W którą stronę pójdzie Białoruś?

 

Mija tydzień od wybuchu protestów po wyborach prezydenckich. Tymczasem pierwszy białoruski dyplomata poparł manifestujących sprzeciw wobec Aleksandra Łukaszenki. Jednak oznak solidarności jest coraz więcej. O sprawie informuje redakcja Naszej Niwy, która opublikowała apel Ihara Laszczeni. Jest on ambasadorem Białorusi na Słowacji oraz byłym doradcą Aleksandra Łukaszenki.

– Na Słowacji reprezentuję Białoruś i naród białoruski, który zgodnie z konstytucją jest jedynym źródłem władzy w naszym kraju. Jestem solidarny z tymi, którzy wyszli na ulice białoruskich miast na pokojowe marsze, by bronić swojego głosu – powiedział Laszczenia. Dodał, że solidaryzuje się z pracownikami fabryki gigantycznych ciężarówek górniczych BiełAZ z rodzinnego Żodzina.

Ambasador Białorusi na Słowacji nie jest jedynym, który wspiera działania protestujących. Chodzi również m.in. o dyrektora Teatru Akademickiego im. Janki Kupały, byłego ministra kultury i byłego ambasadora we Francji, Pawieła Łatuszkę. Kierowany przez niego teatr zmienił logotyp placówki na biało-czerwono-biały, nawiązując do zakazanych za rządów Łukaszenki barw narodowych. Te same barwy pojawiły się również przed ambasadą Białorusi w Sztokholmie.

Jak podają media, w piątek, 13.08.2020 r., Centralna Komisja Wyborcza Białorusi ogłosiła ostateczne wyniki wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia. Według danych CKW urzędujący od 26 lat prezydent Aleksander Łukaszenka zdobył 80,1 proc. głosów. Z kolei jego rywalka Swiatłana Cichanouska – 10,1 proc. głosów. Zdaniem większości obserwatorów te wyniki zostały jednak sfałszowane, a zdecydowaną zwyciężczynią jest Cichanouska. Kandydatka opozycji obecnie znajduje się na Litwie, miała zostać zmuszona do wyjazdu przez białoruskie władze.

Od momentu ogłoszenia wyników exit poll na ulicach Białorusi trwają protesty, które są brutalnie tłumione przez policję. Interweniują m.in. politycy z zagranicy. Ministrowie spraw zagranicznych z 27 krajów Unii Europejskiej zlecili swym dyplomatom przygotowanie sankcyjnej listy Białorusinów winnych przemocy, represji oraz fałszowania ostatnich wyborów prezydenckich.

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka obwieścił w sobotę, że prezydent Rosji Władimir Putin obiecał mu pomoc, jeśli zajdzie taka potrzeba. Rosja nie zaprzeczyła tym słowom. Poinformowano jednak, że taka prośba jeszcze nie dotarła.

Jak podaje portal Tut.by, przywódca Białorusi wydał rozkaz dyslokowania elitarnej Witebskiej Brygady-Desantowej z miasta macierzystego do Grodna przy granicy Polski. Decyzja taka została wydana na sobotnim posiedzeniu w Centrum Zarządzania Strategicznego w Ministerstwie Obrony Białorusi. Dyslokacja została podjęta wobec raportów białoruskich wojskowych o „potęgowaniu komponentu wojskowego” w graniczących z Białorusią państwach NATO czyli w Polsce i na Litwie. Łukaszenko wyraził zaniepokojenie ćwiczeniami NATO jakie odbywają się w naszych państwach.

Z kolei, jak podają rosyjskie media, były białoruski dyplomata Walerij Cepkało, który chciał wystartować z ostatnich wyborach przeciwko Aleksandrowi Łukaszence ma spotkać się w Polsce z amerykańskimi politykami. O planach Cepkały, który jeszcze przed wyborami uciekł z Białorusi na Ukrainę, a przeciw któremu władze Białorusi wszczęły w sobotę sprawę karną o korupcję, poinformowała w sobotę agencja informacyjna TASS. „Rodzina Walerija Cepkały znajduje się na terytorium Ukrainy. Właśnie mówiłem z Walerijem Wiliamowiczem [Cepkałą]. O ile mi wiadomo, w ciągu kilku dni planuje pojechać do Warszawy” – TASS zacytowała niedzielną wypowiedź rzecznika Cepkały Aleksieja Ubrana.

Co z tego wszystkiego wynika? Zastanawiam się, czy społeczeństwo białoruskie jest świadome manipulacji jakiej zostaje podane?

Gołym okiem zauważam, że wszystko jest zdalnie sterowane. Nie wyobrażam sobie, aby tak sobie i samowolnie ambasador Białorusi na Słowacji Ihar Laszczenia poprał protestujących. Białoruska opozycjonista Swiatłana Cichanouska jest zwyczajnie podstawioną opozycjonistką przez Władymira Putina, aby wywołać na Białorusi zwyczajnie zamęt. Nie wierzę, że działa z własnej inicjatywy. Gdyby tak było jej los potoczyłby się zupełnie inaczej. Wygodniej kieruje się krajem, w którym panuje zamęt. Aleksander Łukaszenko, aby postać przy władzy, nie ma wyjścia. Musi słuchać Putina. Bezradnie zdaje się i jest skazany na decyzje Moskwy. Jest zwyczajnie zakładnikiem politycznym Putina.

Co robią amerykanie? Czy USA odpuści Białoruś? Raczej nie! Świadczy o tym fakt, że Walerij Cepkało ma spotkać się w Polsce z amerykańskimi politykami. A co z tego wyniknie? Nie wiemy! USA drogo kosztuje Ukraina, z której nie ma wielkiego pożytku, ale wyjścia USA nie ma. Nie może pozwolić, aby Ukraina trafiła w ręce Moskwy. Ważną rolę w tej grze może odegrać Unia Europejska. Ciekawy jestem jaką podejmie decyzję. Tutaj zaważą interesy Niemieckie i stosunki niemiecko-rosyjskie. Ale czy Niemcy zdołają przekonać pozostałych członków UE, aby zabrać jeden spójny głos. Raczej nie. Francja też ma swoje interesy z Rosją. Sama Polska nie wystarczy. Chyba, że za Polską staną Węgrzy, Słowacy, Czesi, Rumunii i inne kraje UE. Jestem coraz bardziej przekonany, że Białoruś pozostanie pod wpływem Moskwy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.