Do napisania tego tekstu zainspirował mnie prof. Stanisław Sławomir Nicieja, który niedawno gościł w Rzeszowie. Z takim zachwytem opowiadał o Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, a przede wszystkim o ludziach, których doczesne szczątki tam spoczywają, że tych opowieści można byłoby słuchać godzinami. Przy okazji promował kolejne wydanie książki poświeconej perle architektury lwowskiej, bo za taką trzeba uznać lwowską nekropolię, jedną z najpiękniejszych i największych w Europie, erygowaną w 1786 r., starszą od cmentarza na Powązkach w Warszawie.


Szczególną uwagę zwracają pomniki o wielkiej wartości artystycznej, przedstawiające wizerunki zmarłych, alegoryczne postacie, a także kaplice, obeliski, kolumny. Na cmentarzu podziwiać można oryginalne zdobnictwo nagrobne z całą antyczną i chrześcijańską symboliką pośmiertną. Przepiękne rzeźby i płaskorzeźby przedstawiające anioły, kobiety, płaczki, symbolizują odczucia doznawane przy stracie ukochanych osób: ból, smutek, rozpacz oraz chrześcijańskie wyobrażenie miłości, wiary i ukojenia. Nad tym wszystkim wznosi się krzyż, będący symbolem cierpienia na ziemskich drogach i bezdrożach. Spośród innych lwowskich cmentarzy ten na Łyczakowie wyróżnia się swoim reprezentacyjnym charakterem i bogactwem nagrobków, a to dlatego, że jak pisano sto lat temu, „na Łyczaków trafiało dobre towarzystwo”. Rzeźby, nagrobki, kaplice odzwierciedlały charakter miasta bogatych kupców i mieszczan, wysokich urzędników, artystów, pisarzy, naukowców. Lwów, ogród snu i pamięci” jest podsumowaniem ponad trzydziestoletnich badań profesora Stanisława S. Niciei nad Cmentarzem Łyczakowskim. Niewiele wiedzielibyśmy o tej polskiej nekropolii, o ludziach na niej pochowanych, autorach pomników nagrobnych, gdyby nie on. Profesor Nicieja poświęcił cmentarzowi, a właściwie cmentarzom na Łyczakowie (bo jest tam także Cmentarz Obrońców Lwowa) kilka książek, filmów i kilkadziesiąt artykułów, nie mówiąc o licznych wywiadach dla mediów. Najnowsza publikacja prof. Niciei „Lwów, ogród snu i pamięci” to pierwsze obszerne, liczące ponad 500 stron przedstawienie twórczości artystów, którzy nadali charakter cmentarzowi. Hartman Witwer i Anton Schimser pozostawali pod wpływem Canovy. Parys Filippi, „romantyk-idealista”, stworzył szkołę rzeźbiarską, skąd wyszli twórcy pomników pełnych melancholii oraz zadumy, i był obok swego ucznia Juliana Markowskiego autorem największej liczby nagrobków. Piotr Wójtowicz, zwany był lwowskim Fidiaszem. Od lat 70. XX wieku, kiedy to władze sowieckiej Ukrainy uznały, że cmentarz będzie miejscem pochówku tylko dla ludzi zasłużonych, zaczęły znów się pojawiać pomniki artystyczne. Autor wspomina także ich twórców.

Był rok 1981. To właśnie wtedy prof. Stanisław Nicieja postanowił po raz pierwszy opisać i sfotografować ten cmentarz, by jego groby, nawet gdyby się rozpadły, nie zostały zapomniane, by trwała pamięć o pochowanych w nich ludziach. Wówczas Cmentarz Łyczakowski, a właściwie jego stara, polska część, znajdowała się wówczas w stanie agonalnym. „Ukraińskie i rosyjskie nowe nagrobki (…) przesłaniały polskie, zaniedbane pomniki. Na kwaterach peryferyjnych cmentarza wszystko głuszyła i przesłaniała bujna roślinność, wciskająca się korzeniami w szczeliny i rozsadzająca monumenty, krusząca napisy epitafijne. Rdza trawiła secesyjne żeliwne krzyże i latarnie nagrobne oraz tabliczki z nazwiskami zmarłych. Resztę spustoszenia czyniły ręce wandali” – tak pisał wówczas prof. Nicieja o Cmentarzu Łyczakowskim. Od tego czasu sporo zrobiono, aby uratować cenne nagrobki, wykonane przez mistrzów sztuki nagrobnej. Cieszy fakt, że najcenniejsze pomniki i kaplice polskie są odnawiane, najczęściej z polskich funduszy. Było to możliwe dzięki różnym akcjom ratowania zabytkowych nagrobków. Prowadzą je m.in. podkarpaccy dziennikarze i leśnicy, a także działacze kresowi z całej Polski. Jednak mało aktywna jest strona ukraińska. To przecież spoczywają tam znakomite postacie, którym Lwów zawdzięcza bardzo dużo. Nie powinno mieć znaczenia, że byli to w większości Polacy, bo taki był ten gród w czasach galicyjskich. Ukraińcy chyba nie rozumieją, że rangę cmentarza wyznaczają jednak przede wszystkim nazwiska pochowanych. W przypadku Łyczakowa są to m.in. Julian Konstanty Ordon, Artur Grottger, Gabriela Zapolska, Maria Konopnicka, Ludwik Rydygier, Stefan Banach. To jedne z największych nazwisk z obszernego wykazu osób zidentyfikowanych, spoczywających na Łyczakowie. Do tej pory prof. Niciei udało się zebrać informacje o poblisko 5 tys. spoczywających tam postaciach (na tym cmentarzu spoczęło 20 tys. wybitnych ludzi). Cmentarz jest odzwierciedleniem polskiej historii miasta. Tu spoczywają m.in. profesorowie Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej, dyrektorzy i pracownicy Ossolineum (m. in. Oswald Balzer i Ludwik Bernacki). Niestety w ostatnim czasie na Cmentarzu Łyczakowskim, mimo że ma on status muzeum, nadal postępuje proces likwidowania starych polskich grobów i nagrobków. Wszystko, co polskie jest stamtąd systematycznie wypierane. Zniszczono część polskich grobów, by zrobić miejsce pod panteon strzelców siczowych, mający stanowić kontrapunkt dla Cmentarza Obrońców Lwowa.

Fot.-2-DSC00869

Niemniej jednak cieszy fakt, że w tym roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przeznaczyło kolejne środki na ratowanie zabytkowej lwowskiej nekropoli. W ramach Programu „Dziedzictwo kulturowe” przeznaczono 474 tys. zł na prace restauratorskie na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Dzięki nim uda się odrestaurować kolejne zabytkowe nagrobki. Szkoda, że polskiej inicjatywy nie wspiera strona ukraińska.

Relacja ze spotkania jest do pobrania na http://wyslijplik.pl/download.php?sid=IYM7mOW8

 

Adam Kulczycki

Leave a Reply

Your email address will not be published.