na stanowisku, że została złamana ustawa antykorupcyjna. Przestrzeganie zasad tej ustawy przez pana prezydenta zostało potraktowane niezgodnie z tą ustawą. W związku z powyższym wysłaliśmy wniosek o wygaszenie mandatu do rady miasta. W dalszym ciągu stoimy na stanowisku, że ta ustawa została złamana. Nasi funkcjonariusze ustalili, że prezydent, zasiadając w radzie nadzorczej PZU Życie, zarobił ponad 260 tys. zł., łamiąc tym samym ustawę antykorupcyjną.

„Złożenie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne do Rady Miasta Lublin wniosku o stwierdzenie wygaśnięcia mandatu prezydenta, to polityczna odpowiedź na moją niedzielną konferencję prasową. Potwierdza to dobitnie, że PiS używa instytucji państwa i wykorzystuje służby do walki politycznej ze mną. Skierowanie obecnie przez CBA wniosku do rady miasta o stwierdzenie wygaśnięcia mojego mandatu nie ma wyraźnego umocowania prawnego. Dopiero wezwanie wojewody uruchamia określoną procedurę prawną. Na dzień dzisiejszy takiego wezwania nie ma. Ze swej strony, jeżeli zajdzie taka konieczność, będę podejmował wszelkie kroki prawne, w ramach przysługujących mi uprawnień, a w szczególności na drodze postępowania przed sądami administracyjnymi (WSA i NSA)” - czytamy w specjalnym oświadczeniu prezydenta Żuk.

 Podczas niedzielnej konferencji prezydent zapewniał, że zasięgał w tej sprawie opinii prawnych, a w każdym swoim oświadczeniu majątkowym informował, że zasiadał w radzie nadzorczej. – Nie doszło do złamania prawa – mówił Krzysztof Żuk. - W związku z tym kontrola CBA zakończyła się odmową podpisania przeze mnie protokołu. Wcześniej na przestrzeni kilku miesięcy Centralne Biuro Antykorupcyjne kilkakrotnie odrzuciło zastrzeżenia do tegoż protokołu, które skierowałem zgodnie z procedurą. Politycy PiS, którzy zainicjowali te działania, wykorzystują służby specjalne państwa polskiego do walki politycznej ze mną.

- CBA jest instytucję niezależną i działa zawsze w przypadku, gdy jest łamane prawo – odpiera zarzut prezydenta Lublina Temistokles Brodowski. – My nie rozróżniamy barw politycznych. Nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Po prostu wykonujemy swoją pracę.

Zdaniem senatora Grzegorza Czeleja – zasłanianie się przez Krzysztofa Żuka polityką to słaba linia obrony. - Niczego nie inicjowaliśmy. To nie jest kwestia polityki, to sprawa czysto prawna. Jeżeli prezydent może być w radzie nadzorczej, to nie złamał prawa, jeżeli nie może, a był, to je złamał. Tu nie ma polityki – uważa senator Grzegorz Czelej.

„Gazeta Parlamentarna” próbowała zasięgać opinii prawników, co do możliwości wygaszenia mandatu prezydenta przez radę miasta. Ich zdania w tej sprawie są podzielone.

Więcej na stronie: http://www.radio.lublin.pl/#/news/58207d6f83ba88fb7e3c9869

Prezes ukraińskiego IPN broni banderowców: przecież nie wymordowali wszystkich Polaków

 

Rze na_Woyniu56277

- Nie jestem gotów potępić Kłyma Sawura (dowódca rzezi wołyńskiej – red.), ponieważ według znanych mi dokumentów on tylko dołączył do antypolskiej akcji w momencie, gdy nabrała ona już wielkich rozmiarów – powiedział w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” Wołodymyr Wiatrowicz, szef ukraińskiego IPN, dając jednocześnie do zrozumienia, że nie widzi potrzeby potępiania przez siebie i rodaków dowódców i wykonawców ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu przez oddziały OUN-UPA.

Wiatrowicz powiedział, że Dmytro Klaczkiwski (ps. „Kłym Sawur”) „zapewne wydawał jakieś rozkazy”. Natychmiast jednak dodał, że nie do końca dzisiaj wiadomo, jakie to były rozkazy, a co za tym idzie nie można ani jego, ani też dowodzonych przez niego oddziałów oskarżać o „likwidację polskiej ludności”.

Prezes ukraińskiego IPN-u dodał, że polscy historycy sposobem, w jaki prowadzą badania i wygłaszanymi „twierdzeniami” w rzeczywistości fałszują historię, ponieważ nie biorą pod uwagę… wszystkich aspektów tamtego czasu. – Dziś w Polsce panuje dyktat polityki historycznej – ocenił.

Kolejne jego słowa to już po prostu czyste kuriozum. Wiatrowycz powiedział bowiem, że mordy dokonane przez ukraińskich powstańców na polskich kobietach i dzieciach zdarzały się „przypadkowo”, a może nawet incydentalnie i w rzeczywistości stanowiły margines całej operacji prowadzonej przez OUN i UPA na Wołyniu. Mało tego! Ukrainiec podkreślił, że kłamstwem jest twierdzenie, iż Polacy byli bezbronni w tej walce, czego mają dowodzić rzekome starcia między upowcami a… polskimi partyzantami. Argumenty przedstawiane przez prowadzącego rozmowę red. Macieja Pieczyńskiego, iż nie byli to polscy partyzanci, tylko oddziały samoobrony nie dotarły do „historyka z Kijowa” i nadal próbował on przedstawić swoją wizję „prawdy”.

Wiatrowycz poruszył również temat „rzekomego” anty-katolicyzmu ukraińskich morderców. Banderwocy szturmowali kościoły nie dlatego, że byli zaciekłymi wrogami katolicyzmu, ale dlatego, że to były jedyne umocnione punkty, w których chowali się Polacy. Jak świadczą raporty UPA, często celem ataków była likwidacja polskiego podziemia i wygnanie polskiej ludności z tych terenów – powiedział.

Dodał, że w gruncie rzeczy „źli banderowcy” stanowili tylko niewielki element OUN i UPA, po czym również wygłosił usprawiedliwienie dla ich czynów, ponieważ po pierwsze: mordowano „tylko” podejrzanych o współpracę z polskim podziemiem (w tym kobiety i niemowlęta – red.). A po drugie: banderowcy nie wymordowali przecież wszystkich Polaków.

Źródło: Tygodnik „Do Rzeczy”, www.pch24.pl

Więcej na: http://www.pch24.pl/prezes-ukrainskiego-ipn-broni-banderowcow--przeciez-nie-wymordowali-wszystkich-polakow,56277,i.html#ixzz5l8XQUXsX

Fot.Archiwum

Proboszcz grekokatolicki z Poznania, ojciec 4 dzieci: - Mam rodzinę i jestem szczęśliwy

ks. Roman_Kiyk

 

- Jak widać po obrączce na mojej dłoni, jestem księdzem żonatym. Mam czworo dzieci - opowiada ks. Roman Kiłyk, proboszcz parafii greckokatolickiej w Poznaniu. 1 maja grekokatolicy obchodzą Wielkanoc.

TOMASZ CYLKA: - Kościół greckokatolicki kojarzy się przede wszystkim z Ukrainą. Jak to się stało, że działa w Poznaniu?

KS. ROMAN KIŁYK: - Wspólnota zawiązała się po drugiej wojnie, gdy do Poznania ze wschodnich rubieży trafiła grupa prawie tysiąca osób. Przyjechali w ramach przesiedleńczej akcji Wisła i stanowili mniejszość etniczną, wywodzącą się przeważnie z wyższych klas społecznych. Dziś to moi najstarsi parafianie. Drugą grupę stanowią ci, którzy kilka lub kilkanaście lat temu przyjechali do Poznania na studia, a potem się tu osiedlili. I wreszcie trzecia grupa - to tzw. emigranci zarobkowi z ostatnich lat oraz ci, którzy uciekali przed wojną np. z regionu donieckiego. Jak przyjechałem do Poznania, wspólnota liczyła ok. 30-40 osób. Ale od tego czasu parafia się rozwija. Odbieram telefon i słyszę: "Znalazłem was w internecie, jak dojechać? Kiedy są nabożeństwa?". Ile człowiek ma po takim telefonie radości. Mamy stronę internetową i profil na Facebooku. W Biblii czytamy " Przepowiadajcie na dachach", więc i my teraz wykorzystujemy nowe technologie, byle tylko przyciągnąć wiernych do Boga. Dzięki temu wspólnota liczy już kilkaset osób. Gdy spotykam w mieście ludzi z Ukrainy - a język ukraiński często słychać na poznańskich ulicach - mówię: "Chodźcie, tu jest cerkiew, zapraszam". Ale szczerze mówiąc z takiego zaproszenia nic nie wychodzi, bo jak będziesz człowieka za rękę ciągnął, to on tym mocniej się będzie wyrywał.

- Kiedy ksiądz przyjechał do Poznania?

- Trzy lata temu nasz bp Włodzimierz [Juszczak - red.] wezwał mnie: "Słuchaj, Roman, jest nowa parafia w Poznaniu. To duże wyzwanie, bo trzeba odbudować wspólnotę, co w dużym mieście nie jest łatwe, a do tego sporo pracy administracyjnej i remontów. Może byś się podjął?". Wyzwanie spore, ale przecież nie po to zostawało się kapłanem, by życie było proste. "Jak biskup każe" - powiedziałem i przyjechałem do Poznania w 2013 r. To wtedy nasz biskup oraz metropolita poznański, abp Stanisław Gądecki podpisali porozumienie, na mocy którego trafiła w nasze ręce świątynia przy ul. Toruńskiej [stary kościół na os. Warszawskim - red.]. Wcześniej nasza wspólnota modliła się tylko w niedzielę podczas jednej mszy św. w kościele pw. Najświętszej Krwi Jezusa przy ul. Żydowskiej. Przed mszą św. trzeba było wszystkie ikony rozstawiać, potem je szybko chować. Kościółek na os. Warszawskim wymaga remontów, ale przynajmniej jest nasz

- To księdza pierwsza parafia?

- Wcześniej byłem wikarym w Sanoku, Ustrzykach Dolnych i Hłomczy.

- Urodził się ksiądz na Ukrainie?

- Jestem Polakiem, ale pochodzenia ukraińskiego. Urodziłem się w Bartoszycach na Warmii, natomiast moi rodzice pochodzą z Bieszczad, z powiatu leskiego. Oni także w ramach akcji Wisła zostali wywiezieni na Ziemie Odzyskane. A że byli w tradycji wschodniej Kościoła greckokatolickiego, to ja też w takim klimacie się wychowywałem. Obecny bp Włodzimierz przypomniał mi niedawno, że parafia w Bartoszycach była jego pierwszą, a ja wtedy tam służyłem jako ministrant. Od piątego roku życia wiedziałem, że chcę być księdzem. I ciągle o powołaniu myślałem. Ale jak człowiek trochę dorósł, to zaczął przed tym uciekać. Myślałem sobie, że może jednak coś innego w życiu bym robił? Ale nie dało się. Kiedy podczas jazdy na sankach z synem uległem dość ciężkiemu wypadkowi, to już powiedziałem: "No dobrze, Panie Boże, to ja już nie będę przez Tobą uciekał".

- Ksiądz greckokatolicki może mieć dzieci?

- Jak widać po obrączce na mojej dłoni, jestem księdzem żonatym. Mam czworo dzieci, choć porody były trzy - średnia para to bliźnięta. Kościół greckokatolicki jest Kościołem powszechnym i uznaje prymat papieża, ale ma też swoje prawo. Jednym z nich jest to, że nie obowiązuje celibat. Warunek jest jeden: trzeba sakrament małżeństwa przyjąć przed sakramentem kapłaństwa. W drugą stronę to nie działa, jeśli już jesteś księdzem, nie możesz się żenić. Ksiądz nie może też mieć kolejnej żony. Jeśli więc np. zostaje wdowcem, to do śmierci żyje już sam. Świecki u nas może wstąpić w ponowny związek, kapłan takiej możliwości nie ma. Myślę, że w naszej diecezji jedna trzecia kapłanów jest żonatych. Kto decyduje się na rodzinę, zamyka sobie jednak drogę do kapłańskiej kariery, bo biskupem może być tylko osoba bezżenna. Ale ja nie mam z tym problemu, bo kapłaństwo to dla mnie służba, a nie kariera.

- Wielu rzymskokatolickich księży podkreśla, że celibat to dobre rozwiązanie. Wikary z Wildy, ks. Adam Pawłowski zrobił nawet karierę w internecie, oświadczając "Nie mam żony, nie mam dzieci. Cieszę się, że w Kościele jest celibat". Parafianie nie narzekają, że rodzina przeszkadza księdzu w pełnieniu obowiązków?

- Można to wszystko sobie poukładać. Choć muszę przyznać, że więcej zarzutów o niewywiązywanie się z codziennych obowiązków pada nie ze strony parafian, ale żony i dzieci. Słyszę czasem od nich, że za dużo angażuję się w życie wspólnoty, a za mało czasu poświęcam im. Sam zresztą łapię się na tym, że pochłonięty pracą parafialną zapominam, że mam żonę i dzieci. Moich dwóch powołań nie da się rozdzielić. Staram się dobrze wychować dzieci i być przykładem kochającej się rodziny. Nie mogę z ambony mówić jednego, a żyć innym życiem. Moje świadectwo wiary jest bardzo ważne. Jak mówił Jan Paweł II: "Nauczycieli jest dziś wielu, ale świadków tej wiary brakuje".

- Dzieci nie robią w swoim środowisku sensacji, mówiąc, że tata jest kapłanem katolickim?

- Najstarsza córka, która uczy się w liceum, jest już w pełni świadoma, w jakiej sytuacji żyjemy. Najmłodsza, trzyletnia jeszcze sobie beztrosko biega po cerkwi. 12-letni bliźniacy też już wszystko rozumieją i angażują się w życie wspólnoty. Syn służy do mszy św., dziewczyny śpiewają w chórze. Oni już wiedzą, że nie jestem w Poznaniu postacią anonimową. Kiedy wybuchły wydarzenia na kijowskim Majdanie, udzielałem wywiadów mediom. Jedna z nauczycielek w szkole, zapytała wtedy córkę: czy ten ks. Roman Kiłyk, który był w telewizji, to twój wujek? A ona ze szczerością w głosie odpowiedziała: "Nie, to mój ojciec". Było pewne zdziwienie, ale w naszym środowisku to naturalne, że ksiądz ma dzieci.

- Parafialne życie wygląda podobnie jak w Kościele rzymskokatolickim?

- Tak - modlimy się na Eucharystii, prowadzimy katechizację dzieci i młodzieży. Te młodsze spotykają się dwa razy w tygodniu w szkole nr 90 przy ul. Chociszewskiego, a starsi w liceum nr 11. Mamy też salkę parafialną w przyziemiu naszego kościoła. Robimy, co możemy, żeby nasza wspólnota działała jak najprężniej. W Niedzielę Palmową zorganizowaliśmy warsztaty malowania jajek wielkanocnych. Prowadziła je kobieta, która przyjechała do Poznania z Kołomyi - to zagłębie pisankowe na Ukrainie, byliśmy więc niejako u źródeł. Codziennie są liturgie, a w Wielkim Poście nabożeństwa. Ludzie potrzebują porady, przychodzą po sakramenty - chrztu albo ślubu. Na szczęście przez te trzy lata nie miałem w Poznaniu żadnego pogrzebu.

- Wierny Kościoła rzymskokatolickiego może u was przystępować do sakramentów?

- Mamy te same sakramenty św., czyli może śmiało przystępować do komunii. Z kolei ja mogę sprawować liturgię w koncelebrze z księdzem rzymskokatolickim. Gości u nas np. ks. proboszcz Wojciech Ławniczak z sąsiedniej parafii. Ja stałem przy jednym ołtarzu na pogrzebie o. Jana Góry, bo nasza młodzież też chętnie jeździ na Lednicę.

- Nie ma żadnych różnic?

- Oczywiście, że są. Np. sakramenty wtajemniczenia, czyli chrzest, bierzmowanie i Eucharystia udzielane są w momencie samego chrztu. A gdy dziecko ma już siedem lat lub więcej, przygotowywane jest jedynie do pierwszej spowiedzi św. Dlatego u nas do komunii przystępują nawet małe dzieci noszone na rękach.

- Nie ma więc ksiądz majowego szału komunijnego.

- Nie mam i nawet się z tego cieszę. Natomiast komunia św. udzielana jest łyżeczką pod dwiema postaciami chleba i wina. Jak to wygląda w praktyce? Nie wystawia się języka, tylko otwiera się szeroko usta i kapłan wrzuca łyżeczką hostię.

- Patrzę na tę waszą świątynię i chyba potrzeba co najmniej kilkuset tysięcy złotych na doprowadzenie jej do odpowiedniego stanu.

- Zanim kościół objęliśmy, przez 10 lat stał nieużywany. A że utrzymujemy się tylko z ofiar wiernych, nie jest nam łatwo. Ale mimo wielu kłopotów, także finansowych, z jakimi borykają się nasi parafianie, dzielnie wspierają nasze dzieło. My nie mamy żadnych rządowych subwencji, z Funduszu Kościelnego też nic nie dostajemy. Tylko więc dzięki ofiarom wiernych zrobiliśmy nagłośnienie i ogrzewanie w cerkwi. Ale dzięki temu nikt nie może się już migać, że nie przyjdzie z dziećmi do kościoła, bo jest zimno. Ale chciałoby się zrobić więcej.

- Ale nie wyczuwam, by ksiądz narzekał. Widzę i słyszę, że jest ksiądz szczęśliwy. Ani słowa o polityce, złych mediach, jakiejś nagonce na Kościół... Może jednak rzymskokatolickim księżom przydałaby się żona i dzieci?

- (Śmiech) Jestem szczęśliwy, a na co mam narzekać? Jak to mawia pewien ojciec "Alleluja i do przodu". Życie nie składa się tylko z samych pięknych chwil, czasem trzeba nieść krzyż, czasem się upada, niekiedy należy poprosić drugiego o pomoc. Ja się przed służbą moim parafianom nie migam. Jestem tu dla nich w każdym momencie.

- Rozmawiamy w waszym Wielkim Tygodniu. Wielkanoc obchodzicie dopiero 1 maja. Dlaczego tak duża różnica?

- Niekiedy Zmartwychwstanie przypada w tę samą niedzielę co w Kościele zachodnim, ale w tym roku to aż pięć tygodni różnicy. Wynika to nie tylko z różnicy między kalendarzem juliańskim i gregoriańskim oraz przesilenia wiosennego. Po prostu Pascha w Kościele wschodnim nie może przypaść szybciej niż Pascha żydowska, a tę w tym roku obchodzono dopiero 24 kwietnia.

- Liturgia w te dni wygląda tak samo jak w Kościele rzymskokatolickim?

- Podobnie. W Wielki Czwartek wspominamy ustanowienie Eucharystii, w Wielki Piątek - śmierć Pana. Odprawiamy tylko nieszpory z wystawieniem płaszczenicy, czyli całunu Chrystusa owiniętego w płótno, bo u nas nie ma Grobu Pańskiego. Zmartwychwstanie świętujemy w niedzielny poranek jutrznią i mszą św. Po niej następuje poświęcenie paschy. Wierni przynoszą bułkę, jajka, kiełbasę, chrzan, sery i inne potrawy, które potem spożywają na śniadaniu. W drugi dzień świąt idziemy na cmentarze, by dzielić się naszą radością Zmartwychwstania z tymi, którzy wyprzedzili nas w wędrówce do życia wiecznego. W naszym Kościele nie ma Dnia Wszystkich Świętych w listopadzie, na groby idziemy w Wielkanoc. W ten sposób świadczymy, że Chrystus pokonał śmierć. Dlatego na ukraińskim Zakarpaciu są takie cmentarze, na których mogiły mają krzyże nie w głowach zmarłych, ale w nogach. Dzięki temu zmarły cały czas patrzy na ten krzyż. Jak widać tradycja wschodnia i zachodnia, choć się przenikają, w niektórych momentach różnią się mocno.

Parafia greckokatolicka w Poznaniu

Kościół greckokatolicki wywodzi się z tradycji chrześcijaństwa wschodniego, uznaje papieża i dogmatykę katolicką, ale zachowuje odrębności liturgiczne i prawne.

Wierni obrządku greckokatolickiego trafili do Poznania po drugiej wojnie światowej, ale dopiero w latach 70. możliwa była nieregularna celebracja wschodniej liturgii. W 2002 r. na stałe został wydelegowany do Poznania duchowny greckokatolicki i od tej chwili nabożeństwa w rycie wschodnim są odprawiane w każdą niedzielę i we wszystkie święta w tygodniu. Dziś parafia pw. Opieki Matki Bożej liczy kilkaset osób, a cerkiew mieści się przy ul. Toruńskiej 8 na os. Warszawskim.

1 maja Kościół greckokatolicki obchodzi swoją Wielkanoc. Uroczysta msza św. rozpocznie się o godz. 7.

Więcej na: https://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,105531,19992499,proboszcz-grekokatolicki-z-poznania-ojciec-4-dzieci-mam-rodzine.html?fbclid=IwAR2x3U7xIK-jP0F1ZUNkYyZcjkl8JsBnfOYlieFOYU7acaA_UJdCdLWJ1Lc#TRwknd

 

 

Komentarze mogą zamieszczać tylko osoby zalogowane.
Zaloguj się i komentuj...

Rzeszów to nie Szanghaj ani też Dubaj

Felietony Redaktora Naczelnego |  wtorek, 26, maj 2020
    Widzę, że nikt nie jest w stanie przekonać Pana Prezydenta, że podąża w złym kierunku. Wszystko się zgadza, ale Rzeszów to nie Szang...
Czytaj Dalej...

Nowa tablica na górze Monastyrz na Podkarpaciu

Aktualności |  wtorek, 04, luty 2020
  Pomnik w Monasterzu (stan w styczniu 2020). Zdjęcie nadesłane do Naszego Słowa (fragment) Kontrowersyjny ukraiński aktywista Igor Isajew p...
Czytaj Dalej...

Ukraińskie błędy polityczne

Aktualności |  poniedziałek, 08, kwiecień 2019
    Niezależnie od wyników II tury wyborów na prezydenta Ukrainy, przyszły przywódca tego kraju powinien naprawić błędy w zaniedbanych w...
Czytaj Dalej...

Laureaci konkursu wiedzy o Rzeszowie nagrodzeni

Super News |  sobota, 26, styczeń 2013
W piątek, 18 stycznia 2013 roku, w Sali Posiedzeń Rzeszowskiego Ratusza odbyła się uroczysta gala konkursu wiedzy o Rzeszowie pod hasłem „Rzeszów - ...
Czytaj Dalej...

Prezes Solidarnej Polski w Nisku, Tarnobrzegu, Stalowej Woli

Super News |  piątek, 18, maj 2012
  W niedzielę (20 maja) lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro spotka się z mieszkańcami Niska, Tarnobrzega i Stalowej Woli. Poniżej prog...
Czytaj Dalej...

Co łączy Palikota i Komorowskiego

Super News |  środa, 25, styczeń 2012
Na portalu www.nowyekran.pl napotkałem bardzo intresujący wpis.  Zainteresowanych zapraszam na http://janpinski.nowyekran.pl/post/49567,broni...
Czytaj Dalej...

O dylematach i pułapkach marketingu miasta

Super News |  sobota, 10, grudzień 2011
- Marketingu miasta nie da się sprowadzić do promocji miasta. Marketing miasta wymaga konsekwencji i cierpliwości, gdyż efekty nie pojawią się od razu...
Czytaj Dalej...

Niedokończone msze wołyńskie

Super News |  sobota, 12, listopad 2011
Od poniedziałku (7 listopada br.) w Atrium Collegium Norvidianum KUL (Al. Racławickie 14) można oglądać bardzo ciekawą wystawę „Niedokończone msze...
Czytaj Dalej...

Ile mandatów dla Podkarpacia?

Aktualności |  poniedziałek, 10, październik 2011
PODKARPACIE. Ważą się losy mandatów dla Podkarpacia. Każda z partii ma ochotę na jak najwięcej miejsc w Sejmie. PiS ma pewnych 14 mandatów, PO 6. PS...
Czytaj Dalej...

Najwyższa frekwencja w Czarnej Łańcuckiej

Aktualności |  niedziela, 09, październik 2011
  PODKARPACIE. Ponad 47,16 proc. mieszkańców Czarnej Łańcuckiej poszło do głosowania do godz. 18. Natomiast najmniej w gminie Dynów, bo tylko 29...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Telewizja i Radio Wyborcze |  wtorek, 04, październik 2011
  Relacje dźwiękowe ze spotkania z Posłem Zbigniewem Ziobro:   Spotkanie w Sędziszowie Małopolskim - 2 października 2011 r. ...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Super News |  poniedziałek, 03, październik 2011
RZESZÓW, JAROSŁAW. – Potrzebny jest pozytywny scenariusz, aby odnowić Polskę. Media liberalne, sprzyjające obecnemu rządowi, nie koncentrują się na ty...
Czytaj Dalej...
Copyright © 2020 Gazeta Parlamentarna. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie Studio-Gestgraf

Nasi Partnerzy

Polecane Strony

Media Podkarpackie

Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna im. ks. B. Markiewicza w Jarosławiu