Majdan coraz większy, ale ciągle tylko postulaty i żądania. Brak konkretów. Nawoływanie do strajków to za mało, potrzeba, aby na Majdan przyszło nie pół miliona w niedzielę, ale codziennie i każdego dnia coraz więcej. Ukraina swoją przyszłość musi wystać na Majdanie. Nie tylko w Kijowie, ale w każdym mieście. Prezydent Wiktor Janukowycz zacznie myśleć inaczej tylko wówczas, gdy zobaczy społeczeństwo na ulicy i na placach, gdy cały kraj zatrzyma się i nie tylko ogłosi strajk, ale przystąpi do strajku.

Póki co z Majdanu słychać przemowy polityków i działaczy. Każdy stara się przemówić jak najbardziej barwnym językiem i ostro. Trwa wyścig na „najlepszego mówcę”, ale słowami Ukrainy nie zmieni się. Naród nie potrzebuje tylko haseł, ale przede wszystkim konkretnych działań. Aleksander Turczyn, główny kierujący Majdanem, wezwał do zajęcia dzielnicy Kojowa, gdzie znajdują się państwowe urzędy. Nie wystarczy zająć Kijowa na kilka godzin, ale trzeba opanować go na zawsze, to będzie sukces, a tego, póki co, nie widać.

Prezydent Wiktor Janukowycz pikiet nie boi się. Opozycja wzywa do rewolucji. Pytam, jak to ma stać się…? Hasła coraz mocniejsze, a temperatura rośnie.  Może być jak z każdym palnym materiałem, wypali się. Niestety czas biegnie, a o 1 grudnia nic specjalnego nie wydarzyło się i raczej nie wydarzy się. Na Ukrainie kart nie rozdaje ani Janukowycz, ani opozycja, ani Bruksela, tylko Włodymir Putin. Politycy z Brukseli powinni jechać do Moskowy i tam rozmawiać o przyszłości Ukrainy, a nie podgrzewać Majdan, bo to bardzo proste i nie wymaga specjalnych zdolności…po ukraińsku kilka zdań można sobie nawet napisać.

Najprawdopodobniej to Rosja wygra walkę o Ukrainę

Są dwie drogi. Wesprzeć mocniej opozycję na Ukrainie, aby pod naciskiem światowej opinii publicznej, a przynajmniej europejskiej, doprowadziła do dymisji rządu Azarowa i prezydenta Wiktora Janukowycza. Europa musi zdecydowanie powiedzieć, że gotowa jest wyłożyć miliardy euro i przyjąć Ukrainę do Unii Europejskiej. Czy Europę stać na to? Raczej nie. Bruksela odetchnęła z ulgą, że ukraiński rząd wstrzymał dalsze prace nad przystąpieniem Ukrainy do Unii Europejskiej i nie doszło do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Wygląda to tak, że Bruksela udaje, że UE chce przyjąć Ukrainę, ale nie chce tego urzędujący prezydent i zależny od niego rząd premiera Mykoły Azarowa. I ta sytuacja jest wygodna dla UE, a nie jest korzystna dla Ukrainy.

Gdy ten pierwszy wariant nie zostanie zrealizowany, to prędzej czy później Ukraina zwiąże się Unią Celną z Rosją. Dla dobra Ukrainy byłoby lepiej, gdyby nastąpiło to w nieodległej przyszłości, bo stanie ciągle na rozdrożu osłabia kraj. Taka decyzja spotka się z żywą reakcją społeczeństwa. Pytanie podstawowe, czy istnieje ryzyko, że przystąpienie do Unii Celnej z Rosją wywoła ostry sprzeciw Ukraińców, szczególnie tych na Zachodniej i Środkowej Ukrainie. Jest to więcej niż pewne, że tak stanie się. To będzie czarny scenariusz, który doprowadzi do podziału na dwie Ukrainy. Ukraińcy z zachodnich i środkowych obwodów nigdy nie pogodzą się z włączeniem Ukrainy do Unii Celnej z Rosją. A może o to rozchodzi się prezydentowi Włodymirowi Putinowi? Oderwać cześć Ukrainy, tej bogatszej, i przyłączyć do Rosji? To przecież we Wschodniej Ukrainie ulokowane są największe zakłady przemysłowe z branży metalurgicznej czy chemicznej. Tam są także kopalnie węgla i rudy żelaza, rud metali kolorowych (cynku, ołowiu, rtęci, glinu), i inne bogactwa naturalne.

Nie ma trzeciej drogi. Trzecia droga już się skończyła, dalej można wybrać jedną z dwóch: Rosja albo Unia Europejska.  Wybór trudny, ale nieunikniony. Czy uczynią to sami Ukraińcy przy wsparciu Brukseli, czy stanie się to za sprawą Rosji, ale za przyzwoleniem Brukseli i USA? Jedno jest pewne dziś w swoich dążeniach bardziej zdeterminowana jest Rosja i to ona najprawdopodobniej wygra walkę o Ukrainę, a przynajmniej o jej część. 

Jaki będzie efekt wizyty szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton? 

Czy to już tylko gra, a karty zostały już rozdane?

Czekam, aż w wreszcie w sprawie Ukrainy głos zabierze kanclerz Niemiec. Sytuacja całej Unii z wyjątkiem Niemiec nie wygląda dziś różowo, narastają kolejne zagrożenia, bańki spekulacyjne, utrzymuje się recesja i olbrzymie bezrobocie, zwłaszcza ludzi młodych. Jeśli UE chce naprawdę pomóc Ukrainie najpierw musi pomóc sobie, chyba że to od początku do końca pozorowana akcja.

Warto przeczytać „Kto nie chce Ukrainy?”na: http://www.wsieci.pl/kto-nie-chce-ukrainy-pnews-601?comment=4506

Leave a Reply

Your email address will not be published.