Im bliżej do rocznicy tragicznych wydarzeń lipca 1943 roku na Wołyni, tym częściej możemy napotkać w prasie ukraińskiej publikacje wmawiające opinii publicznej, że polsko-ukraiński konflikt zbrojny w okresie II wojny światowej jest najbardziej bolesnym problemem współczesnej pamięci historycznej polskiej i ukraińskiej historii wzajemnych stosunków w XX wieku. Żaden z ukraińskich historyków nie ma śmiałości nazwać czystki etnicznej dokonanej na ludności polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej przez OUN-UPA. Symbolem ludobójstwa dokonanego na bezbronnej ludności polskiej Wołynia jest „Krwawa Niedziela” 11 lipca, kiedy to formacje ukraińskich nacjonalistów zaatakowały prawie 100 miejscowości, gdzie mieszkała ludność katolicka, przeważnie polska (obecnie w ponad 2 tys. miejscowości nie ma znaków upamiętniających ślady zbrodni, a kości ofiar dość często pozostają niepochowane i narażone są na bezczeszczenie).

Cennym głosem w dyskusji jest artykuł historyka z Moskwy Klemensa Fedevycha, który zaapelował do ukraińskich i polskich historyków, aby zaprzestali wzajemnej licytacji ofiar i ocenili fakty historyczne w świetle źródeł (http://zaxid.net/home/showSingleNews.do?chas_zakinchiti_viynu&;objectId=1280547).

Szkoda, że na polsko-ukraińską historię w świetle źródeł nie chcą spojrzeć elity ukraińskie na czele z hierarchią Cerkwi greckokatolickiej. O tym, jaki jest stosunek biskupów Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej do wydarzeń na Wołyniu w 1943 roku dowiadujemy się z specjalnego „Orędzia Synodu Biskupów Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej do wiernych i wszystkich ludzi dobrej woli z okazji 70. rocznicy tragedii wołyńskiej” (Uwagi przedstawione przez metropolitę Mokrzyckiego Kościołowi greckokatolickiemu jego hierarchowie uznali za nie do przyjęcia. W związku z tym jego przedstawiciele zdecydowali się na jednostronne wydanie swego listu). Tekst orędzia został odczytany w cerkwiach tego Kościoła w niedzielę 17 marca.

W tym miejscu należy odnotować iż na początku marca ks. abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski obrządku łacińskiego, poinformował polskich biskupów podczas 361. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie o trudnościach w wypracowaniu wspólnego listu pasterskiego Kościoła rzymskokatolickiego oraz Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej z okazji 70. rocznicy tragedii wołyńskiej. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że strona greckokatolicka proponowała dwa projekty listu pasterskiego, w których pomijano sedno sprawy. Mówiono o „bratobójstwie” sugerując porównywalną odpowiedzialność „każdej ze stron”. Twierdzono, że„wołyńska tragedia” wynikła z jakichś „wzajemnych krzywd Ukraińców i Polaków”, które ją „uwarunkowały”. W projekcie greckokatolickim mowa była o „pozbawieniu Ukraińców praw do samostanowienia na własnej ziemi” oraz o „etnicznej czystce, czyli przymusowym wysiedleniu ludności polskiej z Wołynia”. Niestety, strona greckokatolicka, która wystąpiła z inicjatywą wspólnego listu nie chciała przy tym przyjąć uwag i propozycji wystosowanych przez rzymskokatolickich współbraci. Odrzucona została propozycja wspólnego modlitewnego wspomnienia ofiar rzezi w drugą niedzielę lipca. Symbolem ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na bezbronnej ludności polskiej Wołynia jest „Krwawa Niedziela” 11 lipca, kiedy to formacje ukraińskich nacjonalistów zaatakowały prawie 100 miejscowości, gdzie mieszkała ludność katolicka, przeważnie polska. Hierarchowie Cerkwi greckokatolickiej nie zgodzili się także na organizacje godnego pochówku szczątków ofiar rzezi (obecnie w ponad 2 tys. miejscowości nie ma znaków upamiętniających ślady zbrodni, a kości ofiar dość często pozostają niepochowane i narażone są na bezczeszczenie).

Wystąpienie metropolity Mokrzyckiego spotkało ze swoistą ripostą władyki Wenedykta, biskupa pomocniczego ze Lwowa (greckokatolicki hierarcha reprezentował na zebraniu polskich biskupów Najprzewielebniejszego Światosława, głowę Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej). Przedstawiciel Cerkwi greckokatolickiej oznajmił, iż opinia lwowskiego metropolity, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Ukrainy, „nie odzwierciedla opinii całego episkopatu rzymskokatolickiego na Ukrainie”.

Oczywiście w tej sprawie głos zabrał redaktor naczelny „GW” Adam Michnik („GW” jako jedyny dziennik opublikował tekst orędzia w całości). Jego zdaniem, list ukraińskich biskupów jest godnym uwagi. Owszem, warto orędzie przeczytać z uwagą, ale tylko po to, aby przeanalizować użyte w nim terminy i pojęcia służące do zakłamywania historii. Redaktor naczelny „GW” nie omieszkał wytknąć metropolicie Mokrzyckiemu niechęci podpisania wspólnego przesłania. „Język metropolity, który odmówił [podpisania] wspólnego apelu, to nie jest język Jana Pawła II, to raczej język tych, którzy uparcie szukają źdźbła w cudzym oku” – stwierdził redaktor Michnik.

W tym miejscu wypada mi jedynie ubolewać nad celowym, stronniczym stanowiskiem redaktora naczelnego „GW”. Według zgodnej oceny historyków obydwu krajów na samym Wołyniu zginęło w „krwawe żniwa” ponad 60. tys. cywilnej ludności polskiej. W opublikowanym orędziu Synodu Biskupów Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej fakt ten określono jako „przymusowe wysiedlenie ludności polskiej”.

Zastosowany w orędziu język jest niebezpiecznym uciekaniem do różnych eufemizmów i unikanie właściwych i adekwatnych określeń: eksterminacja, ludobójstwo, czystki etniczne. W orędziu znajdujemy m.in. takie oto określenia i stwierdzenia: „Bratobójstwo lat 1942-43 na Wołyniu”, „niewinnie zabitych w bratobójczej wojnie 1943 r. na Wołyniu oraz innych ziemiach Ukrainy i Polski.

Nie było żadnego bratobójstwa a ni bratobójczej wojny. Nie można zakłamywać historii o masowych mordach cywilnej ludności polskiej i nie tylko – bo także żydowskiej, ormiańskiej oraz ukraińskiej. Była to metodycznie zaplanowana akcja eliminacji polskiej społeczności z obszaru Wołynia i Małopolski Wschodniej przy użyciu wszelkich najbardziej wyrafinowanych i bezwzględnych metod.

Niestety biskupom greckokatolickim nadal brakuje odwagi, aby nazwać po imieniu zabójstwa – zabójstwami, ludobójstwo – ludobójstwem, tortury – torturami, bestialstwo – bestialstwem”, a nie uciekać w obwiniające Polaków bez uzasadnienia sformułowania o bratobójczej wojnie, której nigdy nie było.

Fot. zaxid.net

 

***

Orędzie Synodu Biskupów Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej do wiernych i wszystkich ludzi dobrej woli z okazji 70. rocznicy tragedii wołyńskiej

Drodzy w Chrystusie!


Stojąc na progu obchodów 70. rocznicy ukraińsko-polskiego konfliktu na Wołyniu, my, biskupi Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej, pragniemy dzisiejszym orędziem wyrazić nasze stanowisko w sprawie tych tragicznych wydarzeń. Wymaga tego od nas nie tylko chęć uczczenia niewinnych ofiar oraz solidarności w bólu z ich bliskimi, ale także troska o to, że manipulowanie okolicznościami tych wydarzeń na zamówienie polityczne i zacięte nieprzejednanie ludzkich serc pojedynczych osób albo grup mogą tylko rozdmuchać przygasły ogień narodowej wrogości.

Historycy powinni jeszcze sporo popracować nad okolicznościami i okrutnymi szczegółami przebiegu ukraińsko-polskiego konfliktu i rozlewu krwi. Nad ich skutkami, a także ustalić imiona ofiar. Jedno jest bezsprzeczne: przed Panem nie ma żadnego usprawiedliwienia ani jedno zniszczone ludzkie życie, ani zapomniana krzywda.

Bratobójstwo lat 1942-43 na Wołyniu wymaga przede wszystkim oceny chrześcijańskiej, bo tylko ona może dać odpowiedź na dylematy moralne dotyczące tego konfliktu i uzdrowić pamięć. Bóg stworzył nas różnymi, więc nic dziwnego, że polski i ukraiński naród będą miały inną pamięć zbiorową o tych wydarzeniach. Będą miały także różną ocenę ich kontekstu historycznego oraz będą nadawały im różne nazwy.

Ale mimo wszelkich różnic mamy jednakowy status dzieci Bożych. Pan zostawił nam jednakowe przykazania i jednakowo zobowiązał nas do ich przestrzegania. Dlatego przed obliczem Pana z Jego kategorycznym warunkiem: „Nie zabijaj!”, nie możemy nie pojednać się na jednakowej chrześcijańskiej ocenie naszej przeszłości. Przed obliczem Wcielonej Miłości nie możemy nie stać z gorzkim poczuciem winy i przepraszać, bo wzajemna wrogość aż do rozlewu braterskiej krwi nie ma usprawiedliwienia.

Ocena chrześcijańska tragedii wołyńskiej, a także krzywd w stosunkach Ukraińców i Polaków, którzy je wyrządzali albo byli nimi dotknięci, wymaga od nas jednoznacznego potępienia. Z chrześcijańskiego punktu widzenia na potępienie zasługuje polityka ukierunkowana na pozbawienie prawa samookreślenia się Ukraińców na swej ziemi, jak i zbrojna przemoc przeciwko polskiej ludności Wołynia.

Nasz moralny obowiązek przed Bogiem polega na uświadomieniu, że polityczne i ideologiczne racje, które wydawały się przekonujące dla naszych przodków, doprowadziły do zabójstwa niewinnych ludzi i wzajemnej zemsty. To, co dla niektórych wydawało się sprawiedliwe czy wręcz uświęcone przez Boga, było okrutnym podeptaniem Jego przykazań i wielkim zaćmieniem ludzkiego ducha.

Stojąc przed obliczem Pana naszego Jezusa Chrystusa, który jest wcieloną i objawioną człowiekowi Prawdą, z przykrością konstatując naszą nieumiejętność wcielenia w życie nauki wypływającej z chrztu świętego, oddajemy szczególną cześć i pamięć tym wcale nie pojedynczym bohaterom, którzy, ze strony ukraińskiej, jak i polskiej, ryzykując własne życie, ratowali bliźnich od śmierci albo w innych sposób występowali w ich obronie w tych burzliwych czasach.

Nie mamy władzy nad przeszłością. Dlatego naszym celem jest nie tylko spojrzenie na tragiczną przeszłość chrześcijańskim okiem, oddając je w ręce Bożego miłosierdzia i prosząc Najwyższego o zagojenie historycznych ran na ciele naszych narodów. Jeszcze bardziej zależy nam na tym, by zachować teraźniejszość i przyszłość, za które niesiemy bezpośrednią odpowiedzialność. Zadaniem naszej Cerkwi jest uczynienie, by budując stosunki z sąsiednimi narodami i ruszając w pielgrzymkę ku wspólnej przyszłości, nasze narody obierały właściwy kierunek duchowy nieprzeczący przykazaniom Chrystusa.

Chcemy kontynuować dzieło pojednania dwóch bratnich narodów – polskiego i ukraińskiego – dla wzajemnego wybaczenia w imię sprawiedliwości. Zapoczątkowali je 22 maja 1945 r. w rzymskim kolegium św. Jozafata prymas Polski kard. August Hlond oraz ukraiński biskup Iwan Buczko. Szczególnym etapem w tym procesie był liturgiczny Akt Wzajemnego Wybaczenia i Pojednania, który odbył się 19 czerwca 2005 r. w Warszawie oraz 26 czerwca 2005 r. we Lwowie.

Popieramy wezwanie Ukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji Religijnych z deklaracji „Wiedza o przeszłości – drogą ku przyszłości” z 3 października 2012 r. Warto przeciwdziałać konfliktom religijnym i narodowym. Powinniśmy to robić, dając świadectwa dobrych przykładów współpracy, wzajemnego szacunku, porozumienia, wsparcia między przedstawicielami różnych narodów i religii oraz badaniem i propagowaniem prawdy o przeszłości.

Modlimy się o wieczny spokój i Królestwo Niebieskie wszystkich niewinnie zabitych w bratobójczej wojnie 1943 r. na Wołyniu oraz innych ziemiach Ukrainy i Polski. Niech cieszą się wiecznym życiem i błogosławieństwem wśród sprawiedliwych po prawicy Pana!

Niech zapanuje pokój i Boża łaska w duszach członków ich rodzin, żeby wojna, jako dawno wygasła na terenach Wołynia, nie trwała nadal w ludzkich sercach!

Prosimy Boga o uczynienie nas spadkobiercami duchowego wyczynu ludzi, którzy kochali swych bliźnich, i uchronienie nas od pokus skłaniających człowieka, by złamał prawo Boże.

Niech Pan pomoże polskiemu i ukraińskiemu narodowi wytrwać w pokoju, dobrym sąsiedztwie i dzielić się swymi skarbami duchowymi na chwałę Boga!

+ Swiatosław, najwyższy arcybiskup Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,13579389,Oredzie_Synodu_Biskupow_Ukrainskiej_Cerkwi_Greckokatolickiej.html

Leave a Reply

Your email address will not be published.