Rzuć wszystko i przyjedź w Bieszczady. Obiekty noclegowe czekają na turystów

Od 12 lutego, po długiej przerwie spowodowanej obostrzeniami, możemy wyjechać na wczasy. Wydawać by się mogło, że bieszczadzcy przedsiębiorcy w końcu zaczną zarabiać, niestety tak nie jest. Zainteresowanie noclegami póki co jest znikome.

W piątek otworzyliśmy nasz obiekt, ale na razie nie mamy żadnych rezerwacji. Przypuszczam, że może to być spowodowane utrzymującą się dużą liczbą zachorowań – mówi właścicielka jednego z obiektów w Polańczyku.

Nie lepiej jest w Ustrzykach Dolnych. Kilku zapytanych przedsiębiorców potwierdza, że wszystkie pokoje w ich gospodarstwach agroturystycznych stoją puste.

Nie ma żadnego zainteresowania naszą ofertą, pewnie dlatego, że zrobiła się ostra zima i trudno dojechać w Bieszczady – mówi Stanisław Morawski, właściciel Hoteliku Ustrzyckiego w Ustrzykach Dolnych.

Większe zainteresowanie zimowym wypoczynkiem w Bieszczadach było zdaniem pani Ani, managerki z Zagrody Chryszczatej w Smolniku, w czasie obowiązywania obostrzeń niż obecnie.

Z przykrością muszę stwierdzić, że w ten weekend mamy puste pokoje. Spodziewaliśmy się, że będzie chociaż minimalne oblężenie. Myślę, że powodem takiej sytuacji mogą być zamknięte przez Bieszczadzki Park Narodowy szlaki oraz straszenie turystów informacjami o trudnych warunkach panujących w górach i nieprzejezdnych drogach. Być może goście zdecydowali się przełożyć wyjazd na inny termin. Póki co, pojedyncze rezerwacje mamy dopiero od kwietnia – mówi kobieta.

W Bieszczadach możliwe lawiny śnieżne

Intensywne opady śniegu oraz porywisty wiatr sprawiają, że Bieszczadzki Park Narodowy czasowo zamyka szlaki lub ostrzega przed wyjściem w góry.

Warunki terenowe są bardzo trudne – czytamy na stronie BdPN. Miąższość śniegu kształtuje się w granicach od 30 do 100 cm, w miejscach nawianych ponad 150 cm. Miejscami występuje oblodzenie, a gwałtowne podmuchy wiatru mogą powodować częściowe zawianie tras, głównie w górnych odcinkach lasu oraz w partiach szczytowych. Mało uczęszczane szlaki turystyczne są nieprzetarte a poruszanie się po nich jest możliwe tylko na nartach lub rakietach”.

Przy takich warunkach pogodowych wyjście w góry wymaga użycia odpowiedniego sprzętu, umiejętności oceny lokalnego zagrożenia lawinowego, właściwego wyboru trasy oraz zachowania elementarnych środków bezpieczeństwa na wszystkich stromych stokach.

Zmienia się trend. Turysta jest coraz bardziej wymagający

Przyczyną pustek w bieszczadzkich pensjonatach być może jest uboga oferta turystyczna. Jak zauważa Daniel Wojtas, współwłaściciel Hotelu Skalny SPA w Polańczyku, Bieszczady zimą nie są popularną marką, dlatego przedsiębiorcy muszą zaoferować gościom coś więcej niż tylko nocleg.

U nas zainteresowanie ofertą jest duże, na ten weekend mamy już pełne oblężenie w obiekcie, oczywiście w obowiązującym reżimie sanitarnym. Podobnie jest w nadchodzących tygodniach. Ciągle jednak walczymy o turystę, dlatego aktualnie proponujemy oprócz noclegu wypożyczalnie nart skiturowych i śladowych, organizujemy dla gości weekendowe wyprawy w góry, które cieszą się ogromną popularnością oraz wyprawy na skuterach śnieżnych. W weekendy otwieramy też ekomarinę na Jeziorze Solińskim, gdzie można morsować. Mamy też dużą salę zabaw dla dzieci z animatorką oraz kryty basen z brodzikiem – wylicza Daniel Wojtas.

Turyści wybrali na odpoczynek także Arłamów. Z obserwacji Barbary Antochów, dyrektora sprzedaży indywidualnej w Hotelu Arłamów wynika, że większość osób rezerwuje wczasy tylko w najbliższym terminie.

Ludzie szukają noclegów praktycznie z tygodnia na tydzień – mówi Barbara Antochów. – Wydaje mi się, że turyści nie podejmują decyzji o późniejszym wyjeździe z obawy przed dalszym rozwojem epidemii.

Więcej na: https://nowiny24.pl/rzuc-wszystko-i-przyjedz-w-bieszczady-obiekty-noclegowe-czekaja-na-turystow/ar/c7-15440919

Fot. Archiwum

Leave a Reply

Your email address will not be published.