Maryla podczas prób przed pierwszym dniem festiwalu Opole 2017

Pomijając cały polityczny szum, bojkot niektórych artystów, niejasne relacje Jacka Kurskiego z władzami Opola i zagubioną w tym wszystkim samą Marylę Rodowicz – to było po prostu słabe. Żeby nie było wątpliwości – Maryla jest super. To wszystko wokół zawiodło.

 

Najgorsza konferansjerka jaką pamiętam, paździerze wyciągnięte z dna najbardziej zakurzonej szafy i gwiazdy, które albo są zapomniane, albo nie znane, albo tak dramatycznie zdesperowane, że dają najgorsze występy w swojej karierze, żeby tylko się pokazać w telewizji. Tak źle dawno nie było. To tym smutniejsze, że na 50-lecie Maryli Rodowicz należało jej się coś więcej. Ale po kolei – najgorsza w tym wszystkim najpewniej była konferansjerka, duet Maria Szabłowska i Marcin Kusy to chyba najgorszy możliwy wybór. TVP mogła postawić na sprawdzonych w scenicznych bojach Annę Popek, Tomka Kammela czy Macieja Musiała… Właściwie ktokolwiek byłby lepszy niż nudny do bólu duet w stylu „koncertu życzeń”. Wszystkie nawoływania w kierunku publiczności („Młodzi, znacie Animalsów?”) pozostawały niezręczną ciszę. Do tego pod koniec, gdy w tle (prawdopodobnie) podpici panowie (na słuch – w liczbie około trzech) próbowali wcinać się ze „sto lat”, prowadzący oniemieli i w ogóle nie wiedzieli co zrobić, co zaowocowało kilkoma minutami ciszy i zażenowanymi minami z ich strony.

Maryla Rodowicz

Więcej na: https://teleshow.wp.pl/pierwszy-koncert-w-opolu-czyli-jak-zajechac-nawet-najlepszy-repertuar-6166538480838273a

Fot. ONS.pl

Leave a Reply

Your email address will not be published.