Kto z nas może sobie wyobrazić jak dawniej wyglądał Rzeszów w okolicach kościoła OO. Bernardynów? Aby ukazać ten obraz zacznijmy od samego klasztoru. Został on wybudowany w XVII wieku przez Mikołaja Spytka-Ligęzę. Nie tylko wybudował on kościół, lecz sprowadził do niego także zakonników. Bernardyni utrzymywali się głównie z ofiar wiernych. Zakonnicy szybko objęli pod swoją opiekę obszary wokół kościoła. Dzięki temu mogli prowadzić znaczne gospodarstwo rolne i ogrodowe. Kościół należał także do systemu obronnego miasta. O wielkości samego jeziora świadczy fakt, że Lubomirscy, chcąc wziąć udział w niedzielnym nabożeństwie, wsiadali pod zamkiem do łodzi i płynęli nią do specjalnie urządzonej przystani po kościołem. W zimie jezioro służyło także jako lodowisko dla mieszkańców miasta. Niestety w późniejszych latach było ono stopniowo zmniejszane. Zasypano je śmieciami, ziemią z wykopów i gruzami, aż w efekcie zostało całkowicie zasypane. Łatwo sobie wyobrazić, jak przy tamtym poziomie higieny wyglądały takie zbiorniki wodne. Topiono w wodzie padlinę, wylewano ścieki. Na terenie dawnego jeziora zbudowano rozległy parking (plac „Balcerowicza”). Obszary należące do Bernardynów zostały im odebrane. Usunięto zabudowania gospodarcze. Wschodnia część ogrodu została przeznaczona pod budowę gmachu Wojewódzkiej Rady Narodowej (dziś Urząd Wojewódzki). Na zachodniej części ogrodu bernardyńskiego, na narożu ulic 22 Lipca (obecnie Łukasza Cieplińskiego) i Lenina (obecnie Piłsudskiego) przez długi czas leżał sobie niezagospodarowany plac. Kiedy przyszedł i jego koniec, wzniesiono tam Pomnik Czynu Rewolucyjnego. W trackie prac budowlanych chciano odebrać Bernardynom jeszcze większy teren niż ustalono. Doszło do sporu pomiędzy zakonnikami a władzą. Zorganizowano nawet demonstrację ludności, której, jak podają źródła, milicja tylko się przyglądała. Udało się. Bernardyni obronili swój skrawek ziemi. Sam pomnik szybko stał się obiektem dowcipów i żartów. Powstał szereg ironicznych wierszyków, nie zawsze cenzuralnych. Teren przed pomnikiem wyasfaltowano i pokryto kostką. Miał to być plac manifestacji i uroczystości. Wyobraźmy sobie teraz jak piękny i spokojniejszy byłby Rzeszów z Jeziorem Bernardyńskim.

Leave a Reply

Your email address will not be published.