W sobotę, 23.09.2017 r., w Lubaczowie odbyły się uroczystości z okazji 100 rocznicy urodzin Kardynała Władysława Rubina. – W nasze dziękczynienie za obfitość łask Bożych, otrzymywanych przez ostanie lata, wpisuje się również wspomnienie setnej rocznicy urodzin śp. Kardynała Władysława Rubina, którego grób znajduje się w kryptach Lubaczowskiej Konkatedry. W 2015 roku obchodziliśmy 25-lecie jego śmierci – poinformował ks. kan. Andrzej Stopyra, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Lubaczowie.

W/w uroczystościom przewodniczył Ksiądz Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski wraz z księdzem prof. arcybiskupem seniorem Janem Śrutwą, z księdzem biskupem zamojsko-lubaczowskim Marianem Rojkiem, ks. bp emerytem Ryszardem Karpińskim i ks. bp Marianem Buczkiem z Ukrainy, którzy wspólnie ze śp. Księdzem Kardynałem Rubinem pracowali w Rzymie i mieli z nim kontakt w Polsce. Zaproszona została też Rodzina śp. Kardynała i środowiska Polonijne. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele lokalnego duchowieństwa i wierni. Obecny był wójt gminy Lubaczów Wiesław Kapel, burmistrz Lubaczowa  Krzysztof Szpyt i wicestarosta lubaczowska Wiesław Huk.

Uroczystość upamiętniała dzieło życia i posługę pasterską Gorliwego Pasterza i Wielkiego Polaka, Kardynała Władysława Rubina.

Uroczystość rozpoczęła się w sobotę, 23 września 2017 r. o godz. 10.00 Sanktuarium  MBŁ w Lubaczowie konferencją ze świadectwami o życiu Kardynała. Następnie sprawowana była msza św. koncelebrowana, której przewodniczył Ksiądz Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski. Homilię wygłosił ks. bp emeryt Ryszard Karpiński. Po mszy św. odbyła się modlitwa przy grobie Kardynała. O Kardynale Rubinie wspominano także przy obiedzie.

 

Władysław Rubin urodził się w 1917 r. w Tokach koło Zbaraża. Studiował teologię i prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Po układzie Sikorski-Majski zesłańcy polscy byli zwalniani z obozów i mobilizowani w jednostkach tworzącego się Wojska Polskiego. Z tymi jednostkami Władysław Rubin dostał się do Libanu. W 1946 r., po wojennej tułaczce, przyjął święcenia kapłańskie w Bejrucie. Po odbyciu studiów w Rzymie ks. Rubin poświęcił się opiece duszpasterskiej nad emigracją polską, początkowo we Włoszech, a później na całym świecie. Był pierwszym Generalnym Sekretarzem kilku kolejnych Synodów Biskupów.

W 1964 r. został wyniesiony do godności biskupiej. Jego konsekratorami byli prymas Stefan Wyszyński i abp Karol Wojtyła. W 1979 r. papież Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej i mianował na Prefekta ds. Kościołów Wschodnich. Przez ostatnie lata swego życia kardynał Władysław Rubin cierpiał na skutek pogłębiającej się choroby. Zmarł 28 listopada 1990 r.

Rok później, 2 czerwca 1991 r., podczas IV Pielgrzymki do Ojczyzny kryptę z sarkofagiem kardynała Władysława Rubina w podziemiach lubaczowskiej prokatedry nawiedził Jan Paweł II.

 

 

Fragmenty wystąpienia dr Anny Łuckiej w Konkatedrze w Lubaczowie w dniu 23.09.2017:

We wspomnieniach Mój lwowski przyjaciel mój małżonek Stanisław Łucki pisał: „Zmarłego Kardynała Władysława Rubina poznałem jako studenta prawa we Lwowie. Mieszkaliśmy razem w domu akademickim Łoziniec (…). Zaprzyjaźniliśmy się mając podobne pogodne usposobienie. Serdeczny śmiech towarzyszył zawsze naszym rozmowom. Wojna nas rozdzieliła. Ja znalazłem się we Francji i walcząc w mundurze czy w podziemiu, przetrwałem wojnę bez obozu. Władysław Rubin nie miał tego szczęścia. Jak wielu moich przyjaciół ze Lwowa został wywieziony do ciężkich obozów w Związku Sowieckim. Po wojnie, nic nie wiedząc o jego losach, spotkałem go zupełnie przypadkowo w Paryżu. (…) Sutanna ks. Rubina w pierwszej chwili mnie zaskoczyła i musiałem dobrze się przypatrzyć, czy to jest naprawdę mój kolega z Wydziału Prawa. Swoim charakterystycznym uśmiechem wyratował mnie z niepewności mówiąc: to ja! (…) Ponowne ożywienie w kontaktach nastąpiło w roku 1964 w momencie nominacji ks. Rubina na Biskupa i Delegata Prymasa ds. Opieki nad Emigracją. Za złą poradą wysłałem gratulacje prawie oficjalne, tytułując: Drogi Księże Biskupie. Wraz z podziękowaniem otrzymałem za to wymówkę, iż należy jak dawniej pozostać przy imieniu. I o dziwo, imię „bp Władysław” stawało się coraz ważniejszą postacią zarówno w Kurii Rzymskiej, jak i na emigracji, nasza przyjaźń stawała się coraz żywsza i serdeczniejsza. I tak na początku listów Drogi zostało zastąpione przez Kochany – a więc zupełnie odwrotnie niż jest to w normalnym życiu, gdzie wraz z tytułami zapomina się często o bliskich. ( …) Wspomniałem migawkowo o osobistych kontaktach z Kardynałem chcąc głównie wykazać Jego serdeczność, brak wyniosłości, a zwłaszcza wierność w przyjaźni. Podkreślam, nie byłem wyjątkiem. Darzył On taka samą przyjaźnią innych Lwowiaków, Tarnopolan ze swego gimnazjum, później Bejrutczyków, z którymi studiował.(…) A przyjaciół miał na całym świecie, bo Lwowiacy umieli cenić prostotę, serdeczność i wierność Kardynała – Semper Fidelis.”

W 2016 r. abp maronicki Edmond Farhat, nuncjusz apostolski, długoletni współpracownik i przyjaciel ks. Władysława kard. Rubina powiedział mi w czasie mojej wizyty w Libanie:

Tłum.: Moja pamięć o kardynale Rubinie to dużo więcej niż pamięć o biskupie, o kardynale, czy o moim przełożonym, jakiego miałem w „Synodzie Biskupów” przez ponad piętnaście lat w Rzymie; to obraz księdza, kapłana w znaczeniu „sługi” Jezusa Chrystusa i Słowa Bożego. Codziennie rano przychodził po prostu do mojego biura i pukał do drzwi, mimo, że były zawsze otwarte mówiąc SABAAH KHAYR ( „dzień dobry” po libańsku ). W ten sposób chciał wyrazić swój szacunek dla mnie i swoje przywiązanie do mojego kraju, który go przyjął i gdzie pozostawił dużo przyjaciół.(…). Sposób, w jaki zachowywał się, siadał, czy mówił, czy przypomina mi obraz kapłana wrażliwego na człowieka.

 

Fot. dr Adam Kulczycki

Leave a Reply

Your email address will not be published.