Na przełomie października i listopada w ukraińskich mediach pojawiały się informacje, że radni Lwowa noszą się z zamiarem nadania odnowionemu lotnisku imienia Stepana Bandery, przywódcy ukraińskich nacjonalistów. Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię, UPA, jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Z żądaniem nadania lwowskiemu lotnisku imienia Bandery wystąpili niedawno deputowani lwowskiej Rady Miejskiej. Apel w tej sprawie skierowali do premiera Ukrainy Mykoły Azarowa. Prezydent Wiktor Janukowycz, poproszony pod koniec października o skomentowanie tego pomysłu oświadczył, iż decyzję w sprawie nazwy dla lotniska podejmą władze lokalne. Miejscowe media zinterpretowały tę wypowiedź pisząc, że „Janukowycz nie ma nic przeciwko nazwaniu lotniska imieniem Bandery”. To dodało odwagi wielu dziennikarzom i politykom. Dużo nie brakowało, aby przyjeżdżających do Lwowa turystów i kibiców przybywających na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej witał Stepan Bandera. Jednak ostanie słowo należało do mera Lwowa, Andryja Sadowego, który wyszedł z tej niezręcznej sytuacji obronną ręką. Pomogła mu w tym społeczność Facebooka, która odpowiedziała się za Danielem Halickim. Przyznam szczerze, że odetchnąłem z ulgą, gdy podano informację, że Międzynarodowy Port Lotniczy „Lwów” zostanie nazwany imieniem założyciela miasta – króla Daniela Halickiego. Odpowiednie rozporządzenie z inicjatywy wicepremiera Ukrainy, ministra infrastruktury Borysa Kolesnikowa, zostało już uchwalone przez Radę Ministrów Ukrainy. Stało się tak za sprawą mera Lwowa Andrija Sadowego, który zwrócił się do ukraińskiego rządu z wnioskiem o nazwanie miejscowego lotniska imieniem założyciela Lwowa, króla Daniela Halickiego. Sadowy poinformował opinie publiczną, że występując z wnioskiem w sprawie nazwy lotniska we Lwowie wziął pod uwagę głosowanie internetowe, przeprowadzone m.in. na Facebooku. Spośród ponad 12 tysięcy jego uczestników za Danielem Halickim opowiedziało się 3,2 tys. osób. Nazwanie lotniska imieniem Bandery poparło ponad 2,1 tys. osób. Tuż za Danielem Halickim i Stepanem Banderą na trzecim miejscu w rankingu poparcia dla nowej nazwy lotniska we Lwowie znalazło się „Lotnisko Lwów”. W pierwszej dziesiątce umieszczono takie propozycje jak m.in. „Lemberg International”, „Stanisław Lem” (na cześć urodzonego we Lwowie polskiego pisarza Stanisława Lema), oraz „Andrej Szeptycki” (greckokatolicki metropolita lwowski).

To bardzo dobra propozycja, aby nazwać lwowski port lotniczy imieniem założyciela miasta Lwowa księcia i króla Rusi w latach 1253-1264 Daniela Halickiego. Wychodzi ona naprzeciw współczesnym trendom, to całkiem w duchu czasu, w duchu tego, jak nazywają porty lotnicze na świecie. Po drugie wybrana nazwa jest neutralną i  „zjednoczeniową”. Jednak w Kijowie usunięto z nazwy słowo „król” (Rada Ministrów usunęła z nazwy lwowskiego lotniska słowo „król”). Tym faktem oburzony jest m.in. sekretarz Rady Miejskiej Lwowa Wasyl Pawluk. Nie ukrywam, że mnie też to oburza. Bo przecież Daniel Halicki (1201-1264) ma bardzo piękną historię. Wpierw był księciem wołyńskim od 1229, a potem halickim od 1238. Zjednoczył ziemie Rusi Halicko-Wołyńskiej. W 1239 zdobył ziemię kijowską. Po wielu latach doprowadził do zjednoczenia ziem południowo-zachodniej Rusi. Przyczynił się do rozwoju księstwa. W budowie silnego państwa przeszkadzali mu często Tatarzy (Mongołowie), którzy najeżdżali wielokrotnie na księstwo, dokonując poważnych zniszczeń. W 1240 Daniel Halicki musiał uznać ich zwierzchnictwo. Próbował stworzyć koalicję antytatarską, szukając sojuszników m.in. wśród książąt polskich, za co w 1254 otrzymał od papieża Innocentego IV insygnia królewskie, które założył mu Opizon, legat papieża, Drohiczynie w końcu 1253 lub początku 1254 roku. Przeniósł stolicę księstwa do Chełma. Do zawarcia unii kościelnej jednak nie doszło. Niestety historia dla niektórych ministrów ukraińskich jest zagrożeniem, bo pokazuje naród, który miał króla, i to jedynego zresztą, ale jakże ważnego.

W tej sprawie popieram sekretarza Rady Miejskiej Lwowa Wasyla Pawluka. Dobrze, ze wezwał radnych, aby uchwalili nowy apel do Rady Ministrów z prośbą dodania do nazwy lotniska słowa „król”. Jeżeli rząd mimo wszystko nie zrobi tego, wtedy samorządowiec proponuje przy wjeździe na lotnisko postawić ogromny bilbord z napisem „Lotnisko im. króla Daniela Halickiego”. I ma rację mówiąc: „Jeżeli w Kijowie nie rozumieją, że my oddzielny naród, powinniśmy pokazać, że jesteśmy niepodległym państwem”.

To znakomity przykład postaci historycznej, która jest Ukraińcom bardzo potrzebna. Niech Kijów nie obdziera Daniela Halickiego z godności i insygniów królewskich.

Leave a Reply

Your email address will not be published.