W Kijowie wrze już trzeci miesiąc. Decyzja prezydenta Janukowycza o wstrzymaniu dalszych rozmów z Unią Europejską w kwestii podpisywania umowy stowarzyszeniowej wywołała falę protestów. Kijowski Majdan wrze. Od kilku dni na ulicach pojawiły się barykady. Dochodzi do potyczek manifestujących z milicją i „Berkutem”. Do manifestujących przyłączyli się kibice drużyn piłkarskich. Słowem, który łączy manifestujących to „peremoha”. „Razom do peremohy” – zaklinają manifestujących liderzy opozycji: Kliczko, Tiahnybok, Jaceniuk, Poroszonko. Po ostatnich krwawych starciach w Kijowie ruszył, jak to określił Oleg Tiahnybok, „drugi front”. W kilku miastach wojewódzkich manifestujący zajęli siedziby państwowych obwodowych administracji. Fala przechodzi do wschodnich obwodów. W tych miastach, od Lwowa poprzez Zakarapacie aż do Chmielnickiego, powołano rady narodowe, które mają przejąć władze. Celem jest obalenie, jak to określił Jaceniuk,  „jedynego cara Ukrainy” – Janukowycza.

Tymczasem, jak informuje oficjalna strona prezydenta, Janukowycz wyszedł propozycją podzielenia się władzą. Wiktor Janukowycz jest gotowy oddać część władzy opozycji. Stanowiska premiera i wicepremierów mieliby objąć liderzy opozycji. Szefem rządu miałby zostać Arsenij Jaceniuk, a pierwszym wicepremierem do spraw humanitarnych Witalij Kliczko. Prokuratura Generalna jest gotowa wypuścić z aresztów zatrzymanych w czasie zamieszek. Będą oni przebywać w aresztach domowych. W zamian za to, demonstranci muszą opuścić ulicę Hruszewskiego. Będzie uchwalona ustawa o amnestii, ale protestujący muszą opuścić plac Niepodległości (Majdan) i wszystkie zajęte budynki. Przedmiotem rozmów może być też powrót do konstytucji z 2004 roku. Osłabiłoby to władzę prezydenta. Szef państwa jest też gotowy do wprowadzenia zmian do przyjętych niedawno ustaw ograniczających wolności obywatelskie, w tym słowa i zgromadzeń. 

Propozycje nie spotkały się z entuzjazmem liderów opozycji. Ich celem jest obalenie aktualnego rządu i prezydenta. W grę wchodzą przedterminowe wybory. Rewolucja idzie do przodu! Do „peremohy” wzywają również duchowni. Patriarcha „Filaret”, zwierzchnik ukraińskiej Cerkwi prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, która nie uznaje zwierzchności Moskwy, przywołał przykład nagiego kozaka Mychajła Hawryluka, którego poniżał „Berkut”. „Ukraiński naród nigdy nie da się poniżyć” – stwierdził patriarcha Filaret. 

Jak zauważają obserwatorzy wydarzeń na Ukrainie[1], „wybuch protestów na kijowskim Majdanie i okresowo w innych miastach Ukrainy był nieoczekiwany zarówno dla władz, jak i dla opozycji. Najbardziej charakterystyczną cechą kilkutygodniowych demonstracji była ich obywatelskość i apolityczność, a w konsekwencji dystansowanie się od opozycji politycznej. Batkiwszczyna, UDAR i Swoboda do końca nie były w stanie przejąć pełnej kontroli nad protestami, co wynikało z jednej strony z dużego stopnia nieufności protestujących do polityków opozycji, z drugiej zaś – sporów o strategię działania i rywalizacji między tymi trzema partiami. W rezultacie ruch obywatelski zachował niezależność od ugrupowań politycznych. Majdan należy uznać za pierwszą wyraźną manifestację nowego pokolenia Ukraińców, wychowanych w niepodległym kraju, wykształconych, posługujących się nowymi mediami, ale też szukających oparcia w tradycji narodowej. Oszołomione początkowo protestami władze po nieudanych próbach pacyfikacji przyjęły strategię ich przeczekania, mnożąc jednocześnie przeszkody administracyjne przed opozycją polityczną i obywatelską, ograniczając jej dostęp do mediów wreszcie zawężając prawne możliwości organizacji demonstracji.

Należy oczekiwać, że w kolejnych miesiącach ujawnione na Majdanie niezadowolenie społeczne będzie narastać, stając się stałym elementem sytuacji politycznej na Ukrainie. Rośnie w siłę grupa niezadowolonych i sfrustrowanych obywateli, oczekujących sanacji życia politycznego. Towarzyszą temu przygotowania po obu stronach do wyborów prezydenckich. Po jednej stronie widoczny jest obóz opozycyjny reprezentowany przez trzy partie polityczne, podzielone różnymi interesami i ambicjami swoich liderów oraz próbujący instytucjonalizować działania ruch obywatelski. Po drugiej stronie znajduje się obóz władzy, którego wszystkie działania w polityce wewnętrznej i zagranicznej podporządkowane są odniesieniu zwycięstwa w wyborach prezydenckich za wszelką cenę. Zderzenie tych diametralnie różnych postaw, wartości i celów jest nieuchronne. O wyniku wyborów prezydenckich na początku 2015 roku, a tym samym o kierunku dalszego rozwoju Ukrainy rozstrzygnie de facto reakcja społeczeństwa na oczekiwane manipulacje i fałszerstwa wyborcze. Tym samym ujawniony w końcu 2013 roku obywatelski ruch protestu najważniejszy test ma wciąż przed sobą”[2].

Andrzej Talaga, publicysta „Rzeczpospolitej”, uważa, że „aktywna politycznie „ulica” nie ufa opozycyjnym przywódcom. Ani Kliczko, ani Jaceniuk nie przejęli rządu dusz, przeciwnie – jeszcze zanim Majdan przerodził się w rozruchy, zostali wręcz wygwizdani przez 100 tysięcy ludzi. Nie potrafili też zapobiec przemocy ze strony protestujących. Ich partie Batkiwszczyna i Udar okazały się nieprzygotowane zarówno mentalnie, jak i organizacyjnie do masowych protestów, a w ich trakcie nie potrafiły zaproponować Majdanowi planu działania, nie pokazały mu przekonującego celu, do którego należy dążyć. Jeśli wydarzenia w Kijowie są lub staną się rewolucją, z pewnością opozycja nie stoi i nie stanie na jej czele. W razie dalszej radykalizacji może wręcz sama stać się obiektem kontestacji i ataków „majdanowców”.

Znacznie lepiej wypadają dwie inne siły. Pierwsza to partia Swoboda, druga – spontanicznie zawiązane siły samoobrony Majdanu, zwane przez ich członków… Siczą. Od głównego nurtu opozycji odróżnia je determinacja, rewolucyjne cele (obalenie rządu), dobra organizacja, bojowość. Nie bez znaczenia jest także brak uwikłania w niejasne powiązania 
z oligarchami, w które jest umoczony zarówno Udar, jak i Batkiwszczyna. To nowi radykałowie stoją za obaleniem pomnika Lenina oraz walkami na ulicach Kijowa. Nie bez przyczyny w środę, kiedy pojawiły się ofiary śmiertelne, na barykadach opozycji dominowały nie flagi błękitno-żółte (narodowe ukraińskie), ale czarno-czerwone, czyli historyczne barwy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Wraz z radykalizowaniem się Majdanu postępowała akceptacja demonstrantów dla haseł narodowców, przyjęło się wykrzykiwane i pisane na murach zawołanie: „Chwała Ukrainie, chwała bohaterom!” pochodzące 
z arsenału ideologicznego OUN 
i Ukraińskiej Powstańczej Armii”[3].

Jakie są dalsze scenariusze wydarzeń na Ukrainie? Tego z całą pewnością nikt nie jest w stanie przewidzieć. Można jedynie prognozować, że im większy będzie opór władzy wobec manifestujących, tym większa będzie skala protestów w całym kraju. Opozycja i Majdan zadowolą się jedynie całkowitym oddaniem władzy przez Janukowycza.   



[2] Wojciech Konończuk, Tadeusz A. Olszański, „Co Majdan mówi o Ukrainie? Diagnoza i perspektywy ukraińskiej polityki” na http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2014-01-17/co-majdan-mowi-o-ukrainie-diagnoza-i-perspektywy-ukrainskiej

[3] Andrzej Talaga, „Nowa Ukraina będzie nacjonalistyczna”, http://www.rp.pl/artykul/9157,1081923-Nowa-Ukraina-bedzie-nacjonalistyczna.html

Leave a Reply

Your email address will not be published.