Dziś mija 20. rocznica śmierci Lubomira Radłowskiego

RZESZÓW. Dziś mija 20. rocznica śmierci Lubomira Radłowskiego, żołnierza września 1939, dziennikarza, pomysłodawcy i współtwórcy Światowego Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych w Rzeszowie.

Redaktor Lubomir Radłowski pochodził z Kresów Wschodnich II RP. Urodził się 20 czerwca 1920 roku w miejscowości Monasterzyska w byłym województwie tarnopolskim. Jako 15-latek trafił do orkiestry Korpusu Ochrony Pogranicza w Czortkowie, a kampanię wrześniową odbył jako ochotnik w Brygadzie „Podole”. Za udział w kampanii wrześniowej został awansowany do stopnia podporucznika WP.

Od początku lat 50. ubiegłego wieku mieszkał w Rzeszowie. Pracował m. in. jako dziennikarz w „Nowinach Rzeszowskich”. Był publicystą zaangażowanym w przemiany Października’56, za co był represjonowany.

Przed 50 laty związał swe życie z dziennikarstwem. Umiał skupić wokół idei festiwalu młodych ludzi parających się pisaniem. Wierzył, że kolejne pokolenia Polaków urodzone poza krajem zechcą pamiętać skąd ich korzenie – wspomina Halina Radłowska, wdowa po żołnierzu września 1939, dziennikarzu i działaczu polonijnym.

Redaktor Lubomir Radłowski aktywnie uczestniczył w wielu przedsięwzięciach społecznych i kulturalnych. W swej pracy dziennikarskiej wiele uwagi poświęcał problemom emigracji, zwłaszcza wywodzącej się z Polski południowo-wschodniej oraz losom i działalności współczesnej Polonii.

Wspomina redaktora Lubomira Radłowskiego Prezes Rzeszowskiego Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Mariusz Grudzień na łamach miesięcznika „Wspólnota” (http://wspolnotapolska.org.pl/pismo/2020-03.pdf.): „Gdy więc w roku 1967 przyjechał na tourne po Polsce, w tym po ówczesnym województwie rzeszowskim, polonijny Zespół Pieśni i Tańca „Krakus” z Geng w Belgii, zaangażował się bardzo w jego przyjęcie jako opiekun, przewodnik i konferansjer. Wspólnie z Czesławem Świątoniowskim – ówczesnym dyrektorem Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, który organizował pobyt Zespołu na terenie Rzeszowszczyzny – po rozmowach z kierownictwem „Krakusa”, którym było małżeństwo Wanda i Bronisław Stala – zainicjowali organizację w Rzeszowie festiwali polonijnych zespołów artystycznych. Pierwszy festiwal odbył się w 1969 r. i kontynuowany był w cyklu trzyletnim przez kolejnych 50 lat. L. Radłowski wielokrotnie kierował biurem prasowym w trakcie tych imprez, wydawał „Biuletyn festiwalowy”, pisał artykuły, popularyzujące działalność zespołów polonijnych i tworzących je ludzi. Z myślą o zacieśnianiu więzi Rzeszowa z Polonią Lubomir Radłowski aktywnie włączył się w organizację w 1990 r. Rzeszowskiego Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, a w następnych latach w działalność zarządu tego oddziału. Dążył do zacieśniania i ułatwiania Polonii i Polakom zza granicy, zwłaszcza tych ze wschodu, kontaktów z krajem, organizował pomoc dla mniej zamożnych zespołów w kompletowaniu strojów regionalnych, materiałów do nauki śpiewu i tańca itp. Uczestniczył jako juror w wielu zagranicznych festiwalach polonijnych zespołów folklorystycznych. Zmarł w wieku 81 lat, wierząc że kolejne pokolenia Polaków urodzone poza krajem zechcą pamiętać skąd ich korzenie”.

A wspólną pracę z red. Radłowskim w redakcji miesięcznika „Konfrontacje”, regionalnego pisma wydawanego przez Wydawnictwo Czasopism Technicznych NOT „Sigma”, wspomina red. Józef Ambrozowicz: „Lubomir Radłowski był moim starszym (o wiele starszym) kolegą, wystarczy powiedzieć, że brał udział w kampanii wrześniowej. Jako wieloletni sekretarz i skarbnik Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy przyjmował mnie w 1974 roku do tej prestiżowej organizacji. Organizował też doroczne „Bale Prasy” i był tzw. duszą towarzystwa. W zawodzie dziennikarskim pracował, ale kiedy? A no, gdzieś do 1957 roku. Ja wtedy miałem 11 lat. Był, jak mi opowiadali jego rówieśnicy, odważnym dziennikarzem „Nowin Rzeszowskich”. Kiedy przyszedł polski Październik, czyli nastąpiło potępienie stalinizmu i powrót na scenę polityczną Władysława Gomułki, entuzjazm ogarnął cały naród. Żeby sprawdzić jak stalinizm ustępuje, a może czy już ustąpił, Radłowski z drugim entuzjastą nowych czasów pojechali na plenum Komitetu Powiatowego PZPR do Gorlic i zobaczyli, że tam Październik kompletnie nie działa. O XX Zjeździe KPZR towarzysze słyszeli, ale im się to nie podobało. Wysłannicy „Nowin” napisali żarliwy artykuł pod wymownym tytułem „Sieroty po Berii” i… wylecieli z roboty. Powiedziano im, że tak nie wolno, że to trzeba stopniowo, a nie tak hop, siup, wiecie, rozumiecie. I Radłowski na lata wylądował w dystrybucji filmów. Pisywał równocześnie do prasy polonijnej, a potem, od 1969 roku, organizował słynne festiwale polonijne. Teraz został moim zastępcą i dzielił ze mną gabinet redaktora naczelnego. Kiedy przychodził ktoś do naczelnego nierozeznany w sytuacji, to oczywiście podchodził do poważnego starszego pana, a nie do takiego smarkacza, jak ja. Ale nie w tym rzecz, ale w tym, że o robieniu przyzwoitego pisma trudno było w takim skromnym zespole myśleć” (Józef Ambrozowicz: Pod prąd, http://dziennikarzerp.org.pl/jozef-ambrozowicz-pod-prad/).

Pamięć o redaktorze ppor. Lubomirze Radłowskim jest kontynuowana w Instytucie Pamięci i Dziedzictwa Kresów im. red. ppor. Lubomira Radłowskiego w Rzeszowie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.