Trudna rzeczywistość – trudne wybory

Obserwując aktualną scenę życia społeczno – politycznego w Polsce odnoszę wrażenie, że wszyscy gdzieś się pogubili. Premier Mateusz Morawiecki alarmuje, że mamy już ponad 24 tys. zakażeń w ciągu ostatniej doby (to najnowsze dane Ministerstwa Rozwoju z 04.11.2020). To kolejny rekord. W mediach informują, że jeszcze w środę premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski ogłoszą nowe obostrzenia. To, że w ogóle będą, jest już bezsprzeczne. Jak wynika z informacji prasowych, to żłobki, przedszkola i najmłodsze klasy szkół podstawowych są w tej chwili na celowniku.

Koronawirus Covid-19 kompletnie paraliżuje kraj. Zakażonych przybywa z dnia na dzień. W szpitalach brakuje respiratorów. Wprowadzane nowe obostrzenia paraliżują gospodarkę.

Nie jest łatwo rządzić w czasach koronawirusa Covid-19. Nie dziwię się, że rząd traci poparcie. I będzie jeszcze gorzej. Przed nami zima i zachorowań będzie przybywać.

Zdalne nauczanie w szkołach podstawowych i średnich, na studiach zatrzymało setki młodych w domach. Nie spodziewam się szybkiego odblokowania zdalnego nauczania. Tak już pozostaniemy do wiosny. To jest mało ciekawe. Premier wprowadza nowe obostrzenia. Nowe restrykcje dotkną m.in. edukacji. Klasy 1-3 przechodzą na nauczanie zdalne, a starsze roczniki pozostaną dłużej w domach – co najmniej do 29 listopada. Z tego też powodu nauczyciele mogą liczyć na finansowe wsparcie od państwa. Premier obiecał, że na wsparcie pracy zdalnej przez nauczycieli rząd przeznaczamy również dodatkowy bon na zakup akcesoriów do pracy zdalnej – 500 złotych.

Urzędnicy pracujący zdalnie, to też nie jest ciekawie. Owszem pewne sprawy można załatwić przez Internet ale wszystkiego nie da się załatwić przez Internet.

Zamykane są restauracje, bary, siłownie…za chwilę zapewne zamkną galerie handlowe. Życie zostanie sparaliżowane.

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, tak wypowiada się w mediach: – Gdy awanturowałem się w sprawie zamknięcia restauracji i klubów fitness, usłyszałem z ust reprezentatywnego członka rządu, że nie chodzi o to, że tam są zakażenia. Chodzi o odebranie ludziom jakichkolwiek powodów do wychodzenia z domu. To jest motywacja rządu. Kaźmierczak nie chciał jednak ujawnić, z którym członkiem gabinetu Mateusza Morawieckiego rozmawiał.

Krótko mówiąc, rząd chce zatrzymać w Polaków w domu, aby jak najmniej wychodzili. Słuszne czy sztuczne działania? Wszystkiego można zabronić. Zamknąć restauracje, bary, kluby fitness… Trzeba patrzeć, że dla wielu osób jest to źródło utrzymania. Ludzie nie będę mieli za co żyć. Dojdzie do bankructw, plajt…Wydłużą się kolejki do MOPS-ów, GOPS-ów…

Zdaniem lekarzy, przyrosty zachorowań zatrzymają się po 14 dniach od wprowadzenia całkowitego lockdownu. – Nie ma innego wyjścia- uważają lekarze.

Ale czy całkowity lockdown powstrzyma koronawirusa COVID-19? Zapewne w jakiś tam sposób powstrzyma. Pytanie: czy warto blokować i zamykać wszystko aby zapobiec jego rozprzestrzenianiu się? Ratowanie ludzkich istnień jest ważne i trzeba to robić, jak jest taka możliwość. Prywatnie uważam, że jest przy tym sporo bałaganu.

Koronawirus SARS-CoV-2 wywołuje groźną dla życia chorobę COVID-19 i sieje postrach na świecie. Zakażenie koronawirusem stwierdzono dotychczas u ponad 47,33 mln ludzi na świecie, ponad 1,2 mln zakażonych zmarło. Wiele krajów wprowadza ponownie obostrzenia, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Każdy kraj wprowadza własny scenariusz działań.

Premier Morawiecki zaapelował o pozostanie w domu. Powołał się też na ekspertów, którzy twierdzą, że przez uliczne protesty dziennie może przybywać nawet 5 tys. zakażonych SARS-CoV-2.

Wszystko jasne. Tylko czy my jesteśmy na to przygotowani? Nadchodzą trudne czasy!

Leave a Reply

Your email address will not be published.