Dziś (11 lipca 2013 r. ) przypada 70. rocznica Rzezi Wołyńskiej. Dla Polaków jest jedną z najbardziej dramatycznych zbrodni o charakterze masowym.

Akcje nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA skierowane przeciwko ludności polskiej na Kresach Wschodnich (mordy na wielką skalę, pożogi, rabunki i niszczenie mienia) były przedmiotem śledztw prowadzonych od 1990 r.: najpierw przez Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – Instytut Pamięci Narodowej, następnie przekształcono tę instytucję w Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Instytut Pamięci Narodowej. W wyniku tych wieloletnich śledztw została sformułowana ocena prawna zbrodni OUN-UPA, które zostały zakwalifikowane jako zbrodnie ludobójstwa[1].

Podczas ciągnących się od 1942 do 1947 roku napadów, nasilonych w lecie 1943 roku, wymordowano ponad 100 tysięcy Polaków oraz kilka tysięcy Ukraińców. Akcja zainicjowana była przez działaczy OUN-B (banderowcy) i wykonywana przede wszystkim przez formacje UPA wspomagane przez chłopów. Najwięcej mordów, dokonanych w lecie 1943 roku, odbywało się w niedziele. Ukraińcy wykorzystywali fakt, że ludność polska gromadziła się podczas mszy w kościołach, więc często kościoły były otaczane, a wierni przed śmiercią częstokroć byli torturowani w okrutny sposób (np. przecinanie ludzi na pół piłą do drewna, wyłupywanie oczu, palenie żywcem). 11 lipca 1943 miał miejsce skoordynowany atak na dziesiątki polskich miejscowości, w całym zaś lipcu na co najmniej 530 polskich wsi i osad. Pod hasłem Śmierć Lachom zginęło wówczas kilkanaście tysięcy Polaków. Bardzo trudno dziś określić dokładnie liczbę pomordowanych Polaków. Jest to często wynikiem faktu, że niektóre miejscowości zostały zrównane z ziemią, a ich mieszkańcy wymordowani do ostatniego człowieka. Ostrożne szacunki poparte materiałem dowodowym, w postaci relacji tych, którzy przeżyli, pozwalają określić straty polskie na Wołyniu na ok. 60 tys. pomordowanych.
W 1944 bandy UPA przeniosły ciężar swych działań na Ziemię Lwowską i Podole, liczniej niż Wołyń zamieszkałe przez Polaków. Straty w Małopolsce Wschodniej (województwa: lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) są trudne do oszacowania ze względu na brak (wówczas i obecnie) możliwości zinwentaryzowania tych zbrodni. Są to liczby wielokrotnie wyższe, co pozwala określić ogólną liczbę polskich ofiar nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na ok. 200 tys. osób. Polacy bronili się, ale, będąc mniejszością (zwłaszcza na Wołyniu), nie mieli większych szans. Do obrony stanęły oddziały Armii Krajowej oraz innych organizacji podziemnych, ale największą rolę odegrały polskie oddziały samoobrony. Do historii przeszła samoobrona w Przebrażu, w którym schroniło się ok. 20 tysięcy Polaków.

W 1944 walki z nacjonalistami ukraińskimi prowadziła także 27 Wołyńska Dywizja Armii Krajowej. Po zajęciu tych terenów przez zwycięskie wojska sowieckie Polacy zaczęli wstępować, za zgodą miejscowych komend AK, do tworzonych przez władze sowieckie Istriebitielnych Batalionów, które w dużym stopniu przyczyniły się do uratowania życia i mienia tysięcy ocalałych z pogromu Polaków.

Nacjonaliści ukraińscy mordowali także Ukraińców i Czechów nieprzychylnych UPA, pomagającym Polakom bądź współpracujących z ZSRR w roku 1941. Są oni obecnie często traktowani przez propagandę jako ofiary polskiej akcji odwetowej. Dużo ofiar było też wśród osób z małżeństw mieszanych. Mordowano przede wszystkim dzieci i jednego z małżonków. Często zmuszano np. męża Ukraińca do zabicia własnych dzieci i żony, odmowa karana była śmiercią. Polacy przeprowadzali akcje odwetowe lecz ich zasięg i skala były nieporównywalne. Większość Polaków z Wołynia walczyła bowiem na różnych frontach i na miejscu pozostali głównie starcy, kobiety i dzieci.

Nie można jednak porównywać skali ofiar, nie można też stawiać znaku równości pomiędzy działalnością UPA i AK. Nie była to wojna polsko-ukraińska, jak chcą niektórzy dzisiejsi Ukraińcy, lecz kontrakcja polskiego podziemia, rozpoczęta w obronie przed czystkami.

Przedstawiane w pamiętnikach i wspomnieniach postawy duchowieństwa ukraińskiego wobec Polaków zamieszkujących Wołyń i Małopolskę Wschodnią w czasie II RP pokazują, że  narzucony społeczeństwu nacjonalizm spotkał się z żywym poparciem wielu duchownych Cerkwi greckokatolickiej. Zachowanie księży greckokatolickich miało wpływ na postępowanie banderowców, którzy likwidowali duchownych sprzeciwiających się akcji eksterminacji polskiego narodu. Banderowcy bowiem nie liczyli się z nikim i niczym, gdy tylko uznali, że  istnieje zagrożenie dla ich sprawy.

 

Według badań CBOS, Polacy wciąż niewiele wiedzą o zbrodni wołyńskiej. Zbrodnia wołyńska nadal pozostaje białą plamą w polskiej pamięci zbiorowej; prawie połowa Polaków nie ma podstawowej wiedzy na jej temat – wynika z nowego badania CBOS dotyczącego zbrodni Ukraińskiej Powstańczej Armii na polskiej ludności cywilnej z lat 1943-1945.

Aż 47 proc. badanych zadeklarowało, że nie wie ani kto był sprawcą zbrodni wołyńskiej, ani kto był jej ofiarą. 7 proc. ankietowanych podało, że rzeź wołyńska to zbrodnia dokonana na Polakach przez Niemców lub Rosjan – informuje CBOS w raporcie „Trudna Pamięć: Wołyń 1943”.

Centrum dodało przy tym, że zbrodnia wołyńska postrzegana jest najczęściej jako zbrodnia popełniona przez Ukraińców na Polakach. Odpowiedziało tak 30 proc. badanych. – Tylko dwóch na stu badanych skłonnych jest twierdzić, że ofiary i sprawcy byli po obu stronach – podał CBOS.

Starsi bardziej krytyczni wobec Ukrainy

Obecne relacje między Polską i Ukrainą najczęściej oceniane były przez respondentów ambiwalentnie. – Blisko połowa badanych (46 proc.) określa je jako ani dobre, ani złe, a 18 proc. respondentów nie ma wyrobionego zdania w tej sprawie. Odsetek osób postrzegających stosunki polsko-ukraińskie jako dobre jest tylko nieznacznie większy niż odsetek tych, które oceniają je krytycznie (21 proc. wobec 15 proc.) – podało CBOS.

Ocena stosunków polsko-ukraińskich jest zróżnicowana ze względu na wiek badanych. Im starsi są respondenci, tym częściej wyrażają krytycyzm w tej sprawie, rzadziej natomiast określają stosunki ze wschodnim sąsiadem jako dobre.

Obciążająca historia

CBOS zaznacza też, że wspólna historia Polaków i Ukraińców postrzegana była raczej jako potencjalna przyczyna konfliktu niż podstawa, na której można budować partnerskie relacje. – Ponad połowa badanych (54 proc.) uważa, że przeszłość dzieli oba narody, a tylko jedna czwarta (24 proc.) sądzi, że je łączy – czytamy w raporcie. Pozostali respondenci (22 proc.) nie mieli w tej sprawie zdania.

Mimo że badani interpretują wspólną historię obu narodów na ogół jako obciążającą, 63 proc. badanych sądzi, że pojednanie między Polską i Ukrainą jest możliwe. 21 proc. z nich uznało jednak, że pojednanie nie jest możliwe, a 16 proc. osób nie miało w tej sprawie zdania.

Mniej optymizmu w kwestii pojednania

W sprawie polsko-ukraińskiego pojednania Polacy w ostatnich pięciu latach stali się bardziej pesymistyczni. – Wprawdzie nadal, tak jak w 2008 roku, większość ankietowanych uważa, że pojednanie między Polakami i Ukraińcami jest możliwe, jednak odsetek ten zmniejszył się o 12 punktów (z 75 proc. do 63 proc.). Wzrosła natomiast liczba osób, które sądzą, że jest ono niemożliwe (z 13 proc. do 21 proc.) – zwraca uwagę Centrum.

Dodaje też, że na trudności w pojednaniu między oboma narodami w większym stopniu wskazują ludzie starsi, respondenci z wykształceniem podstawowym oraz osoby niezadowolone z własnych warunków materialnych.

Przez lata o rzezi się nie mówiło

– Rzeź wołyńska była przez lata nieobecna w polskiej świadomości historycznej, a depozytariuszami pamięci o niej były głównie rodziny dotknięte tą tragedią, szerzej – środowiska kresowe. O wydarzeniach, które miały miejsce na Wołyniu, zaczęto mówić dopiero w latach dziewięćdziesiątych i w dalszym ciągu nie są one szerzej eksponowane ani w oficjalnej, ani w zbiorowej pamięci społeczeństwa polskiego – podkreślił w komentarzu do badania Marcin Herrmann, autor opracowania badania CBOS.

Podkreślił też, że mimo że w ostatnich pięciu latach zwiększył się odsetek osób, które słyszały o rzezi wołyńskiej, wydarzenia te są często sytuowane poza wspólnym doświadczeniem Polaków i Ukraińców. – Są mylone z innymi faktami z okresu II wojny światowej lub wywołują tylko powierzchowne skojarzenia – zauważył.

Badanie Centrum Badania Opinii Społecznej przeprowadziło w czerwcu; objęło ono reprezentatywną grupę ponad 1000 dorosłych Polaków.

W tym roku mija 70. rocznica zbrodni wołyńskiej, w wyniku której na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i miejscową ludność ukraińską.

Prezydent w 70. rocznicę rzezi wołyńskiej

Polacy i Ukraińcy muszą razem udźwignąć ogromny ciężar bólu pamięci – mówił prezydent Bronisław Komorowski podczas centralnych obchodów 70. rocznicy rzezi wołyńskiej. Podczas uroczystości w Warszawie odsłonięto pomnik ofiar zbrodni UPA, pod którym złożono wieńce. Na miejscu odbyły się również apel poległych i msza.

 

Uroczystości upamiętniające zbrodnie popełnione przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej odbyły się na Skwerze Wołyńskim na stołecznym Żoliborzu. Prezydent i przedstawiciele najwyższych władz państwowych m.in. rządu, Sejmu i Senatu, przedstawiciele środowisk kresowych i krewni ofiar zbrodni UPA wzięli udział w mszy polowej, której przewodniczył biskup polowy wojska polskiego Józef Guzdek. 

– Jestem wzruszony mogąc spotkać się tutaj dzisiaj z Państwem na wspólnej modlitwie za dusze ofiar zbrodni wołyńskiej, która była zbrodnią o znamionach ludobójstwa. Jestem wdzięczny, że razem mogliśmy modlić się po chrześcijańsku mówiąc i przypominając światu, ale także samym sobie modląc się słowami odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom+. Jest co odpuszczać. Jest o co prosić dobrego pana Boga, aby darował ludziom zbrodnie. Bo ta zbrodnia była jedną z najbardziej bolesnych doświadczeń Polaków w czasie II wojny światowej – powiedział prezydent Komorowski podczas odsłonięcia Pomnika Ofiar Zbrodni Wołyńskiej. 

Komorowski przypomniał też, że ofiarami zbrodni na Wołyniu, byli także przedstawiciele innych nacji. – Był to straszny czas, był to rejon szczególnie podatny na zbrodnie wzajemne. Dlatego czcząc dzisiaj polskie ofiary pamiętajmy także i o zagładzie Żydów na tych terenach, pamiętajmy także o śmierci Ukraińców i o śmierci wszystkich innych mieszkańców tych dawnych południowo-wschodnich terenów kresowych Rzeczpospolitej – mówił prezydent. 

Prezydent podkreślił zasługi Rodzin Kresowych, które konsekwentne upominały się o pamięć i prawdę o śmierci najbliższych, zwrócił też uwagę na rolę duchowieństwa w staraniach na rzecz polsko-ukraińskiego dialogu przypominając ogłoszoną 28 czerwca deklarację biskupów z obu państw, w której duchowni dystansują się od poglądów i osób zakłamujących oraz usprawiedliwiających zbrodnie na Polakach, potępiają „skrajny nacjonalizm i szowinizm, który przed 70 laty popchnął do zbrodni Organizację Ukraińskich Nacjonalistów”. W ocenie Komorowskiego, jeśli deklaracja zostanie właściwie przemyślana, będzie przełomowym krokiem na drodze do polsko-ukraińskiego pojednania. 

Prezydent podkreślił, że Polacy i Ukraińcy muszą razem udźwignąć „ogromny ciężar bólu pamięci o strasznych czasach, o podłych czasach, o czasach, które jednak minęły”. – Musimy udźwignąć ten ciężar pamięci my Polacy. W sposób szczególny i trudny dla nich muszą udźwignąć Ukraińcy, obywatele wolnej, niepodległej Ukrainy dzisiaj – zaznaczył. 

Biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek powiedział w homilii podczas mszy polowej: – Tylko poznanie pełnej prawdy o dokonanej zbrodni może nas wyzwolić od postawy wzajemnych oskarżeń, a nawet nienawiści. Trzeba nazwać po imieniu zbrodniarza i ofiarę, należy określić proporcje zadanych ran

Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert przypomniał, że dokładnie 70 lat temu, 11 lipca 1943 roku doszło do apogeum rzezi wołyńskiej, w wyniku, której oddziały UPA napadły na blisko 100 polskich miejscowości na Wołyniu. Wydarzenia te przeszły do historii, jako tzw. Krwawa Niedziela. 

Kunert przytoczył słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Warszawie w 1999 r. pod monumentem poświęconym Poległym i Pomordowanych na Wschodzie: „Ojcze ludów i narodów, błagamy Cię, przyjmij dar świadectwa wiary, męki i śmierci synów naszego Narodu umęczonych i zamordowanych na Wschodzie; uczyń ich ofiarę posiewem wolności i pokoju”. Fragment jego modlitwy umieszczono na nowym pomniku na Skwerze Wołyńskim.

Pomnik Ofiar Zbrodni Wołyńskiej stanął na Żoliborzu

Autorem pomnika ofiar zbrodni wołyńskiej jest rzeźbiarz Marek Moderau. Dominującym elementem nowego monumentu jest siedmiometrowy krzyż z figurą Chrystusa bez rąk. Przed krzyżem znajduje się 18 tablic z nazwami miejscowości z siedmiu przedwojennych województw II Rzeczypospolitej: wołyńskiego, poleskiego, tarnopolskiego, lwowskiego, stanisławowskiego, rzeszowskiego i lubelskiego. Na pomniku, na jednej z tablic umieszczono napis: „W hołdzie obywatelom Polskim ofiarom masowej zbrodni o znamionach ludobójstwa dokonanych przez OUN-UPA w latach 1942-1947 na terenach byłych siedmiu województw II Rzeczypospolitej”. W sarkofagu u stóp krzyża będzie gromadzona ziemia z 2136 miejscowości, których nazwy widnieją na tablicach. 

Uczestnicy uroczystości złożyli pod pomnikiem wieńce, a Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego oddała salwę honorową. Uroczystość w asyście honorowej Wojska Polskiego ma zakończył apel poległych. 

W uroczystości uczestniczyli także m.in.: b. premier Tadeusz Mazowiecki, ambasador Izraela w Polsce Zvi Rav-Ner, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski oraz prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński.

Źródło:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,14257540,CBOS__Polacy_wciaz_niewiele_wiedza_o_zbrodni_wolynskiej_.html

oraz 

http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/razem-udzwignijmy-ciezar-bolu-pamieci/11730581

 


[1] Zob. E. Siemaszko, Ludobójstwo Polaków dokonane przez nacjonalistów ukraińskich – tereny i rozmiary, [w:] Pamięć i nadzieja, opracował Stanisław Koszewski, Chełm 2010, s. 7. Podstawy takiej kwalifikacji i wywód do niej prowadzący na podstawie obfitego materiału śledczego zostały szczegółowo przedstawione w publikacji Instytutu Pamięci Narodowej Zbrodnie przeszłości. Opracowania i materiały prokuratorów IPN, tom 2 Ludobójstwo, red. Radosław Ignatiew i Antoni Kura, seria Materiały pomocnicze Instytutu Pamięci Narodowej nr 10, Warszawa 2008. R. Szawłowski określa owe zbrodnie terminem genocidium atrox, czyli dzikie, okrutne. Sformułował ten termin ze względu na powszechność okrucieństw, którym poddawali swe ofiary zabójcy z OUN-UPA i wciągnięci przez te organizacje chłopi ukraińscy. Wymienię kilka przykładów najczęściej występujących tortur: odrąbywanie członków, wydłubywanie oczu, obcinanie języków, uszu, rozcinanie brzuchów, palenie żywcem, wleczenie związanej ofiary za koniem. Zob. R. Szawłowski, Konstrukcja zbrodni genocidium atrox, [w:] Zbrodnie przeszłości. Opracowania i materiały prokuratorów IPN…, s. 26-27.

Leave a Reply

Your email address will not be published.