Zaczyna być głośno o bonie turystycznym. To za sprawą urzędującego Prezydenta RP. Najpierw miało być 1000 PLN dla każdego pracującego a teraz już tylko 500 PLN ale tylko dla dzieci. Jak to już policzono, ma to kosztować budżet 3,2 mld PLN. Czy to pomoże urzędującemu Prezydentowi RP wygrać wybory? Najpierw było 1400 PLN dla każdego bezrobotnego, który stracił pracę na umowę śmieciową (umowę zlecenie czy umowę o dzieło) przez pandemię coronawirusa. To na razie projekt. Zanim wejdzie to w życie, to już pandemia minie. Prezydent rozdaje co tylko może. Na obiecanych darowiznach chce zbić kapitał polityczny czyli wygrać wybory.

Czy wyborcy dadzą się oszukać po raz kolejny? Proces wnioskowania o bon turystyczny ma być tylko elektroniczny. Jak instruował Polaków Andrzej Gut-Mostowy, wiceminister rozwoju, po zarejestrowaniu się na platformie ZUS-u wystarczy wyrażenie woli. Każda osoba, która dostaje 500 plus, dostanie bon turystyczny. Pytanie: Kiedy to będzie możliwe? Zapewne nie będzie to prezent na tegoroczne wakacje, może na Boże Narodzenie. Jak zapewnia i ma nadzieję wiceminister Andrzej Gut-Mostowy, z przygotowaniem przepisów rząd zdążymy do lipca. Kto na tym skorzysta? Jak wyjaśnia wiceminister, organizatorzy podróży będą mogli przystępować do bazy i będą mogli pakietować usługi. Jeśli ktoś będzie chciał mieć nocleg i usługę towarzyszącą, jak aquapark czy spływ kajakowy, organizator będzie mógł zrobić taki pakiet dla danej rodziny. – Intencją ustawodawcy było, żeby zachęcić Polaków do podróży – tłumaczył wiceminister w programie Newsroom WP, precyzując, że nie będzie można wykorzystać środków na lody czy gofry. Rząd liczy na efekt kuli śnieżnej. – Te środki dane rodzinie będą tylko elementem do wydatkowania na turystykę. Ten efekt będzie mnożnikowy i branża to docenia – powiedział we wspomnianym programie Andrzej Gut-Mostowy.

Trochę to spóźnione…

Trochę to spóźnione i robione jak na zapalenie płuc. Taki bon turystyczny można było ogłosić w kwietniu, najpóźniej na początku maja, aby zdążyć przed wakacjami. Zamiast przez ponad miesiąc musztrować Polskę i jej obywateli wyborami prezydenckimi, które miały się dobyć a nie odbyły, to lepiej było je przełożyć i zająć się konkretami. Zamiast marnować pieniądze budżetowe na drukowanie zbędnych kart wyborczych to lepiej byłoby je spożytkować na bon turystyczny, na przykład.

Pytam otwartym tekstem: Kto rozliczy ministra Jacka Sasina z tych 68 mln PLN, które zostały wydane na drukowanie nikomu dziś niepotrzebnych kart wyborczych i zmarnowane, bo karty nadają się dzisiaj już tylko na makulaturę. Doszedł nowy kandydat a jeden nie załapał się chyba na listę, jak mi wiadomo. Karty trzeba drukować nowe a stare na przemiał. 68 milionów złotych – tyle, jak donoszą media, wynosić miał koszt przygotowania wyborów, które nie odbyły się 10 maja. Media informowały, że Jacek Sasin zlecał zarówno druk kart, jak i składanie pakietów wyborczych poprzez państwowe spółki: Pocztę Polską i Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych, mimo iż nie miał do tego żadnej podstawy prawnej. W rezultacie te 68 milionów zł wyrzucono w błoto. I co, wszystko jest w porządku? Chyba nie?

PiS zamiast informować obywateli to ich demagogizuje. Jak już pisałem we wcześniejszym felietonie, Wiadomości w TVP Programie 1 nie da się oglądać. To jest najzwyklejsze robienie ludziom wody z mózgu. Ileż razy można powtarzać te demagogiczne informacje aby zniechęcić wyborców do Rafała Trzaskowskiego. Kiedyś byłem zagorzałym zwolennikiem PiS. Nie oglądałem Faktów w TVN-ie czy Wydarzeń na Polsacie, a dzisiaj jest odwrotnie. Jak zaczynają się Wiadomości w TVP Programie 1 to wychodzę z psem na spacer. Wracam na Pogodę. Owszem zazwyczaj oglądam Fakty na TVN-ie lub później Wydarzenia na Polsacie. Można się tam przynajmniej czegoś dowiedzieć o tym, co dzieje się w Polsce i na świecie. Dzisiaj nawet były ciekawe Fakty. Takim sposobem PiS stracił jednego wyborcę. A może i więcej? Moja żona mi powiedziała ostatnio, że też nie będzie głosowała na PiS, bo ma dość tej pisowskiej demagogii i robienia ludziom wody z mózgu.

PiS przegra wszystko!

Cierpliwie czekam aż PiS przegra wszystko, a stanie się to niebawem. Najpierw urzędujący Prezydent RP Andrzej Duda przegra wybory bo nie wejdzie nawet do drugiej tury wyborów. Zakładam się o dobrego francuskiego szampana. Kto chętny? Zapraszam! Prezydentem zostanie Szymon Hołownia, bo na kogo zagłosują przegrani wyborcy PiS-u z pierwszej tury wyborów 28 czerwca jak nie na Szymona Hołownię, bo na pewno nie na Rafała Trzaskowskiego. Szkoda mi tutaj Władysława Marcina KosiniakaKamysza czy Krzysztofa Bosaka, ale ich szanse są niewielkie a nawet marne, aby wejść do II tury wyborów prezydenckich. Jakby ktoś się pytał, czyja to wina? Odpowiedź jest prosta: Jarosława Kaczyńskiego – prezesa PiS, autora tych wszystkich rozgrywek strategicznych PiS, którego nazywam Jarosławem vel Napoleonem Kaczyńskim vel Bonaparte, które już poznaliśmy i jeszcze poznamy oraz zapewne dzięki byłemu prezesowi Telewizji Polskiej Jackowi Kurskiemu, którego ponoć pogonił urzędujący Prezydent RP ale znów do łask wrócił (o tym napiszę innym razem). Jak dobrze wiemy, Napoleon Bonaparte skończył marnie bo na bezludnej wyspie. A co będzie z Jarosławem vel Napoleonem Kaczyńskim vel Bonaparte? Zobaczymy! Ma kota i to może go uratować!

Adam Kulczycki

Leave a Reply

Your email address will not be published.