Obchodzona w tym roku dwudziesta rocznica niepodległości Ukrainy inspiruje zarówno stronę ukraińską jak i polską do różnorodnych działań na rzecz wzmocnienia współpracy polsko-ukraińskiej. Warto zadać pytanie, gdzie właściwie jesteśmy na tej drodze dialogu i współdziałania z naszym najbliższym sąsiadem? Rozpoczęta dwadzieścia lat temu polsko-ukraińska współpraca zaowocowała kilkoma ważnymi wydarzeniami, które wzmocniły przyjaźń między dwoma bratnimi narodami. Nie sposób wyliczyć wszystkie, ale wymienię jedynie dwa najważniejsze: oddanie Ukraińcom Narodnego Domu w Przemyślu i otwarcie po remoncie Cmentarza Orląt Lwowskich (pomijam tutaj opis całego zamieszania i mnożenia przeszkód ze strony władz Lwowa). Z uwagą śledzę wydarzenia związane ze polsko-ukraińskimi stosunkami. Cieszę się, że jest podejmowanych wiele bardzo cennych inicjatyw, które sprzyjają lepszemu poznaniu się Ukraińców i Polaków. Jedną z nich były niedawno zorganizowane: Forum Współpracy Transgranicznej i Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa Granica 480, które odbywały się na mającym powstać przejściu granicznym Mihalkowice-Niżankowice. Były one kontynuacją rozpoczętych swego czasu w Wołosatym Dni Dobrego Sąsiedztwa. Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa zorganizowane przez marszałka województwa podkarpackiego dr Mirosława Karapytę, starostę przemyskiego Jana Pączka i prezydenta Przemyśla Roberta Chomę cieszyły się wielkim powodzeniem, o czym świadczy chociażby liczba osób, które przez specjalnie zorganizowane na ten czas piesze przejście graniczne (Straż Graniczna i Służba Celna były znakomicie przygotowane logistycznie) mogły odwiedzić swoich znajomych. Według oficjalnych statystyk z tej wyjątkowej możliwości skorzystało aż 4000 Ukraińców, nieco mniej Polaków. Przez dwa dni na scenie ustawionej po stronie polskiej występowały zespoły z Ukrainy i Polski. Było też wspólne ekumeniczne nabożeństwo pod przewodnictwem przemyskiego sufragana. Jednym z ważnych elementów było symboliczne przecięcie drutu kolczastego przez ukraińskie i polskie władze państwowe i samorządowe. Drugim optymistycznym faktem jest oddanie przez miejscowe władze kaplicy przyklasztornej (Klasztor Ojców Redemptorystów) w Mościskach. W jej pomieszczeniach mieściła się dotychczas pracownia rentgenowska. Tą jakże radosną informacją podzieliła się ze mną Pani Teresa Teterycz, dyrektorka tamtejszej polskiej szkoły. Stało się to dzięki zabiegom miejscowych polityków (radnych Lwowskiej Rady Obwodowej): Iwana Hrunyka z Gródka Jagielońskiego i Jarosława Dubnewycza z pobliskiego Jaworowa. Na to wydarzenie miejscowi Polacy wraz duchowieństwem czekali od wielu lat. Cieszę się bardzo, że chwili tej dożył sędziwy już i zacny ojciec Władysław Ziobro. Niestety, podobnej dobrej woli nie ma ze strony władz Gródka Jagielońskiego. Tamtejsi duszpasterze od 20 lat dopominają się od władz miasta zwrotu zabytkowego budynku plebani. Obecny ksiądz proboszcz dr Michał Bajcar mieszka w starym domu a stołuje się u mieszkających po sąsiedzku sióstr zakonnych. Rozmawiałem w tej sprawie z merem miasta, który jest oburzony faktem, że Polacy domagają zwrotu budynku plebani. Nie dokończył ze mną rozmowy. Będąc gospodarzem spotkania odszedł od stołu. Stwierdził, że nie ma, o czym rozmawiać. Według niego jest to niemożliwe, gdyż w budynku dawnej plebani mieści się przedszkole, którego władze miejskie nie mają gdzie przenieść. To tłumaczenie jest tylko pretekstem, aby sprawę przeciągnąć w czasie. Na moja prośbę w działania zmierzające do przekazania miejscowej parafii wspomnianej plebani zaangażuje się miejscowy radny powiatowy Pan Michajło Panas. Pomoc w rozwiązaniu tejże trudnej kwestii zadeklarowało kilku podkarpackich polityków. Trzymam ich za słowo, a Czytelników „Gazety Parlamentarnej” proszę o trzymanie kciuków. Tę sprawę trzeba doprowadzić do szczęśliwego finału.

Leave a Reply

Your email address will not be published.